- Nie rozumiem – pisze mój znajomy – a chciałbym bardzo pojąć, dlaczego zjadłem chleb, ale zjadłem gołąbka. Przecież mamy do czynienia z tym samym czasownikiem. Skąd ta różna składnia? Jaka jest tego przyczyna i jakie reguły składniowe tu rządzą?
Problem biernika powraca jak bumerang, bo reguła gramatyczna, choć jednoznaczna, historycznie się zmienia. Niegdyś było prościej: wszystkie rzeczowniki, i żywotne, i nieżywotne, miały biernik równy mianownikowi, czego ślady mamy jeszcze w konstrukcjach wyjść za mąż czy wsiadać na koń. Z biegiem czasu reguła się zmieniała i dziś formę biernika równą mianownikowi mają rzeczowniki męskie nieżywotne: kupił komputer, sprzedał rower, nagrał koncert, podlał kwiat. A biernik równy dopełniaczowi mają rzeczowniki żywotne: widzę psa, kocham syna.
Gdyby tu zakończyć przytaczanie zasad, wszyscy byliby zadowoleni. Ale reguła współcześnie znacznie się rozbudowała. Dziś biernik równy dopełniaczowi mają także rzeczowniki nieżywotne: nazwy tańców – tańczę walca, poloneza, nazwy gier – gram w brydża, w pokera, nazwy wyrobów fabrycznych – palę papierosa, mam Mercedesa, nazwy potraw, owoców i grzybów – jem hamburgera, kupię banana, znalazłam borowika. Również w niektórych związkach frazeologicznych biernik rzeczowników nieżywotnych jest równy dopełniaczowi: spiec raka, zadzierać nosa, dostać klapsa, mieć stracha. Dla porządku trzeba też przywołać rzeczowniki nazywające osoby zmarłe, straszydła czy istoty nadprzyrodzone: widział nieboszczyka, topielca, wampira, krasnoludka, anioła, diabła…
Norma współczesnej polszczyzny akceptuje również połączenia wariantywne: gotował kalafior i gotował kalafiora, jadł kotlet i jadł kotleta, kupił ananas i kupił ananasa. Ich użycie jest zależne od staranności wypowiedzi. W tekstach wzorcowych należałoby w tych konstrukcjach użyć biernika równego mianownikowi, w języku potocznym aprobowane są formy dopełniacza. To pokazuje, że składnia rządu ewoluuje i ulega językowemu zwyczajowi. Dziś w użyciu są aprobowane połączenia: wysyłać SMS-a, przysłać mejla, jeść pomidora, kupić smartfona, choć wciąż jeszcze kupować telefon.
Z powyższego opisu zmieniającej się reguły wynika, że to nie czasownik jeść ma dwojaką składnię, bo przecież zawsze wymaga formy biernika: jeść kogo, co?. To biernik rzeczowników łączących się z czasownikiem jeść przybiera różną formę. Raz utożsamia się z formą mianownika: jem chleb, jem pasztet, jem bigos, innym razem z formą dopełniacza: jem pomidora, jem gołąbka, jem arbuza. Więc początkowe pytanie należałoby postawić inaczej: nie – od czego to zależy, tylko raczej – od kogo zależy. A zależy od nas, użytkowników języka, od naszego zwyczaju językowego. Gdy używamy powszechnie jakichś form, to je w końcowym efekcie norma językowa zaaprobuje. Na razie biernik rzeczowników męskich wciąż ewoluuje.
Ewa Kołodziejek