Piątek, 24 lipca 2026 r. 
REKLAMA

Szczecińskie słówka

Data publikacji: 2026-07-24 12:16
Ostatnia aktualizacja: 2026-07-24 12:16

Gdyby zapytać starszych mieszkańców Szczecina, czy mamy w naszym mieście jakiś własny język, to odpowiedź byłaby przecząca: nie mamy języka charakterystycznego dla naszego regionu. 80 lat to za mało, żeby się pojawił odrębny sposób komunikacji, a Szczecinianie mówią polszczyzną ogólną. I wcale nie „najczystszą”, jak ją przez lata opisywano, bo nie ma obiektywnego kryterium „czystości” języka. Dla jednych „czysty” to taki, w których nie ma wulgaryzmów, dla innych to język bez wyrazów obcych, a dla jeszcze innych to ten bez regionalizmów.

A jednak szukamy regionalnych odrębności, bo wbrew dawnym propagandowym przekazom świadczą one o zapuszczaniu przez społeczność korzeni. Tymczasem w Szczecinie… pustka! Być może w językach familijnych zachowywane są określenia przywiezione skądinąd przez seniorów rodu. Ale zwykle te „dziadkowe” czy „babciowe” słówka są traktowane żartobliwie i nie przedostają się do języka ogółu mieszkańców.

A jednak młodsi coś tam znajdują. Na pytanie o szczecińskie słówka podają dwa: szmula i many. Tak określają atrakcyjną dziewczynę i przystojnego chłopaka. Starsze pokolenie tych słów nie zna. A jeśli zna, to kojarzy je raczej z półświatkiem – jak się kiedyś mówiło na środowisko osób związanych z przestępczością. W „Słowniku tajemnych gwar przestępczych” Klemensa Stępniaka szmulka to ‘przyjaciółka, kochanka’, ale szmula to ‘grupa przestępcza’. Słowo szmula ma jednak szerszy zasięg, bo w „Słowniku gwary uczniowskiej” Katarzyny Czarneckiej i Haliny Zgółkowej wydanym w 1991 roku też jest notowane w znaczeniu ‘atrakcyjna dziewczyna’. Tak więc szczecińskość tego określenia jest mocno wątpliwa. Być może many to nasza specjalność? W młodzieżowym słowniku Miejski.pl notowany jest w znaczeniu ‘koleś, facet, człowiek’, ogólnie ‘mężczyzna’, a odmienia się przymiotnikowo: widzieć manego, iść z manym. W innych słownikach takiego hasła nie znalazłam.

Przed  paroma dniami natknęłam się w lokalnej prasie na tekst poświęcony językowi mieszkańców Szczecina, w którym oprócz dwóch omówionych słówek, wymienia się trzy szczecińskie nazwy miejsc już nieistniejących. Jedna to Dachy Paryża – skupisko budek z piwem pokrytych żółtymi dachami obok dawnej Kaskady, wtedy lokalu rozrywkowego. Druga to Grzybek – okrągły niewielki budynek w centrum miasta, miejsce kontaktowe dla mieszkańców Szczecina. Trzecia to Mic Mac – poprzednik baru McDonald’s, legendarny lokal, w którym można było posmakować dosłownie i w przenośni świata Zachodu. Wspomniane są jeszcze Helmuty ‘tramwaje od Niemców’, cynki i żelazka ‘rodzaje butów’, i to wszystko.

Trochę smutno, bo język to bogactwo kultury. My mamy jednak bogatą i ciekawą historię miasta i na niej Szczecinianie budują swoją tożsamość.

Ewa Kołodziejek    

Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj