Pralki, radioodbiorniki wkrótce w szczecińskich sklepach
W najbliższych dniach sklepy z artykułami gospodarstwa domowego otrzymają atrakcyjne towary. Ostatnio bowiem nadszedł do hurtowni spory asortyment poszukiwanych artykułów z importu. Również przemysł krajowy, a nawet szczeciński dostarczył różnego rodzaju urządzenia.
Panie zainteresują niewątpliwie bardzo lekkie belgijskie żelazka elektryczne „Novomatic” nadające się szczególnie do prasowania jedwabiu z tworzyw sztucznych, węgierskie radioaparaty „Balaton” i „Orion” oraz magnetofony z zegarem „Szmaragd” z NRD. Nowością są lampy stołowe z ceramiki z jedwabnym kloszem – również z Węgier. Z ZSRR nadszedł nowy transport odkurzaczy „Czajka”i pralek elektrycznych. Z zagranicznych artykułów z tworzyw sztucznych na uwagę zasługują koszyczki stołowe do chleba i owoców, bańki do mleka, tarki do jarzyn i inne.
Zupełną nowość stanowi drobna galanteria stołowa z tworzyw sztucznych produkcji krajowej, w tym w znacznej części wyprodukowana przez szczecińską spółdzielnię „Winidur”. Z bardzo szerokiego asortymentu tych artykułów w cenie po kilka złotych za sztukę wymienimy solniczkę, dwojaczki stołowe, kieliszki do jaj i wódek (z podstawkami), komplety do ryb.
Po raz pierwszy na rynku szczecińskim znajdą się również jugosłowiańskie kuchnie węglowe, podobno eleganckie i praktyczne.
Jest też trochę porcelany i sporo kryształów.
„Kurier Szczeciński” z 5 lutego 1958 r.
Rekordowe obroty tranzytowe w porcie szczecińskim
W roku ubiegłym obroty tranzytowe w porcie szczecińskim wyniosły ponad 1,5 mln ton. Stanowiły one bez mała jedną trzecią ogólnych obrotów portu. Port szczeciński w roku ub. przeładował około 50 proc. globalnej masy tranzytowej polskich portów.
Tranzyt czechosłowacki zwiększył się o 33 proc., NRD o przeszło 80 proc. i Węgier – o ok. 13 proc. Nadal przez port szczeciński przechodziło najwięcej towarów czechosłowackich.
Liczby te świadczą, że jakość pracy portu szczecińskiego – mimo występujących jeszcze tu i ówdzie braków – uległa w 1957 roku wyraźnej poprawie. Opinie te potwierdzają głosy fachowej prasy zagranicznej.
„Kurier Szczeciński” z 6 lutego 1958 r.