sobota, 15 sierpnia 2020.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Na ty

Na ty

Wywietleń: 313

Zwróciła się do mnie znajoma z mojego pokolenia, matka dzieciom, a nawet babcia wnukom, z prośbą o rozstrzygnięcie – jak to ujęła – „dylematu językowo-kulturowego”.

Otóż od lat spędza z mężem wakacje w grupie zaprzyjaźnionych osób, w której wszyscy mówią sobie po imieniu. Z biegiem czasu malutkie niegdyś dzieci znajomych podrosły i… też mówią wszystkim po imieniu. Mojej znajomej i jej mężowi to nie odpowiada, bo słusznie sądzą, że młodzi ludzie powinni uzyskać zgodę na mówienie starszym osobom na ty. Znajoma pyta więc, co robić, by nie uchybić etykiecie, a osiągnąć cel. Mówiąc wprost, chce, by młodzież zwracała się do nich per pani, pan.

Nie mam żadnej złotej rady, jak to zrobić. Sytuacja jest trudna, bo stanowcze zwrócenie uwagi może zepsuć w towarzystwie dobrą atmosferę. Z drugiej strony starsi państwo się męczą, gdy nastolatki zwracają się do nich: Małgosiu, Krzysiu. Odczuwają to jako złamanie zasady stosowności, „taktu retorycznego”, który przyswajamy w procesie uspołecznienia. To do rodziców należy zwrócenie dorastającym dzieciom uwagi, że ich przyjaciółce mogą mówić po imieniu tylko za jej zgodą.

Inna rzecz, że w polskiej grzeczności językowej zachodzą głębokie zmiany. Tradycyjny dystans międzypokoleniowy istotnie zmalał. Na ty mówimy do siebie w rodzinie, choć moje pokolenie do rodziców, dziadków czy ciotek mówiło tylko w trzeciej osobie: Czy napije się babcia herbaty? Obcy nam wcześniej zwyczaj zwracania się do nieznanych osób po imieniu: pani Marzeno, panie Marku, jest dziś powszechny. I choć wielu przedstawicieli starszego pokolenia wciąż z nim walczy, to jest już chyba nie do zatrzymania. Jeśli nazwiemy to demokratyzacją obyczajów, będzie się łatwiej z tą zmianą pogodzić...

Jednak jeśli nie jesteśmy dziećmi albo szkolno-studencką młodzieżą, to zawsze powinniśmy chęć przejścia na ty jakoś zasygnalizować, np. Mówmy sobie po imieniu, albo: Czy możemy sobie mówić po imieniu? Bez tego się nie da, dlatego jako niestosowne i niegrzeczne oceniamy zwyczaj niektórych przełożonych mówienia na ty swoim podwładnym. Nie do zaakceptowania jest zwracanie się po imieniu do studentów przez wykładowców, bo łamie to tradycję akademicką i trochę „udziecinnia” dorosłych w końcu ludzi. Mnie gorszy i zawstydza, gdy pani Magda Gessler mówi na ty do dojrzałych uczestników „Kuchennych rewolucji”, gdyż stoi to w rażącej sprzeczności z zasadami polskiej etykiety.   

Z drugiej strony, gdy ktoś starszy proponuje młodszej osobie przejście na ty, to żeby ją skręcało, nie może odmówić, by nie popaść w grzecznościowy konflikt. Chociaż… mam znajomą, przedstawicielkę średniego pokolenia, z którą utrzymuję serdeczne kontakty zawodowe i prywatne, z którą piję kawę i wino. Mimo moich kilkukrotnych propozycji nie może się przełamać, by mówić mi po imieniu. Tłumaczę sobie, że to z szacunku, ale wiem, że raczej z powodu różnicy wieku. Więc od lat koleżanka mi „profesoruje”, a ja jej „paniuję”, choć jest to niezręczne i jednak trochę przykre…

Cóż mam więc poradzić starszym państwu w ich kłopotliwej sytuacji? Chyba jednak porozmawiałabym delikatnie z młodzieżą, bo – jak widać – czasem łatwiej przejść na pani niż na ty.

Ewa Kołodziejek

Komentarze

„dylemat językowo-kulturowy"
- "trza umrąć" czytając u chlebodawcy Pani Ewy, cyt. "ZUT ma własną zwierzętarnię"
2020-07-25 22:39:51

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu