Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że frazeologia to zanikająca część zasobu słownego polszczyzny. A na pewno zanika ta jej część, która ma związek z przeszłymi realiami, życiowymi postawami czy obserwacjami przyrody. Bo wszystko, co się w związkach frazeologicznych utrwaliło, jest efektem naszych doświadczeń, uczuć i odczuć. Naszych, czyli użytkowników języka, którzy swoje wszelkie doznania przekładają na słowa.
Weźmy stary rycerski zwrot puścić płazem, który współcześnie kojarzy się – zwłaszcza młodym osobom – z żabą. Kto dziś pamięta, że puścić płazem to darować życie przeciwnikowi, dotykając go płazą – płaską stroną szabli albo miecza? Może wiedzą to szermierzy albo miłośnicy białej broni, ale szerokiej publiczności ani pochodzenie zwrotu, ani sam zwrot raczej nie są już znane.
Nie jest też znana etymologia frazy: Do czego pijesz?. Sama fraza jest używana, choć głównie przez starsze pokolenie. A historia tego wyrazu sięga czasów prasłowiańskich. Czasownik *piti oprócz współczesnego znaczenia ‘wchłaniać, przyjmować płyny’ miał też drugie znaczenie: ‘mocno przywierać, gnieść, uwierać, cisnąć, zagłębiać się, wbić w ciało coś ostrego’. Z tego do dzisiaj zostało nam powiedzenie, że za ciasne buty piją, czyli uwierają. A jeśli ktoś pije do kogoś, to robi jakieś aluzje i przytyki.
Zapewne też tylko starsze pokolenie używa frazeologizmu: rozpuszczony jak dziadowski bicz. Tak się mówi o kimś rozpieszczonym, nieposłusznym, krnąbrnym. Skąd ten dziadowski bicz? Otóż w bardzo dawnych czasach wędrowcy, nazywani czasem dziadami, mieli przy sobie bicze, by się bronić przed ludźmi i przed zwierzętami. Słowo rozpuścić to ‘rozluźnić, rozwinąć’, więc prawdopodobnie ów rozpuszczony bicz to bicz w ruchu, którym dziad bronił się przed napastnikiem. Z czasem słowo rozpuszczony nabrało przenośnego znaczenia ‘samowolny, niezdyscyplinowany’, a w połączeniu z dziadowskim biczem utworzyło wyrażenie metaforyczne. Dodajmy, że słowo dziad również przeszło drogę od znaczenia neutralnego: ‘starzec’ i ‘przodek’ – utrwalonego w powiedzeniach: nasi dziadowie, z dziada pradziada – do znaczenia lekceważącego: ‘z niechęcią lub obraźliwie o mężczyźnie’ albo ‘pogardliwe o starszym mężczyźnie’.
Ale pocieszamy się tym, że choć dawne frazeologizmy wychodzą z użycia, to na ich miejsce pojawiają się inne, odnoszące się do nowych realiów. Sporo z nich to kalki z języka angielskiego: mieć motyle w brzuchu, wyglądać jak milion dolarów, mieć coś z tyłu głowy. Źródłem frazeologizmów jest też życie polityczne i społeczne: nie chcę, ale muszę; jestem za, a nawet przeciw; głosował, ale się nie cieszył; zdradzieckie mordy, jest nim także kultura popularna: film się komuś urwał; kobieta mnie bije! i wiele innych obszarów naszego życia.
Więc choć dawnych frazeologizmów trochę szkoda, to cieszą te nowe, bo potrzebujemy metafor, by mówić nie wprost i móc metaforycznie wyrażać emocje.
A wciąż żywotną tytułową frazę: Ratuj się kto może! – piszemy bez przecinka.
Ewa Kołodziejek