Gdy zapytamy rodaka, co jest charakterystyczną cechą polszczyzny, zapewne odpowie: fonetyka. Faktycznie, te wszystkie szumiące i szeleszczące głoski, które niejednego cudzoziemca doprowadzają do rozpaczy, wyróżniają nasz język spośród innych. Rodak raczej nie powie, że najważniejszą cechą naszego języka jest jego fleksyjność, czyli odmiana wyrazów przez przypadki, osoby, liczby, rodzaje. Nie powie, że formy gramatyczne, końcówki i zakończenia wyrazów decydują o znaczeniu słów, a w konsekwencji o sensie zdania i tekstu. Jest to cecha tak oczywista, że o niej zapominamy, choć w każdym użyciu języka jest obecna.
Odmieniamy wszystko, co się da: rzeczowniki, czasowniki, przymiotniki, zaimki, liczebniki. Jeśli nie odmieniamy przyimków, przysłówków, spójników, wykrzykników i partykuł, to dlatego, że zawsze towarzyszą odmienionym wyrazom. Odmieniamy nazwy pospolite i własne. Odmieniamy nazwy miast, imiona ludzi i zwierząt, odmieniamy nazwiska.
No właśnie… nazwiska… Niby wiadomo, że trzeba odmieniać, ale może lepiej nie odmieniać? Może bezpieczniej nie odmieniać? A ja wolę nie odmieniać... A moje się nie odmienia… Takie pytania i takie opinie nie są rzadkością. I powoływanie się na autorytety: Dziadek mówi, że nasze się nie odmienia…, Pani w szkole powiedziała, że mojego się nie odmienia…, Teść zakazał odmieniać…
Obawy przed odmianą widać wyraźnie w korespondencji z poradniami językowymi, zwłaszcza przed zakończeniem roku szkolnego. Wypisywane są wtedy świadectwa, nagrody, podziękowania, w których nazwisko zwykle nie stoi w mianowniku. No i mnożą się pytania: Czy nazwisko Zanilis się odmienia? Czy nazwisko Dzisiaj się odmienia. Czy odmienić nazwisko Czysty? A może bezpieczniej na dyplomie wpisać formę mianownikową?
To absolutnie nie jest „bezpieczne”, przeciwnie, jest niebezpieczne, bo ktoś się pod tym podziękowaniem czy nagrodą podpisuje i daje świadectwo swojej nienajwyższej sprawności językowej. Nazwisk zakończonych inaczej niż na samogłoskę -a tylko panie nie odmieniają, ale panowie Zanilis, Dzisiaj, Czysty powinni śmiało korzystać z bogactwa gramatyki: nagroda dla Zanilisa, Dzisiaja, Czystego.
Trochę więcej swobody dają nam nazwiska zakończone na -o. Norma mówi: odmieniać, toleruje jednak nieodmienianie, jeśli z jakichś powodów zostaje zakłócona komunikatywność. Ale czy powodem nieodmieniania mogą być osobiste odczucia? Korespondent poradni pyta, czy można nie odmieniać nazwiska, jeżeli w odmianie może się wydawać śmieszne, na przykład Miśko? Trudno orzec, jakie słowa są śmieszne, bo jest to kwestia indywidualnego odczucia. Pan Miśko w narzędniku jest panem Miśką, tak jak Moniuszko jest Moniuszką, a Matejko – Matejką.
Gdy zawierałam pisemną umowę z panami fachowcami, to na pytanie, z kim tę umowę zawieram, usłyszałam od jednego: z panem Szymeczko. Chyba z Szymeczką, zauważył drugi, a ja poczułam miód na sercu…
Jasne że z panem Szymeczką! Jak z Tadeuszem Kościuszką!
Ewa Kołodziejek