piątek, 20 lipca 2018.
Strona główna > Akcje Kuriera > Przez granice > Stosunki na rozdrożu

Stosunki na rozdrożu

Stosunki na rozdrożu
Data publikacji: 2016-01-28 11:00
Wywietleń: 1140 111901

Krzysztof RUCHNIEWICZ

Obserwacją relacji polsko-niemieckich zajmuję się od lat. Zatem napisanie kolejnego tekstu na ten temat nie powinno mi nastręczać żadnych problemów, a zwłaszcza że w ostatnich tygodniach relacje te znalazły się w centrum zainteresowania. Materiału do przemyśleń było więc sporo. Sięgnąłem także po opracowania z ostatnich lat.

Jednak w miarę zagłębiania się w doniesienia mediów i literaturę moja ochota na pisanie tekstu malała, wzrastało natomiast poirytowanie i żal. Właśnie roztrwaniany jest wysiłek tysięcy osób – i tych z pierwszych stron gazet, i wielu szerzej nieznanych – dla których pojednanie i zbliżenie polsko-niemieckie stanowiło i stanowi sens życia, i które w pokonaniu „fatalizmu wrogości” widziały i widzą szansę na trwałe dobrosąsiedzkie relacje, a jednocześnie na jedność kontynentu europejskiego.

By lepiej zrozumieć poirytowanie i żal, konieczny jest powrót do przeszłości. Co osiągnęliśmy, jaką drogę przeszliśmy od 1989 roku? Nasze kontakty nie rozwijały się w próżni, zależały od zmieniającej się sytuacji europejskiej, same też wpływały (i nadal wpływają) na rozwój projektu europejskiego. Trafnie mówił o tym były prezydent, Bronisław Komorowski, przemawiając w Bundestagu w 75. rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej. Wspominał mianowicie o „polsko-niemieckiej wspólnocie odpowiedzialności za przyszłość Europy”.

* * *

Urodzony w Cieplicach w 1930 roku znany karykaturzysta Walter Hanel, stan relacji polsko-niemieckich przedstawił w roku 1990 za pomocą dwóch mostów. Na pierwszym, niemiecko-francuskim, widoczny był ożywiony ruch samochodów w obu kierunkach, na drugim sytuacja była krańcowo inna: zamiast sznuru samochodów dwóch polityków – polski premier, Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Niemiec, Helmut Kohl – próbowało wymienić powitalny uścisk dłoni, posługując się… drewnianymi atrapami ramion. Zmuszała ich do tego wielka dziura w moście. Wizja rysownika trafiała w sedno. Co prawda odzyskanie przez Polskę suwerenności i zjednoczenie Niemiec rozpoczęły nowy okres w powojennych relacjach polsko-niemieckich, jednak na początku trzeba było zasypać dzielącą nas przepaść.

* * *

W 1990 roku podpisano układ graniczny, a rok później – układ o dobrym sąsiedztwie. Oba miały charakter przełomowy: pierwszy kończył powojenny konflikt graniczny, drugi kładł fundament pod nowe relacje. Proces ten był wspierany przez ówczesne elity i społeczeństwa obu państw. Minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski zaproponował model relacji, oparty na polsko-niemieckiej wspólnocie interesów. Pozwoliła ona Polsce – przy wydatnym wsparciu zachodniego sąsiada – stać się członkiem NATO i Unii Europejskiej. Dzięki temu nasze własne, bardzo kosztowne reformy wzmacniała realna nadzieja na sukces – włączenie się do Zachodu. Niemcy uznały Polskę za ważnego partnera, podobnie jak uczyniły to wcześniej wobec Francji. Wymiar partnerski wzmocniło utworzenie tzw. Trójkąta Weimarskiego 28 sierpnia 1990 roku.

W kolejnych dekadach powstały niezliczone instytucje i inicjatywy, które miały zbliżać Polaków i Niemców. Zbliżenie odbywało się też w sferze symbolicznej, na przykład poprzez niezwykle ważną debatę o historii z udziałem polityków, naukowców, członków wspólnot lokalnych.

Traktat o dobrym sąsiedztwie uporządkował wiele spraw, m.in. status mniejszości niemieckiej w Polsce i dziedzictwa niemieckiego na ziemiach, które znalazły się w Polsce w 1945 roku. Następne lata pokazały jednak, że pozostały sprawy, które pominięto lub odłożono. Do nich zaliczał się status Polaków w Niemczech (aspiracje do prawnego uznania za mniejszość narodową) i kwestie majątkowe. W drugiej połowie lat 90. zaczęto obserwować pewne zahamowanie w rozwoju relacji polsko-niemieckich. Wizyty polityków z obu krajów stały się nudną rutyną. Pojawiły się głosy o „kiczu pojednania”.

* * *

Na przełomie stuleci ujawniły się pierwsze dysonanse. Polskę i Niemcy zaczęło różnić podejście do spraw Europy („Nicea albo śmierć”) i bezpieczeństwa międzynarodowego (wojna w Iraku). Nad Wisłą kontrowersje wywołały wystąpienia przewodniczącej Związku Wypędzonych, Eriki Steinbach, z oburzeniem zareagowano na żądania odszkodowań za utracony majątek, zgłoszone przez część wypędzonych.

Sytuację uspokoił kanclerz Gerhard Schröder. W Polsce krytycznie ocenia się jego stosunek do Rosji. Jednak powinniśmy także pamiętać, że był on gorącym orędownikiem wstąpienia Polski do NATO i Unii Europejskiej. To on zdecydowanie podkreślił również, że żaden niemiecki rząd nie będzie wspierał manipulowania historią i roszczeń majątkowych pod adresem państw – ofiar Hitlera.

Kolejnego kryzysu relacje polsko-niemieckie doświadczyły w latach 2005-2007. Politycy PiS, prezydent Lech Kaczyński i jego brat, z dystansem podchodzili do Niemiec, a minister spraw zagranicznych Anna Fotyga zaproponowała renegocjację traktatu w celu „poprawy sytuacji Polaków w RFN”. Już wtedy można było odnieść wrażenie, że politycy tej formacji nie rozumieją Europy i relacji polsko-niemieckich. Nad dobrze skalkulowaną, ale przyjazną politykę w stosunku do Berlina, przedłożyli historyczne resentymenty, uprzedzenia i wręcz fobie, także z osobistym podtekstem (pamiętna wojna po karykaturze w „die tageszeitung”).

* * *

Wygraną PO w jesiennych wyborach 2007 roku przyjęto więc w Berlinie (i nie tylko) z ulgą. Podważony przez poprzedników model współpracy, oparty na „wspólnocie interesów”, znów zaczął obowiązywać. Polacy i Niemcy zacieśnili kontakty, zaczęły powstawać nowe projekty, jak np. podręcznika polsko-niemieckiego. Próbą podsumowania relacji były obchody 20. rocznicy podpisania traktatów. Po posiedzeniu obu rządów 21 czerwca 2011 roku wydano Wspólną Deklarację Rządów RP i RFN „Sąsiedzi i partnerzy”, ogłoszono program współpracy. W tym drugim dokumencie przedstawiono także zadania z różnych zakresów na następne 10-15 lat (około 100 różnych pozycji). Kilka dni wcześniej podpisano Wspólne Oświadczenie Okrągłego Stołu w sprawie wspierania obywateli niemieckich polskiego pochodzenia i Polaków w Niemczech oraz niemieckiej mniejszości w Polsce. Jeśli chodzi o Polaków zapowiadano utworzenie biura koordynacyjnego, Centrum Kultury i Historii Polaków w Niemczech oraz wspieranie zabiegów o naukę języka polskiego w RFN.

* * *

W relacjach polsko-niemieckich sprawy europejskie zaczęły odgrywać coraz większą rolę. Polska stała się ważnym graczem na płaszczyźnie europejskiej. Powoli wyrastała z roli „podopiecznego”, którym w wielu aspektach początkowo była. Coraz ważniejsze stawało się nowe zdefiniowanie wzajemnych relacji i wspólnych celów. O szczególnej odpowiedzialności Polaków i Niemców mówił prezydent Komorowski we wspomnianym już berlińskim wystąpieniu. Zacytuję fragment, który szczególnie warto przypomnieć w dyskursie publicznym.

„Dziś, jak nigdy – mówił prezydent RP – potrzebujemy polsko-niemieckiej wspólnoty odpowiedzialności, wspólnoty dla Europy, otwartej na wszystkie państwa Unii Europejskiej i całego naszego kontynentu. Chciałbym bardzo, i jestem pewien, że wszyscy tutaj, na tej sali, chcieliby bardzo, aby w następne rocznice wybuchu wojny światowej można było z głębokim przekonaniem powiedzieć więcej, niż mówili ojcowie założyciele Unii. Chcielibyśmy wszyscy, aby można było powiedzieć: «Nie było Europy, mieliśmy wojnę. Ale dzięki Europie i jej instytucjom nie ma wojny na całym wolnym kontynencie». Słowa polskiego prezydenta są nadal aktualne, bo pokój zaczęliśmy traktować jako coś oczywistego.

* * *

Zmiana atmosfery, pogłębienie współpracy i dialogu nie były akceptowane przez pozostający przez osiem lat w radykalnej opozycji PiS. Znieważano osoby aktywnie uczestniczące w sanacji relacji polsko-niemieckich. Dało się słyszeć, że Polska prowadzi politykę zagraniczną na kolanach, a nasz kraj to jakieś „kondominium rosyjsko-niemieckie”. Nawet wsparcie wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej odczytano jako zapłatę za rzekomą „proniemiecką uległość”.

Wprawdzie w roku wyborczym 2015 antyniemiecką retorykę wyciszono, podobnie jak kilka innych kwestii, jednak wróciła zaraz po przejęciu władzy przez PiS. Widzi się w niej korzystny instrument zjednywania społecznego poparcia, choć badania opinii z ostatnich lat pokazują, że Polacy cenią sobie dobre relacje z Niemcami, a historia nie odgrywa głównej roli w ich kształtowaniu. Z pomocą obozowi władzy idą media mu podporządkowane oraz – co jest novum w polskiej polityce – przekaz w mediach społecznościowych.

Coraz częściej można w przestrzeni publicznej usłyszeć negatywne określenia pod adresem Niemiec i kanclerz Merkel. Czy kryje się za tym nowa koncepcja, czy raczej jej brak, połączony z upartą chęcią odwrócenia wektorów z czasów rządów PO?

„Dla polityków, którzy nie znajdują odpowiedzi na żadne najbardziej newralgiczne problemy w Europie – pisze Anna Wolff-Powęska – pozostają tylko antyeuropejskie i antyniemieckie fobie. Brak koncepcji zastępują jakże żałosnym wymachiwaniem szabelką oraz straszeniem bojkotem niemieckich towarów i banków lub – jak minister Witold Waszczykowski – piętnowaniem odsuniętych od władzy Polaków jako zmierzających w kierunku mieszanki kultur i ras, co bardziej kojarzy się z ideą «krwi i rasy» nazistowskiego polityka Richarda Darré, aniżeli promocją tradycyjnych polskich wartości”.

Krytykę ostatnich zmian w Polsce przez urzędników europejskich odczytuje się jako „zamówienie i spisek niemiecki”. Okładki prawicowych czasopism z ostatnich tygodni nie pozostawiały żadnych wątpliwości co do rzekomych źródeł tych postaw

* * *

Rzeczywiście w mediach niemieckich narasta krytyka Polski. Czy nie nazbyt łatwo i szybko? Do pracy zabrali się także karykaturzyści. Co dalej z naszym sąsiedztwem? Zwłaszcza że coraz mocniej brzmi pytanie: co dalej z Europą?

Są jednak pierwsze przejawy powrotu do konstruktywnego dialogu. Zapowiada go ostatni wywiad prezydenta Dudy dla niemieckiego „FAZ am Sonntag”, nadzieje daje oficjalne rozpoczęcie obchodów 25. rocznicy podpisania traktatów polsko-niemieckich, jak też rozmowy ministrów spraw zagranicznych. Ewolucja sytuacji nie jest jednak przesądzona.

Premier i minister spraw zagranicznych RP zwlekają z upublicznieniem bilansu otwarcia w relacjach polsko-niemieckich. Nie wiadomo, czy wcześniejsze ustalenia są jeszcze aktualne. Co będzie realizowane, a co nie ze spraw wskazanych w dokumencie z 2011 roku? Sygnały z kancelarii premier nie są jednoznaczne. Na pełnomocnika ds. dialogu międzynarodowego (vacat po śmierci Władysława Bartoszewskiego) powołano Annę M. Anders, córkę gen. Władysława Andersa, która jednak na płaszczyźnie dialogu z Niemcami nie ma żadnego dorobku.

Relacje polsko-niemieckie są dziś na rozdrożu. Mamy trudności ze zrozumieniem się. Przykładem jest choćby stosunek do fali przybyszy z Bliskiego Wschodu. Część Polaków z ironią traktuje niemiecką wrażliwość na los uchodźców i otwartość na imigrantów. Niemcy łatwo nasze wszystkie obawy definiują jako brak tolerancji.

Należy mieć tylko nadzieję, że aktualne trudności nie będą oznaczać powrotu do wzajemnej niechętnej obojętności, jaką obserwowaliśmy już w latach 2005-2007. Byłby to, zważywszy na problemy Europy i świata, najgorszy z możliwych scenariuszy. Zaprzepaściłby wysiłek wielu bezinteresownych ludzi, na co w warunkach różnych deficytów funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego nie powinniśmy sobie pozwalać.

Krzysztof RUCHNIEWICZ

* Historyk, profesor, dyrektor Centrum im. Willy'ego Brandta we Wrocławiu

Na zdj.: Wrocław, 18 listopada 2015 r., otwarcie wystawy „Pojednanie Versoehnung in Proggress

Fot.: FWPN

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
15
na godz. 00:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Flis przypłynął do Szczecina
Zjazd Młodych Gwiazd 2018 i „Siedem życzeń”
Różankowe urodziny Szczecina
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy