Piątek 28 stycznia 2022r. 
REKLAMA

Mądrość narodu

O przysłowiach i frazeologizmach mówi się, że są mądrością narodu. To racja! Kryje się w nich wiedza ludowa, obserwacja świata, różne przestrogi, nakazy i zakazy wynikające ze społecznego doświadczenia.

W zasadzie na każdą okoliczność można znaleźć jakieś przysłowie: Nie mów hop, póki nie przeskoczysz, Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, Co się odwlecze, to nie uciecze, Ryba psuje się od głowy. Przysłowia są małymi, samodzielnymi, gotowymi tekstami, swoistymi „historiami”: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz, Niedaleko pada jabłko od jabłoni, Biednemu zawsze wiatr w oczy (wieje), Od wódki rozum krótki. Mają swoje źródło w tekstach kultury, w mitologii, Biblii, dawnej literaturze i kulturze ludowej, w życiowym doświadczeniu naszych przodków. 

Któżby choć raz nie przytoczył przysłowia charakteryzującego wiosenną pogodę:  W marcu jak w garncu, Kwiecień plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę lata! Ale chyba na tym nasza znajomość „pogodowych” przysłów się kończy. Być może niektórzy umieją jeszcze „przepowiadać”, że Gdy Barbara po wodzie, to Boże Narodzenie po lodzie (i odwrotnie). Innych przysłów związanych z obserwacją przyrody już raczej nie znamy: Gdy październik z wodami, grudzień z wiatrami, W listopadzie goło w sadzie. Nic dziwnego, bo skoro obserwujemy dziś pogodę (i przyrodę) głównie za pośrednictwem mediów, to i porzekadeł na różne okoliczności nie tworzymy. 

Podobnie jest z innymi przysłowiami. Jeszcze rozumiemy, co znaczy: Zdarzyło się ślepej kurze ziarnko albo: Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Ale już te, które odwołują się do dawnych realiów, np. Dobrać się jak w korcu maku, czy te, które zawierają zapomniane formy słowne, np. Pieczone gołąbki same nie lecą do gąbki, są coraz mniej znane. Zwłaszcza młodzi ludzie nie znają takich słów jak korzec (dawna jednostka objętości) albo zastanawiają się, jaki może być związek między gołąbkami z kapustą a gąbką do mycia. A przecież chodzi o inne gołąbki, pieczone ptaszki, które się kiedyś jadało jak dziś jadamy kurczaki, i o inną gąbkę, dzisiejszą gębę. A przede wszystkim chodzi o przenośne znaczenie przysłowia: trzeba się napracować, by się najeść. 

Nieco inny charakter mają frazeologizmy. Są to stałe związki wyrazowe o charakterze przenośnym, wplatane w tekst: ktoś stroi się w cudze piórka (udaje kogoś, kim nie jest), ktoś siedzi jak mysz pod miotłą (ukrywa się), ktoś stawia kropkę nad i (zdecydowanie kończy sprawę). Frazeologizmy, przechowując wiedzę o dawnych lub mniej znanych realiach życia, w metaforyczny sposób odnoszą się do innych sytuacji, aktualnych także dzisiaj. Ważny jest sens całego wyrażenia, a nie znaczenie jego składników. 

Gdy małe dziecko, ucząc się języka, rozbija metaforyczną strukturę związku, bywa to zabawne: Teraz przechodzi mama, teraz przechodzi tata, a teraz przechodzi ludzkie pojęcie. Gdy jednak dojrzały człowiek, od którego oczekuje się podstawowej sprawności językowej, twierdzi całkiem poważnie, że grożono mu nożem, bo usłyszał, że na jego widok komuś nóż się w kieszeni otwiera, to już zabawne nie jest. Warto więc dużo czytać i dużo myśleć o języku, bo można niezamierzenie wpaść jak śliwka w kompot

Ewa Kołodziejek

Komentarze

a fe...
2021-12-17 20:36:15
naród to takie nazistowskie...

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500