Czwartek, 21 maja 2026 r. 
REKLAMA

Umowa dożywocia – cienie i blaski

Data publikacji: 2026-05-20 11:27
Ostatnia aktualizacja: 2026-05-20 11:31

Czy chęć uporządkowania spraw majątkowych za życia może sprowadzić na seniora realne problemy?

W mojej adwokackiej praktyce coraz częściej pojawiają się historie osób starszych, które – kierując się zaufaniem do najbliższych, potrzebą uporządkowania spraw majątkowych albo zwyczajnym lękiem przed przyszłością decydują się jeszcze za życia przekazać mieszkanie, dom lub gospodarstwo rolne dzieciom, wnukom albo dalszym krewnym, licząc na spokojną starość, opiekę i poczucie bezpieczeństwa. Umowa dożywocia, bo o niej mowa, od lat funkcjonuje w polskim porządku prawnym jako rozwiązanie mające łączyć interesy obu stron: z jednej strony pozwala właścicielowi nieruchomości zapewnić sobie utrzymanie i opiekę do końca życia, z drugiej natomiast umożliwia nabywcy uzyskanie prawa własności jeszcze za życia seniora. Problem polega jednak na tym, że między literą prawa a codziennym życiem bardzo często pojawia się bolesna przepaść, a dobrze brzmiące ustalenia rodzinne potrafią z czasem zamienić się w źródło dramatycznych konfliktów, wzajemnych pretensji, a niekiedy nawet wieloletnich sporów sądowych.

Warto bowiem pamiętać, że umowa dożywocia nie jest „zwykłym przepisaniem mieszkania”, jak często określają ją strony podczas rodzinnych rozmów przy stole, lecz szczególną umową uregulowaną w Kodeksie cywilnym, której skutki są daleko idące i w praktyce często nieodwracalne. Z chwilą podpisania aktu notarialnego własność nieruchomości przechodzi na nabywcę, natomiast dotychczasowy właściciel uzyskuje prawo do określonych świadczeń, które mają zapewnić mu godne funkcjonowanie aż do śmierci. W teorii brzmi to rozsądnie i bezpiecznie, jednak praktyka pokazuje, że właśnie w tym miejscu zaczynają się najtrudniejsze pytania: co właściwie oznacza „opieka”, jak szeroko należy rozumieć obowiązek utrzymania seniora, kto ponosi koszty leczenia, co zrobić, gdy relacje rodzinne ulegną całkowitemu rozpadowi i czy osoba starsza, która przekazała już cały majątek, nadal posiada realny wpływ na własny los.

Największy błąd to przekonanie, że „przecież to rodzina”…

Jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez osoby starsze jest rezygnacja z ostrożności prawnej wyłącznie dlatego, że druga strona umowy jest członkiem najbliższej rodziny. Seniorzy często wychodzą z założenia, że skoro przekazują majątek własnemu dziecku lub wnukowi, nie ma potrzeby szczegółowego zabezpieczania swoich interesów, konsultowania treści umowy z prawnikiem czy analizowania potencjalnych zagrożeń. Tymczasem moje doświadczenie pokazuje, że konflikty związane z umową dożywocia bardzo rzadko wynikają wyłącznie ze złej woli już w chwili podpisywania aktu notarialnego. Znacznie częściej problemy pojawiają się dopiero po latach, kiedy zmienia się sytuacja życiowa stron tj. dziecko zakłada własną rodzinę, ma problemy finansowe, popada w długi, rozwodzi się albo wyjeżdża do innego miasta czy kraju. Zdarza się również, że nowy właściciel nieruchomości umiera wcześniej niż dożywotnik.

Decyzja o zawarciu umowy dożywocia nigdy nie powinna być podejmowana pochopnie ani wyłącznie pod wpływem emocji, rodzinnych oczekiwań czy obawy przed przyszłymi sporami spadkowymi. Dla wielu osób starszych dom lub mieszkanie stanowi nie tylko najcenniejszy składnik majątku, ale również symbol bezpieczeństwa, niezależności i życiowej stabilizacji budowanej przez dziesięciolecia.

adwokat Agnieszka JUCHNO-MARCJAN

Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj