Są takie pojęcia prawne, które żyją własnym życiem. Funkcjonują w rozmowach rodzinnych, przy kuchennym stole, w kancelariach notarialnych, podczas rozwodów i sporów o mieszkanie. Ludzie używają ich intuicyjnie, często w dobrej wierze, ale niekoniecznie zgodnie z ich rzeczywistym znaczeniem. Jednym z najlepszych przykładów jest właśnie rozdzielność majątkowa.
Często pod słowem „rozdzielność” kryje się zupełnie inne oczekiwanie. Jedni chcą zabezpieczyć się przed długami małżonka. Inni chcą odzyskać pieniądze zainwestowane w dom. Jeszcze inni chcą po prostu „zamknąć temat” po rozpadzie związku. Problem polega na tym, że prawo rodzinne nie działa intuicyjnie, a rozdzielność majątkowa i podział majątku to dwie całkowicie różne instytucje. To trochę tak, jakby ktoś mylił rozwód z wyprowadzką. Jedno często wiąże się z drugim, ale nie jest tym samym.
Wiele osób dopiero w momencie kryzysu w związku zaczyna interesować się ustrojem majątkowym małżeństwa. Wcześniej kwestie finansowe funkcjonują naturalnie. Małżonkowie kupują mieszkanie, spłacają kredyt, inwestują, prowadzą firmę, remontują dom, oszczędzają albo przeciwnie – żyją od wypłaty do wypłaty. Przez lata nikt nie zastanawia się nad tym, do kogo formalnie należą pieniądze czy kto jest właścicielem konkretnego składnika majątku. Wszystko jest „nasze”. I właśnie to „nasze” ma w prawie bardzo konkretne znaczenie. Z chwilą zawarcia małżeństwa między małżonkami co do zasady powstaje wspólność majątkowa. Oznacza to, że majątek nabywany w trakcie małżeństwa staje się majątkiem wspólnym. Wynagrodzenie za pracę, dochody z działalności gospodarczej, mieszkanie kupione po ślubie, samochód, oszczędności wszystko to co do zasady wpada do jednego wspólnego majątkowego „worka”.
I tutaj pojawia się pierwsze nieporozumienie. Ludzie często wyobrażają sobie wspólność majątkową jako prosty układ „po połowie”. Tymczasem w czasie trwania małżeństwa te połowy jeszcze formalnie nie istnieją. Nie można powiedzieć, że mąż ma 50 procent mieszkania, a żona drugie 50 procent. Wspólność ma charakter łączny. Dopiero gdy wspólność ustaje, zaczyna się rozmowa o udziałach i podziale. Rozdzielność majątkowa wcale nie dzieli majątku.Rozdzielność majątkowa przede wszystkim zatrzymuje dalsze tworzenie wspólnego majątku. Od chwili jej ustanowienia każde z małżonków buduje już swój własny majątek osobno. Pensja jednego małżonka nie wpada już do majątku wspólnego. Dochód z działalności gospodarczej należy tylko do przedsiębiorcy. Nowe mieszkanie kupione po ustanowieniu rozdzielności co do zasady należy do osoby, która je kupiła. Wszystko to dotyczy przyszłości.
Rozdzielność odpowiada na pytanie co będzie od dziś. Podział majątku odpowiada na pytanie co zrobić z tym, co zgromadziliśmy wcześniej i w jaki sposób możemy nasz majątek definitywnie podzielić.
adwokat Agnieszka JUCHNO-MARCJAN