Środa, 09 września 2026 r. 
REKLAMA

Przyznałeś, że dług istnieje i co dalej?

Data publikacji: 2026-09-09 10:38
Ostatnia aktualizacja: 2026-09-09 10:38

Przyznałeś, że dług istnieje i co dalej? Telefon od firmy windykacyjnej dotyczący zobowiązania sprzed wielu lat potrafi być sporym zaskoczeniem, szczególnie jeżeli człowiek był przekonany, że dawna pożyczka, rachunek, abonament czy inne zobowiązanie zostały już dawno rozliczone albo zwyczajnie należą do zamkniętego etapu jego życia. Jeszcze większe zdziwienie może pojawić się wówczas, gdy wierzyciel twierdzi, że dłużnik sam potwierdził istnienie zadłużenia, ponieważ podczas rozmowy telefonicznej poprosił o rozłożenie należności na raty, odpowiedział na wezwanie do zapłaty albo dokonał niewielkiej wpłaty. W takiej sytuacji często pojawia się przekonanie, że skoro dług został uznany, możliwość powołania się na jego przedawnienie została bezpowrotnie utracona.

Przedawnienie jest instytucją, która ma zapewnić stabilność stosunków prawnych i przeciwdziałać sytuacjom, w których wierzyciel pozostaje bierny przez wiele lat, a następnie próbuje dochodzić należności w czasie, gdy odtworzenie przebiegu zdarzeń, odnalezienie dokumentów czy wykazanie dokonanych płatności staje się dla drugiej strony wyjątkowo trudne. Zgodnie z art. 117 Kodeksu cywilnego roszczenia majątkowe co do zasady ulegają przedawnieniu, natomiast po upływie terminu przedawnienia osoba, przeciwko której roszczenie przysługuje, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeknie się korzystania z zarzutu przedawnienia. W przypadku roszczeń przeciwko konsumentom ochrona jest jeszcze dalej idąca, ponieważ po upływie terminu przedawnienia zasadą jest, że przedsiębiorca nie może domagać się zaspokojenia takiego roszczenia, z zastrzeżeniem przewidzianego w ustawie wyjątkowego uprawnienia sądu.

Sytuacja wygląda jednak inaczej, gdy dłużnik uznaje roszczenie jeszcze przed jego przedawnieniem. Zgodnie z art. 123 § 1 pkt 2 Kodeksu cywilnego uznanie roszczenia przez osobę, przeciwko której ono przysługuje, przerywa bieg przedawnienia, co może mieć dla dłużnika bardzo poważne konsekwencje. Nie zawsze konieczne jest przy tym podpisanie dokumentu zatytułowanego „uznanie długu”. Znaczenie może mieć również zachowanie, z którego wynika świadomość istnienia zobowiązania, a w określonych okolicznościach przykładem takiego zachowania może być zwrócenie się o rozłożenie zadłużenia na raty, częściowa zapłata albo podjęcie negocjacji dotyczących sposobu jego uregulowania. W orzecznictwie od dawna rozróżnia się bowiem uznanie właściwe, będące czynnością prawną, od tak zwanego uznania niewłaściwego, które może wynikać z zachowania dłużnika świadczącego o tym, że ma on świadomość istnienia roszczenia.

Zupełnie inaczej należy jednak ocenić sytuację, w której roszczenie było już przedawnione w chwili jego uznania. Jeżeli termin przedawnienia wcześniej upłynął, późniejsze uznanie długu nie może spowodować przerwania biegu tego terminu, ponieważ bieg ten już się zakończył. Innymi słowy, nie można przerwać terminu, który wcześniej upłynął, a samo przyznanie, że zobowiązanie kiedyś istniało, nie powoduje automatycznie, że przedawnienie zostaje anulowane i rozpoczyna się nowy okres, w którym wierzyciel może dochodzić zapłaty na takich samych zasadach jak wcześniej. Takie stanowisko znajduje potwierdzenie zarówno w orzecznictwie sądów powszechnych, jak i Sądu Najwyższego.

Nie oznacza to jednak, że po przedawnieniu można bez żadnego zastanowienia podpisywać każde przedstawione przez wierzyciela oświadczenie czy porozumienie. W tym miejscu pojawia się bowiem druga, znacznie subtelniejsza kwestia, czyli zrzeczenie się zarzutu przedawnienia, którego nie należy utożsamiać z samym uznaniem długu.

Kodeks cywilny pozwala dłużnikowi zrzec się korzystania z zarzutu przedawnienia, ale może to zrobić dopiero po upływie terminu przedawnienia, ponieważ wcześniejsze zrzeczenie jest nieważne. Nie oznacza to jednak, że każde potwierdzenie istnienia długu, każda rozmowa o nim czy nawet każde uznanie roszczenia należy automatycznie interpretować jako rezygnację z ochrony wynikającej z przedawnienia.

Różnica jest bardzo istotna, ponieważ czym innym jest świadomość, że zobowiązanie kiedyś powstało, a czym innym świadoma rezygnacja z możliwości powołania się na jego przedawnienie. Człowiek może przecież przyznać, że wiele lat wcześniej zaciągnął pożyczkę albo korzystał z określonej usługi, a jednocześnie nie mieć zamiaru przywracać wierzycielowi możliwości skutecznego dochodzenia przedawnionej należności. Z tego właśnie powodu przy ocenie zachowania dłużnika należy badać nie tylko użyte przez niego słowa, lecz także cały kontekst, w którym doszło do złożenia oświadczenia.

W praktyce przed podjęciem rozmów o spłacie starego zadłużenia warto przede wszystkim ustalić jego źródło, datę wymagalności, historię ewentualnych postępowań sądowych i egzekucyjnych oraz treść dokumentów, na które powołuje się obecny wierzyciel. Dopiero dysponując tymi informacjami można odpowiedzialnie ocenić, czy roszczenie rzeczywiście może być skutecznie dochodzone oraz jakie znaczenie prawne może mieć wcześniejsza korespondencja, rozmowy z wierzycielem, dokonane wpłaty albo podpisane dokumenty.

adwokat Agnieszka JUCHNO-MARCJAN

Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj