Dziś będzie o czujności i galopującym postępie technologicznym. Przez wiele lat ostrzegano nas przed podejrzanymi wiadomościami, nieznanymi numerami telefonów, fałszywymi stronami internetowymi oraz osobami próbującymi wyłudzić hasło, kod autoryzacyjny albo dane potrzebne do zalogowania się do bankowości elektronicznej. Rozwój sztucznej inteligencji powoduje jednak, że część zasad bezpieczeństwa, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić, może już nie wystarczać, ponieważ współczesne oszustwo nie musi wyglądać jak oszustwo, a przestępca nie musi jedynie przekonywać nas, że jest kimś innym, skoro technologia pozwala mu coraz skuteczniej tę osobę naśladować.
Jeszcze niedawno jednym z najważniejszych sposobów weryfikacji rozmówcy był jego głos. Rozpoznajemy sposób mówienia, intonację i charakterystyczne zwroty, dlatego usłyszenie w telefonie bliskiej osoby, wspólnika, kontrahenta czy przełożonego automatycznie obniża naszą czujność. Tymczasem narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję pozwalają na tworzenie syntetycznej imitacji głosu konkretnej osoby na podstawie dostępnych wcześniej nagrań, pochodzących, chociażby z mediów społecznościowych, filmów, konferencji czy innych materiałów publikowanych w Internecie.
Podobny problem dotyczy obrazu, ponieważ technologia deepfake pozwala tworzyć lub modyfikować nagrania w taki sposób, aby widoczna na nich osoba sprawiała wrażenie, że wypowiada słowa, których w rzeczywistości nigdy nie powiedziała. Coraz większa dostępność narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję powoduje przy tym, że tworzenie takich materiałów nie wymaga już zaplecza technologicznego dostępnego wyłącznie dla profesjonalistów.
Najważniejsza zmiana nie polega zatem wyłącznie na pojawieniu się kolejnej metody oszustwa, lecz na stopniowym zacieraniu granicy pomiędzy tym, co autentyczne, a tym, co zostało wygenerowane cyfrowo. Sam fakt usłyszenia znajomego głosu, zobaczenia rozmówcy podczas połączenia wideo czy obejrzenia nagrania znanej osoby nie powinien być już traktowany jako niepodważalne potwierdzenie jej tożsamości.
Czy dla przedsiębiorców to oznacza również kłopoty?
Dla przedsiębiorców rozwój takich technologii oznacza konieczność zmiany sposobu myślenia o bezpieczeństwie finansowym firmy, ponieważ nawet najlepsze zabezpieczenia informatyczne nie rozwiązują problemu, jeżeli można doprowadzić osobę posiadającą odpowiednie uprawnienia do tego, aby sama wykonała przelew, zmieniła numer rachunku kontrahenta, ujawniła poufne informacje albo odstąpiła od obowiązującej procedury. Szczególnie niebezpieczne są sytuacje dotyczące nagłych płatności, zmiany rachunku bankowego, poufnych transakcji oraz poleceń wymagających natychmiastowego działania. Presja czasu od dawna pozostaje jednym z podstawowych narzędzi wykorzystywanych przez oszustów, jednak połączenie jej z możliwością naśladowania głosu lub wizerunku znanej osoby może uczynić manipulację znacznie bardziej przekonującą. Dlatego przedsiębiorcy powinni stopniowo przyjmować zasadę, zgodnie z którą głos właściciela firmy, członka zarządu czy kontrahenta nie stanowi samodzielnej podstawy do wykonania nietypowej operacji finansowej. Bezpieczeństwo powinno opierać się na procedurze niezależnego potwierdzania takich dyspozycji, szczególnie jeżeli dotyczą znacznych kwot, nowych rachunków bankowych albo odstępstwa od dotychczasowych zasad współpracy.
Seniorzy również są szczególnie narażeni…
Rozwój sztucznej inteligencji może także zmienić charakter oszustw kierowanych do osób starszych, ponieważ znane od lat metody podszywania się pod członków rodziny, przedstawicieli instytucji czy osoby obdarzone zaufaniem mogą zostać połączone z możliwością imitowania prawdziwego głosu. Ma to szczególne znaczenie dlatego, że jednym z tradycyjnych sposobów rozpoznawania oszustwa było zwracanie uwagi na to, czy rzeczywiście znamy osobę, która do nas telefonuje. Obecnie samo rozpoznanie głosu może już nie dawać wystarczającej pewności, że po drugiej stronie znajduje się człowiek, do którego ten głos należy. Nie oznacza to oczywiście, że każdą rozmowę należy traktować jak potencjalne oszustwo, lecz w sprawach dotyczących pieniędzy, danych osobowych czy dostępu do rachunku bankowego powinniśmy odejść od uznawania głosu, obrazu lub numeru telefonu za wystarczający dowód tożsamości rozmówcy. Im poważniejsza decyzja finansowa, tym bardziej niezależny powinien być sposób jej potwierdzenia.
Zachęcam do czujności!
adwokat Agnieszka JUCHNO-MARCJAN