Na myśl o sytuacji w Rosji przypominają się dwa kultowe memy. Pierwszy przedstawia uśmiechniętego pieska, siedzącego na krześle w płonącym domu. Zamiast uciekać, piesek z uśmiechem na pysku mówi „this is fine”. Jest w porządku, nie ma czym się martwić. Drugi mem to scena z amerykańskiej komedii „Naga broń”. Nieporadny policjant porucznik Frank Drebin (w tej roli Leslie Nielsen) próbuje uspokoić tłum gapiów przed targanym wybuchami sklepem z fajerwerkami, powtarzając: „Nie ma tu nic do oglądania! Proszę, rozproszcie się!”. W środę rano rosyjski portal RTVI opublikował spektakularne nagranie, ilustrujące apokaliptycznych rozmiarów katastrofę w Tuapse. Widać na nim jedną z ruchliwych ulic miasta, przy niej policjanta, spokojnie rozmawiającego przez krótkofalówkę, a tuż a budynkami niebo, spowite kłębami czarnego dymu i płomieniami, wznieconymi wskutek ukraińskiego ataku na tamtejszą rafinerię ropy naftowej. Rosyjski opozycyjny bloger przedstawiający się jako Prof. Prieobrażenski, w znamienny sposób skomentował to wideo: „Gdyby obok gliniarza szła prawosławna procesja, to mielibyśmy pełny obraz współczesnej Rosji”. Rzeczywistość pisze najlepsze memy…
Tuapse to sześćdziesięciotysięczne miasto przemysłowe w Rosji nad Morzem Czarnym. W nocy z 27 na 28 kwietnia ukraińskie drony zbombardowały tamtejszy terminal morski oraz rafinerię ropy naftowej. Z wielkim pożarem walczyło ponad 100 strażaków. W mieście słyszalne były eksplozje. Na niebie po ataku widoczna była ogromna łuna ognia. To drugi taki atak na Tuapse. Poprzedni miał miejsce 20 kwietnia. Wywołany wówczas pożar udało się ugasić dopiero po czterech dniach. Ukraińcy zniszczyli zbiorniki ropy naftowej, która wyciekła do morza. Generalnie rosyjskie wybrzeże Morza Czarnego czeka kolejna (po wycieku mazutu koło Anapy w zeszłym roku – skutki jeszcze nie zostały całkowicie usunięte) katastrofa ekologiczna.
Ten problem poruszyła influencerka Wiktoria Bonia, występując w programie Władimira Sołowjowa. Gwoli przypomnienia: Bonia ponad dwa tygodnie temu nagrała apel do Putina o rozwiązanie kilku problemów zwykłych Rosjan. Sołowjow ją za to ostro skrytykował, ale ostatnio zmienił ton. Zaprosił Bonię na debatę, podczas której ją przeprosił. Gdy instagramerka wspomniała o sytuacji w Tuapse, Sołowjow zareagował bardzo emocjonalnie, domagając się, by jego rozmówczyni przyznała, że wyłączną odpowiedzialność za wyciek ropy i płonące niebo nad miastem ponoszą Ukraińcy. Bonia nabrała wody w usta, zastrzegając, że nie ma zamiaru wypowiadać się na temat polityki zagranicznej. Oczywiście, literalnie rzecz ujmując, Sołowjow ma rację. To nalot ukraińskich dronów wywołał apokalipsę nad Morzem Czarnym. Sołowjow jednak ani słowem podczas debaty z Bonią się nie zająknął, że nie byłoby tego nalotu, gdyby Rosja nie napadła na Ukrainę.
Portal Sota przeprowadził wideo-rozmowy z mieszkańcami Tuapse. Skarżą się oni na wysoce nieprzyjemne skutki pożaru rafinerii. „Kiedy zaczynają się bombardowania, siedzimy na klatkach schodowych. Co to za życie…” – żali się jedna z mieszkanek. – „Tak się złożyło, że kiedyś nam zazdrościli, że żyjemy nad morzem, a teraz nam nikt niczego nie zazdrości”. Młoda dziewczyna, obwożąc dziennikarkę po mieście, pokazuje, że wszędzie po ulicach rozlana jest ropa, tak klejąca, że nogi się przyklejają do podłoża. „Sama pani czuje, że powietrze pachnie benzyną. Gdyby była możliwość wyjechać stąd, od razu bym wyjechała” – wzdycha starsza kobieta, siedząca na ławce pod blokiem. Nieco młodsza jej sąsiadka narzeka na sytuację: „To bardzo przykre. Dlaczego nie bronią naszych dzieci?! Nasze pokolenie miało spokojne niebo nad głowami. Nasze dzieci już go nie mają”. Na oko 10-12-letni chłopak relacjonuje: „byłem w szoku! Siedzę w domu, słyszę, jak oni przelatują koło domu, siedzimy wszyscy w korytarzu, do godz. 3 w nocy, i słyszymy, jak oni lecą i trafiają w cele”. „To jest straszne, to wstyd, że tak się wobec nas zachowują” – tak wspomniana starsza mieszkanka spod bloku komentuje ukraińskie ostrzały.
Ale w zasadzie czemu się dziwić? Zdawałoby się: normalne, dające się przewidzieć wypowiedzi mieszkańców miasta, które cierpi z powodu wrogiego ostrzału. Problem polega jednak na tym, że ani jeden spośród bohaterów tego krótkiego reportażu nawet nie wspomniał o prawdziwych przyczynach ukraińskiego nalotu. Nikt nie zająknął się o tym, że bombardowania są skutkiem wojny. A wojnę rozpoczęła Rosja przeciwko Ukrainie, nie odwrotnie. W pierwszym okresie konfliktu to Ukraińcy siedzieli w schronach i ginęli w nalotach. Rosyjscy cywile w Tuapse powinni o tym wiedzieć. Albo przynajmniej się domyślać prawdy, jeśli na co dzień są karmieni kłamstwami kremlowskiej propagandy. Najpewniej jednak o ich postawie decydują typowo rosyjskie oportunizm, konformizm, pasywność i brak wyobraźni. Niezależnie od tego, ile wiedzą o prawdzie wojny, wielu z nich po prostu ta prawda nie interesuje. Zajęci są sobą. Skoro spadają im na głowy ukraińskie bomby, to mają pretensje do Ukraińców. Nie są w stanie albo nie chcą pomyśleć, że źródło problemu tkwi na Kremlu – tam, gdzie zapadła decyzja o inwazji na Ukrainę…
Zaś Putin i jego urzędnicy zachowują się jak wspomniany na początku memiczny piesek albo główny bohater „Nagiej broni”. Wiedzą, że naokoło wszystko płonie, że Rosja ma coraz więcej problemów wewnętrznych, spowodowanych wojną na Ukrainie, wiedzą, że coraz większą świadomość tych problemów mają tzw. zwykli Rosjanie (stąd popularność manifestu Wiktorii Boni). Ale jednak wolą udawać, że wszystko jest w porządku. Wolą nadal wmawiać swoim poddanym propagandowe kłamstwa, wierząc, że owi poddani się rozejdą. A przecież kiedyś nawet ci z Tuapse będą mieli dość już nie tyle ukraińskich nalotów, ile rosyjskiej władzy, która pośrednio się do tych nalotów przyczyniła… ©℗
Maciej PIECZYŃSKI
Dr Maciej Pieczyński to rusycysta, ukrainista i literaturoznawca, wykładowca Uniwersytetu Szczecińskiego oraz publicysta.