czwartek, 05 grudnia 2019.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Morowe powietrze

Morowe powietrze

Wywietleń: 1373

Słowa są nam niezbędne do życia jak powietrze. Są naszą codziennością i odświętnością. Potrzebujemy ich, by kontaktować się z ludźmi, by opisywać emocje, by poznawać i odkrywać świat. Są nam potrzebne do życia wewnętrznego i zewnętrznego, społecznego. Są z nami jak powietrze.

Gdy powietrze jest świeże, ożywcze, orzeźwiające, przejrzyste, to jest czym oddychać, to czujemy się dobrze, to żyjemy. Gdy powietrze jest duszne, stęchłe, niezdrowe, gęste, zepsute, to się dusimy, cierpimy, chorujemy. Gdy powietrze jest morowe – umieramy.

Mór, pomór, umór, mrzeć, umrzeć, morzyć, morowy, muchomór są słowami związanymi z chorobą i ze śmiercią. Morowe powietrze to metafora zarazy, epidemii, ciężkiej choroby. Bać się kogoś lub czegoś jak morowego powietrza to bać się zarazy, klęski, śmierci. O takim morowym powietrzu mówi się w modlitwie: Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas, Panie.

Od kilku lat oddychamy morowym powietrzem, chorujemy od złych słów… Obelgi pod adresem innego, wyzwiska, inwektywy, poniżające etykietki, łatki przypinane ludziom myślącym i czyniącym inaczej stały się codziennością. Złe słowa sączą się zewsząd: zalewają Internet, wylewają się z wielu mediów, rzyga nimi publiczna telewizja, a wraz z nią nasz sąsiad i brat… Tak! Są wstrętne jak ekskrementy, tylko trudniej się z nich obmyć... Odbierają ludziom godność, stygmatyzują ich, piętnują. Ale też – czego nienawistnicy nie przeczuwają – niszczą mówiącego, stępiają jego ludzką wrażliwość, sprawiają, że chce uderzyć mocniej, skrzywdzić bardziej, zranić, zabić! Wszyscy giniemy od złych słów!

Granice między przyzwoitością a podłością bardzo łatwo przekroczyć. Wystarczy jedno ciężkie słowo, jeden jak kamień rzucony w drugiego „gorszy sort”, tak zdumiewający, że wręcz obrócony w żart, bo przecież jak tak można… Ale ono już poszło! Już znalazło drogę! Już otwiera furtkę dla innych słownych zabójców: chodźcie, już można… I już truje powietrze! Już powoli zabija …

Porządek naszego świata został zaburzony, słowa odwróciły swoje znaczenie i już nie wiadomo, kto dobry, kto zły, kto patriota, kto zdrajca, kto obraża, a kto tylko wyraża swoje poglądy i kto właściwie gdzie stoi: czy my tu, czy oni tam, czy może jest na odwrót i czy to dobrze, czy to źle... Giniemy w morowym powietrzu nienawiści. „Spójrzcie, jaka wciąż sprawna, jak dobrze się trzyma w naszym stuleciu nienawiść (…). Mówią, że ślepa. Ślepa? Ma bystre oczy snajpera i śmiało patrzy w przyszłość - ona jedna” (Wisława Szymborska) .

Radosnej puenty nie będzie. Orwell się kłania…

Ewa Kołodziejek

 

Komentarze

Fisher
o. Ludwik Wiśniewski przemawiał i wieścił niezgodę na morowe powietrze niczym Piotr Skarga. Ciarki przechodziły gdy właściwie hamował krzyk mając na uwadze powagę uroczystości żałobnej, czczącej jego Ucznia. Ojcu Wiśniewskiemu było wolno powiedzieć więcej, ale i tak powiedział wszystko. Ten przekaz był niesamowity, przejdzie do naszej historii. Mam subiektywne wrażenie, że właśnie stał się przełom, że poleciał pierwszy kamyczek, który przemieni się w lawinę, która zmiecie i przykryje to błoto, ten szlam, który nas próbuje zatopić.
2019-01-20 20:30:27
Przecinek
Pięknie i dobitnie o języku nienawiści mówił na pogrzebie Pawła Adamowicza o. Ludwik Wiśniewski. Tylko czy go ktoś posłucha? Teraz nikt nie szanuje autorytetów. Nawet słowa papieża Jana Pawła II traktuje się wybiórczo, nie wspominając o papieżu Franciszku.
2019-01-20 12:50:02
Jakób
@ MMMM - jeżeli WASI to robią to współczuję towarzystwa. A tak do Twojej wiadomości: tutaj omawia się kwestie poprawności językowej.
2019-01-20 12:42:26
MMMM
A NASI nie wypuszczają z siebie morowego powietrza tylko pachnące różami?
2019-01-20 06:39:42
Quistorp
I tak i nie! Porównania jak gdyby z pisma świętego. Łatwe do odniesień przyrodniczych, w jakich otaczała się ludność , w czasach biblijnych. Zrobię przeniesienie. Jak o morowym powietrzu, to i o białym puszystym śniegu. Ach! Jak radośnie. Ach! jak przyjemnie. Ale czasami śniegu w przyrodzie brakuje. Trudno! Taki mamy klimat. Wtedy robimy protezę śniegu. Naśnieżamy, sztucznie. Ale tylko w wyznaczonych miejscach. Poza skocznią narciarską , nadal nie ma jak się na nartach poruszać.Już tam nie jest tak przyjemnie. Jest już błocko, bagienko. Tak samo ze słowami. Pewna grupa zawłaszczyła sobie prawo na obróbkę słowną rzeczywistości i stosownie do sytuacji, międli zwrotami, przypowieściami, nawet niestosownie do tematu, ale robią to w sposób wysublimowany, tonują, ściszając, zawieszając głos, pracują, i działają na emocje, budują atmosferę dostojeństwa,powagi, uczoności tym samym zaufania, uroczyście zawodząc. A jeszcze do tego przywdzieją stosowny strój, to już mowa sięga szczytów nieba. A tu jakiś łapciuch ubrany w czerwone spodnie ,żółtą bluzę, i czerwone okulary nawiązuje słowny kontakt, i zabrał .... zaufanie innych, dotychczasowych szermierzy słowa. Do tego podjął się charytatywnej działalności. Jedni oferują , sprzedając świeczki , drugi zbiera i kupuje sprzęt , do ratowania życia. To dopiero buduje nienawiść. Wtedy czytam w internecie. przewrotne zjadliwe upokarzające hejty. Niech ten świecki święty, cudak, z tą swoją "checą" który krzywdzi ludzi itd, itp. wyleci w kosmos.. Zakończę. Na początku było słowo. Aż słowo ciałem się stało.Brudne słowo, brudne ciało. Czyste słowo, czyste ciało. sięga
2019-01-18 22:19:45

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu