Wtorek 20 kwietnia 2021r. 

Ilość cukru i liczba samochodów

Napisał do mnie pan Tomasz, który martwi się niewłaściwym użyciem słów liczba i ilość: „Od jakiegoś czasu obserwuję słowa ilość i liczba i porównuję z językiem angielskim. W angielskim ilość cukru, pieniędzy, wody stosujemy do rzeczowników niepoliczalnych, a liczba osób, książek, pomysłów do rzeczowników policzalnych. Tymczasem w polskich mediach czasami pojawia się użycie słowa liczba, np. miejsc parkingowych, ale dominuje słowo ilość: pasażerów albo samochodów. Czy w języku polskim powinienem poprawiać moich uczniów, aby rozróżniali ilość cukru i liczbę samochodów?”.

W języku polskim jest podobnie jak w angielskim. Słowo liczba odnosi się do rzeczowników policzalnych, a słowo ilość do niepoliczalnych. Ale nie traktuje się tego podziału szczególnie rygorystycznie. Nawet leciwy już „Wielki słownik poprawnej polszczyzny” w haśle ilość, czyli ‘miara tego, co ma być liczone’, podając przykład: ilość wybudowanych domów, ilość dzieci, sugeruje, że lepiej powiedzieć liczba wybudowanych domów, liczba dzieci. Owo „lepiej” znaczy, że w wypowiedziach staranniejszych, wzorcowych pożądana jest w tych kontekstach liczba, ale w tekstach swobodnych, potocznych ilość nie razi.

Podobna uwaga zamieszczona jest w haśle liczba, czyli ‘suma takich samych albo podobnych jednostek, rzeczy, zdarzeń’: „dopuszczalne jest wymienne używanie rzeczowników liczba i ilość, zwłaszcza jeśli chodzi o duże wielkości”. Równie tolerancyjny jest wobec ilości „Inny słownik języka polskiego”, który po definicji: „Ilość czegoś to wielkość określająca, ile tego jest”, zamieszcza zdanie: „Niektóre osoby sądzą, że w odniesieniu do rzeczy, które można policzyć, odpowiedniejsze jest słowo liczba”.

Zarówno „Wielki słownik poprawnej polszczyzny”, jak i „Inny słownik języka polskiego” są wydawnictwami normatywnymi, czyli takimi, które wskazują formy poprawne, a przestrzegają przed niepoprawnymi. W żadnym z nich nie stawia się sprawy liczby i ilości na ostrzu noża. Redaktorzy wiedzą bowiem, że należy do tej kwestii podejść swobodniej, zwłaszcza gdy mowa o „dużych wielkościach”, które zacierają granicę między liczbą a ilością. Być może, gdy słowom liczba i ilość będzie towarzyszyć przymiotnik niewielka, to wątpliwości będzie mniej.

Kwestia policzalności czy niepoliczalności też bywa trudna do rozstrzygnięcia przy wielu wyrazach (jakby się ktoś uparł, toby ziarnka kawy albo maku policzył!). Stosunkowo łatwo jest policzyć samochody w mieście albo miejsca parkingowe. Ale jeśli nie jest ważna ich liczba, tylko „duża wielkość”, to w zdaniu: Budujmy w Szczecinie podziemne parkingi, bo w mieście gwałtownie rośnie ilość samochodów nie ma błędu.

Czy ilość zdominuje liczbę? Wydaje mi się, że tak, bo wzmaga się tendencja do zastępowania liczby słowem ilość. Przecież nie zawsze chcemy albo możemy rozważyć, czy się coś da policzyć. Czy zatem Pan Tomasz ma w tej kwestii poprawiać swoich uczniów? Raczej zwracać im uwagę na problem, ale ich nie dręczyć. Jeśli w zwyczaju językowym ilość zwycięży liczbę, to norma polszczyzny tę sytuację zaakceptuje. Wszak to użytkownicy języka decydują o jej kształcie.

Ewa Kołodziejek

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


Tylko teraz -50% na prenumertę eKuriera. KUP TERAZ