piątek, 14 grudnia 2018.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Dwa tysiące osiemnasty

Dwa tysiące osiemnasty

Wywietleń: 707

Na stronie internetowej „Kuriera Szczecińskiego” pod moim felietonem dotyczącym zasad zapisywania dat pojawił się ciekawy głos polemiczny. Czytelnik ukrywający się pod nickiem (czyli sieciowym pseudonimem) „Przecinek” pisze tak: „Pozwolę sobie na chwilę polemiki z Szanowną Panią Profesor. Uważam, że zapis daty: 30.05.2018 (bez skrótu słowa rok) nie jest ułomny. Taka jest obecnie tendencja języka pisanego (i nie tylko). Dodawanie „r.” do daty zapisanej tylko cyframi uważam za „przesadyzm” i ornamentykę stylistyczną. Przecież wiadomo, że chodzi o datę. To prawie tak jakby pisać w miesiącu styczniu. Uważam, że skrót roku można dodawać po dacie zapisanej w sposób mieszany, np. 30 maja 2018”.

Czy rzeczywiście dodanie skrótu słowa rok po dacie zapisanej cyframi to „ornamentyka stylistyczna” a nawet „przesadyzm”? Nie podzielam opinii pana Przecinka. Data nie jest przecież tylko ciągiem znaków; ma konkretną treść i rygorystyczną formułę składniową. Treścią daty jest określony dla każdej doby numer dnia, miesiąca i roku albo numer dnia, nazwa miesiąca, numer roku. Data jest też oznaczeniem terminu jakiegoś zdarzenia, napisania listu, wystawienia dokumentu. Owa treść musi być wyrażona konkretnymi jednostkami gramatycznymi: dzień – liczebnikiem porządkowym, miesiąc –dopełniaczową formą rzeczownika (lub liczebnikiem porządkowym), rok – zestawieniem liczebników głównych (tysiące i setki) i porządkowych (dziesiątki i jedności). Zatem 30.05.2018 r. to trzydziesty (dzień) maja dwa tysiące osiemnastego roku. Jasne, że w miarę sprawny językowo użytkownik polszczyzny rozumie, że ciąg znaków: 30.05.2018 symbolizuje datę. Jednak wiele, bardzo wiele osób, odczytując ów znakowy symbol, nie przestrzega reguł składniowych, stawia nazwę miesiąca w mianowniku, a rok oddaje liczebnikiem głównym: trzydziesty maj dwa tysiące osiemnaście. Sprzyja temu także brak skrótu „r.”.

Nie chodzi tu zatem o powtarzanie znaczenia, tak jak w wyrażeniu w miesiącu styczniu, tylko o zapis całej formuły daty. To, że w innych językach, jak pisze dalej pan Przecinek, po dacie nie stawia się skrótu słowa rok, nie znaczy, że mielibyśmy się go z naszego zwyczaju pozbyć. Zwłaszcza że są języki, na przykład rosyjski, w których data jest zakończona słowem rok, choć mój adwersarz nazywa ów zwyczaj „uporczywym”. I – szczerze mówiąc – nie rozumiem, dlaczego można dodawać skrót „r.” po dacie zapisanej 30 maja 2018, a zbędny jest w zapisie 30.05.2018, skoro to ta sama treść i ta sama forma…

Na pytanie pana Przecinka, kiedy Polacy przestaną mówić w roku dwa tysiące osiemnastym albo – niepoprawnie - w dwutysięcznym osiemnastym, zamiast w osiemnastym nie znam odpowiedzi. Osiemnaście lat to niewiele, powszechny zwyczaj językowy w tej kwestii jeszcze się nie ustabilizował, choć już zauważalne są zaczątki upraszczania daty. Sam Pan stwierdził, że niektórzy zamiast w dwa tysiące osiemnastym mówią w dwa osiemnastym. A to już tylko krok, by zacząć upowszechniać krótszy wariant: w osiemnastym, jednak tylko w języku mówionym. Język pisany wymaga od nas większej staranności i precyzji.

Ewa Kołodziejek

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Ewa Kołodziejek

Prof. dr hab. Ewa Kołodziejek jest wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim,  członkiem prezydium Rady Języka Polskiego i autorką wielu książek o poprawnej polszczyźnie.  W „Kurierze Szczecińskim” od lat publikuje felietony z cyklu „Językowa corrida”

Ostatnie wpisy

Archiwum