Niedziela, 16 sierpnia 2026 r. 
REKLAMA

Wybory Jednej Rosji

Data publikacji: 2026-08-16 10:07
Ostatnia aktualizacja: 2026-08-16 10:07

Kiedyś Wołodymyr Zełenski, jeszcze jako komik, wraz ze swoim kabaretem Kwartał 95 błyskotliwie żartował z moskiewskiego autorytaryzmu. Skecz, opowiadający o wyborach prezydenta Federacji Rosyjskiej, zatytułowany był „wybory Putina Federacji Rosyjskiej”. Wiadomo przecież z góry, kto wygra. Podobnie jest z głosowaniem na deputowanych do Dumy Państwowej. Wybory parlamentarne za niewiele ponad miesiąc. To oczywiste, że co by się nie działo, większość mandatów zdobędzie prezydencka partia Jedna Rosja. Kreml dba jednak o pozory demokracji. Dlatego, jak zawsze, pozwoli zasiadać w ławach Dumy również przedstawicielom opozycji. A dokładniej: koncesjonowanej, albo inaczej rzecz ujmując, systemowej opozycji.

Centralna Komisja Wyborcza Federacji Rosyjskiej zarejestrowała listy kandydatów z ramienia jedenastu ugrupowań. Zwycięska partia wysyła do Dumy sporą grupę weteranów inwazji na Ukrainę. Na listach Jednej Rosji znalazło się 76 uczestników tzw. specjalnej operacji wojskowej. Część z nich to rzeczywiście żołnierze z frontowym doświadczeniem. Sporą grupę stanowią jednak urzędnicy, dla których służba nawet z daleka od pierwszej linii, ale formalnie w szeregach armii podczas „specoperacji” jest szansą na awans. W marcu 2024 r. wystartował projekt „Czas bohaterów” („Wriemia gierojew”). Jest to cykl szkoleń, w ramach których żołnierze, uczestniczący w aktualnej wojnie, są przygotowywani do pełnienia ważnych funkcji w administracji państwowej. Putinowi wyraźnie zależy na tym, aby właśnie spośród „bohaterów” tzw. specjalnej operacji wojskowej wykuwała się nowa elita Rosji. Z kolei urzędnikom i politykom, zasiedziałym od lat na swoich stołkach, równie wyraźnie zależy na tym, aby do tej nowej elity się załapać. Ale przy okazji nie zginąć. Dlatego chętnie idą w kamasze, tworząc tzw. bataliony deputackie. Czyli pododdziały, złożone z polityków i urzędników właśnie. Formowane nie tyle celem wykonywania konkretnych zadań bojowych, ile po to, by „białe kołnierzyki” mogły się wykazać patriotyzmem i awansować…

Wróćmy do samych list. Kto ma szansę dostać się do Dumy, poza Jedną Rosją? Tradycyjnie najważniejszymi partiami tzw. systemowej opozycji są Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej oraz Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji (wbrew nazwie, głosząca hasła nacjonalistyczne). Spore znaczenie odgrywa również Sprawiedliwa Rosja, odgrywająca na scenie politycznej rolę centrolewicy. Przy czym wszystkie trzy ugrupowania popierają inwazję na Ukrainę i konflikt z Zachodem. Podobnie zresztą jak pozostałe partie: prawicowa Rodina (Ojczyzna), Rosyjska Partia Ekologiczna Zieloni, Rosyjska Partia Emerytów czy Komuniści Rosji. Wśród dopuszczonych znalazła się też formalnie liberalna, w praktyce kontrolowana przez Kreml partia Nowi Ludzie oraz rzeczywiście liberalna, stanowiąca realną antyputinowską opozycję partia Jabłoko – jedyne w tym gronie ugrupowanie, głoszące otwarcie antywojenne hasła. I to właśnie dlatego ostatecznie zostało ono z wyborów wykluczone.

Decyzję taką podjął 10 sierpnia Sąd Najwyższy. Orzekał sędzia Wiaczesław Kiriłłow. Wcześniej wsławił się między innymi wyrokiem uznającym Stowarzyszenie „Memoriał” za organizację ekstremistyczną czy odrzucaniem skarg Aleksieja Nawalnego na administrację kolonii karnej, w której przebywał i w której ostatecznie zginął.

Co istotne, kandydaci Jabłoka zostali z wyborów wykluczeni nie na wniosek Jednej Rosji, tylko Rodiny. Kreml posłużył się pośrednikiem. Na wypadek, gdyby jednak miał zmienić zdanie. Jabłoko zawsze przecież może posypać głowę popiołem i wyrzec się swoich antywojennych haseł, bądź przynajmniej złagodzić opozycyjną retorykę. A wtedy jeszcze będzie pole do zmiany decyzji sądu… Tak czy inaczej, warto zwrócić uwagę na uzasadnienie wyroku. Rodina, składając pozew przeciwko politycznym konkurentom, użyła absurdalnych argumentów. Jabłoko zostało oskarżone między innymi o złamanie praw autorskich. Lider partii Grigorij Jawlinski w swoim wywiadzie użył frazy „niech zawsze będzie słońce” ze słynnej piosenki pod takim właśnie tytułem („Pust` wsiegda budiet solnce”). Piosenki, która w wykonaniu reprezentantki ZSRR Tamary Miansarowej w 1963 r. wygrała festiwal w Sopocie. To jeden z najbardziej znanych na świecie hitów sowieckiej muzyki popularnej. Ponadto Jabłoko na swojej stronie internetowej publikuje obrazki, wygenerowane przez ChatGPT, należący do firmy OpenAI. I to właśnie jej prawa autorskie w ten sposób jakoby łamie partia. Politycy Rodiny dopatrzyli się również kradzieży intelektualnej w używaniu przez Jabłoko zdjęć z Hiroszimy po zrzuceniu bomby atomowej. To rzecz jasna zarzuty absurdalne. A jednak Jabłoko zostało od wyborów odsunięte.

Najpoważniejszy zarzut dotyczył wojny. Jabłoko wzywało do zawieszenia broni. To zaś – według polityków Rodiny, a finalnie również zdaniem Sądu Najwyższego – stanowi zdradę i zamach na integralność terytorialną Rosji. A to dlatego, że zgodnie z konstytucją w skład federacji wchodzą ukraińskie obwody doniecki, ługański, zaporoski i chersoński. Część tych terenów znajduje się pod kontrolą Kijowa. Zawieszenie broni oznaczałoby, że Moskwa straci (przynajmniej militarną) możliwość ich odzyskania. Wniosek nasuwa się „oczywisty” – Jabłoko dąży do rozbioru Rosji!

Powtarza się sytuacja z wyborów prezydenckich 2024 r. Wtedy z przyczyn formalnych z głosowania wykluczony został jedyny antywojenny kandydat Borys Nadieżdin. Po raz kolejny widać, że Kreml przestraszył się nastrojów społecznych. Lepiej uniemożliwić start w wyborach partii, sprzeciwiającej się wojnie, niż zaryzykować jej dobry wynik przy urnach. Oczywiście, wynik zawsze można sfałszować. To jednak również ryzyko – wyborcy Jabłoka mogą poczuć się okradzeni. Lepiej więc z góry odebrać im możliwość pójścia do urn z zamiarem poparcia pacyfistów. Po co kusić los? ©℗

Maciej PIECZYŃSKI

Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj