Sobota, 22 sierpnia 2026 r. 
REKLAMA

Gwiazda Putina przeciwko wojnie?

Data publikacji: 2026-08-22 12:00
Ostatnia aktualizacja: 2026-08-22 12:00

Jak wiadomo, istotną częścią rosyjskiej propagandy stanowi popkultura. Również w kontekście inwazji na Ukrainę. Jeśli chodzi o gwiazdy muzyki, popierające wojnę, najbardziej znany jest Shaman. Najbardziej znany w Polsce i na Zachodzie, gdzie sporo się o nim mówi, jako o Z-piosenkarzu. Tymczasem w samej Rosji dorównuje mu Tatiana Kurtukowa. Nieprzypadkowo nazywana „Shamanem w spódnicy”. I to o niej chciałbym dziś parę słów napisać. Po pierwsze, jako przypadek na Zachodzie mniej znany, jest ciekawsza. Po drugie, moje zainteresowanie wynika z gustu muzycznego. Po prostu twórczość Kurtukowej wpada mi w ucho, twórczość Shamana - bynajmniej. Shaman to pop, względnie pop-rock. Kurtukowa - folk, pop-folk.

 Jej najbardziej znanym hitem jest utrzymana w pop-folkowej aranżacji „Matuszka”, o której fenomenie już kiedyś na tych łamach wspominałem. Teraz przypomnę jedynie, że jest to lekka pioseneczka, opowiadająca o miłości do „matuszki ziemi”, do „świętej Rusi”, która dla niektórych jest „solą w oku”. Zero treści wprost prowojennych, jednak nic dziwnego, że utwór stał się niemalże nieoficjalnym hymnem Rosji podczas „specjalnej operacji wojskowej”. Stał się muzycznym symbolem aktualnego rosyjskiego patriotyzmu. Nic dziwnego, że gdy kazachski komik Nurłan Saburow żartował, że chce się przypodobać władzom w Moskwie, aby móc swobodnie występować w Rosji, to przy okazji nucił „Matuszkę” właśnie - na dowód, jak bardzo kocha ten kraj.

 A jednak ta sama Tatiana Kurtukowa na długo przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę nagrała bodaj najpiękniejszą pieśń antywojenną w dziejach rosyjskiej muzyki. Pieśń „Ja lubiła sokyła” („Kochałam sokoła”) powstała w 2008 r. Kurtukowa miała wtedy piętnaście lat i pracowała z nauczycielką śpiewu Natalią Wasiliewą. Wspólnie stworzyły pieśń (słowa i muzykę), stylizowaną na utwór ludowy. Stylizowaną, bo jak wiadomo folklor nie ma swojego autora. Powstaje kolektywnie, przekazywany jest z pokolenia na pokolenie. A w tym wypadku autorki dobrze znamy. Tak czy inaczej, najważniejsza jest sama treść pieśni. Kurtukowa śpiewa: „Kochałam sokoła, pięknego wysokiego, kochałam go cały sercem, a on został żołnierzem”. Ironicznie zauważa, jakie to „szczęście” mieć takiego ukochanego. W końcu bowiem „łopaty zagrzechoczą, rodzice zapłaczą”. Śmierć żołnierza jest kwestią czasu. „Och mój miły, jakże mogli cię powołać (do wojska)? I dokąd ty, taki młodziutki, pojedziesz wojować?” - pyta retorycznie podmiot liryczny. „Mój miły wyjechał bronić ojczyzny” - śpiewa Kurtukowa. Teoretycznie więc młoda dziewczyna traci ukochanego w słusznej sprawie. Trudno jednak dopatrywać się w tej pieśni patriotycznego patosu. 

A to dlatego, że Kurtukowa śpiewa dalej tak: „Och, wojno, wojno, cóżeś ty narobiła?! Zabrałaś miłego na front, a ja zostałam sama! Dziewczęta, módlcie się do Boga, żeby wojna się

 skończyła, a jeśli wojna się nie skończy, żadna za mąż nie wyjdzie. Nie wiem, gdzie go zabili, nie wiem, gdzie go pochowali, wiem jedynie, że mój miły za ojczyznę poległ”. Z jednej strony, miły zginął w „słusznej sprawie”. Z drugiej strony, z emocjonalnego, czysto ludzkiego punktu widzenia bardziej zwraca uwagę tragedia wojny niż duma z poświęcenia się dla ojczyzny. W końcu jest to pieśń, śpiewana przez kobietę i w imieniu kobiety. Krzyk rozpaczy. Apel o to, by wojna się wreszcie skończyła. Wojna, która nie jest stanem naturalnym. Wojna, która przeszkadza, a nie pomaga w życiu. Nie ma w tekście pieśni nic, co wskazywałoby na usprawiedliwienie umierania na froncie. Nie ma też nic, co by pozwalało uznać, że bohaterstwo chłopca rekompensuje dziewczynie smutek po jego stracie. Oczywiście, nie jest to także żaden wprost wyrażony protest-song. Nie ma tu żadnej polityki, ideologii, nie ma publicystyki, czy to prowojennej, czy to antywojennej. Zamiast tego mamy do czynienia z antywojenną emocją. 

 Pieśń powstała na długo przed inwazją na Ukrainę, ale też na długo przed aneksją Krymu. Tekst nie opowiadał więc o żadnej aktualnej wojnie. Zamysł był raczej taki, by budzić skojarzenia z tzw. wielką wojną ojczyźnianą, czyli tym etapem II wojny światowej, na którym ZSRR walczył z III Rzeszą. Można jednak też czytać tę pieśń bardziej uniwersalnie. Na YouTube można znaleźć wykonanie na żywo, z bardzo młodą Kurtukową śpiewającą w stroju ludowym. Wydawałoby się, że po 24 lutego 2022 r. ten utwór powinien zniknąć z jej repertuaru. A jednak nie tylko nie zniknął, ale też pojawił się w nowej, bardziej nowoczesnej i popowej aranżacji, choć w teledysku znów Kurtukowa występuje w stroju ludowym, nawiązując do korzeni pieśni. 

 Kurtukowa jest więc zarazem gwiazdą epoki „specoperacji” oraz autorką pięknej pieśni antywojennej. Pięknej nie tylko pod względem tekstu, ale i wykonania. Polecam, bo Kurtukowa śpiewa w taki sposób, że trudno się nie wzruszyć. Jak to możliwe, że ta jednak antywojenna pieśń wciąż znajduje się w głównym nurcie rosyjskiej muzyki? Rosjanie lubią użalać się nad tragedią wojny. Nad cierpieniem, jakie ona niesie im samym. Im więcej cierpią, tym późniejsze zwycięstwo smakuje lepiej... A że wojna jest tragedią? Oczywiście, w wymiarze ludzkim jest. Ale w końcu - według kremlowskiej propagandy - wojna ta została sprowokowana przez Zachód i Ukrainę. I tylko kobiet, wysyłających swoich mężczyzn na śmierć, tak bardzo żal... ©℗

Maciej PIECZYŃSKI

Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj