Kilka razy już na tym łamach opisywałem twórczość zespołu etno-popowego Ay Yola, który wykonuje tradycyjną muzykę baszkirską w języku baszkirskim, będąc jednocześnie częścią kultury rosyjskiej. A zarazem jej towarem eksportowym na rynki azjatyckie, gdzie gardłowy śpiew, folklor Wielkiego Stepu i język turkijski wpadają w ucho, zaś estetyka teledysków (wykonawcy w strojach ludowych i o egzotycznej urodzie, a w tle – stepy, pustynie i tajga) cieszy oko. Zaznaczałem też, że fenomen Ay Yola – zespołu absolutnie mainstreamowego – mówi bardzo wiele o współczesnej Rosji. Dowodzi bowiem, że ideologią dominującą w państwie Putina nie jest nacjonalizm, lecz imperialne multi-kulti.
Niedawno grupa dała kolejny powód, by wspomnieć o jej działalności. Tym razem Ay Yola postanowili pokazać swoją bardziej rosyjską, a mniej baszkirską stronę tożsamości. Zespół nagrał piosenkę pt. „Adel” ze słowami z wiersza Aleksandra Puszkina „Do Adeli”. Utwór powstał jako część projektu muzyczno-edukacyjnego „Głos Poety”. Celem przedsięwzięcia jest popularyzacja klasyki literatury rosyjskiej, zwłaszcza wśród młodzieży. W ramach projektu gwiazdy współczesnej sceny muzycznej wykonują własne interpretacje utworów takich twórców jak Puszkin, Michaił Lermontow, Afanasij Fet, Siemion Nadson czy Zinaida Gippius. Czyli wybitnych poetów rosyjskich XIX i początku XX w.
„Do Adeli” nie jest najbardziej znanym wierszem Puszkina. Powstał w 1822 r., gdy autor przebywał na tzw. południowym zesłaniu, dokąd trafił za swoją wolnościową lirykę, krytykującą carski absolutyzm. Sam utwór nie ma jednak nic wspólnego z polityką. Jest to lekki wiersz anakreontyczny, czyli utrzymany w duchu afirmacji życia, pochwały miłości, młodości i przyjemności. Puszkin pisze: „Baw się, Adelo, nie znaj smutku (…) jesteś urodzona dla rozkoszy”. Tekst klasyka został częściowo zmieniony. A nawet ocenzurowany. W oryginale wiersz kończył się dwuznacznym zwrotem poety do Adeli „kochaj, Adelo, moją fujarkę”. U Ay Yola tego fragmentu brakuje. Według popularnej wersji, pierwowzorem bohaterki wiersza była Adela Dawydowa, córka francuskiej arystokratki Agłai, z którą Puszkina prawdopodobnie łączył romans. Po rozstaniu poeta zemścił się na dawnej kochance złośliwymi, obscenicznymi epigramatami. Tymczasem jej córce poświęcił pogodny wiersz, nawołujący do korzystania z życia. Adela jednak rady tej nie posłuchała. Wstąpiła bowiem do zakonu.
Ale dlaczego zespół Ay Yola wybrał do projektu „Głos Poety” właśnie Puszkina, i to akurat jego, stosunkowo mało znany, wiersz „Do Adeli”? Odpowiedź brzmi: z powodów osobistych. Wokalistka grupy Adel Szajchitdinowa nieprzypadkowo jest imienniczką adresatki wiersza. Rodzice otwarcie przyznają, że nadali córce imię na cześć klasyka. Adel urodziła się w 2000 r. Jej rodzice pobrali się w 1999 r., w dwóchsetną rocznicę urodzin Puszkina. Co jeszcze ciekawsze, noszą imiona bohaterów słynnego poematu „Rusłan i Ludmiła”. Dobrali się więc idealnie, jako wielbiciele poezji Puszkina. Być może połączyła ich właśnie twórczość rosyjskiego wieszcza narodowego. I z tego związku zrodził się później fenomen baszkirskiego zespołu…
Rusłan jest etnicznym Baszkirem, Ludmiła – Rosjanką. Absolutna większość tekstów Ay Yola śpiewanych jest po baszkirsku. Wiersz Puszkina wykonany jednak został w języku oryginału. Zresztą, wokalistka zespołu generalnie lepiej zna rosyjski niż baszkirski. Nie oznacza to jednak, że zespół promujący kulturę Wielkiego Stepu, odcina się od swoich korzeni. W aranżacji „Adel” słychać tradycyjne instrumenty baszkirskie, w tym kuraj i kubyz. „Szczególną rolę w brzmieniu pieśni odegrał Rinat (Ramazanow, jeden z trojga członków zespołu – red.): jego partia kuraju dodała kompozycji charakterystycznego narodowego tembru i połączyła tekst Aleksandra Siergiejewicza Puszkina z muzycznym językiem Ay Yola” – czytamy w materiałach promujących utwór.
Co znamienne, baszkirska grupa nagrała „Adelę” podczas arktycznej ekspedycji na lodołamaczu atomowym „50 lat Zwycięstwa” (chodzi, rzecz jasna, o zwycięstwo w II wojnie światowej). Po raz kolejny widać, że Ay Yola jest istotną częścią oficjalnej kultury rosyjskiej. Muzycy zespołu nie wypowiadają się publicznie na temat wojny z Ukrainą. Nie angażują się w bieżącą politykę. Władza nie wymaga od nich tego rodzaju deklaracji lojalności. A przecież mówimy o zespole, który promuje odrębność etniczną jednego z nierosyjskich narodów Rosji. Wystarczy wspomnieć, jak wielkie oburzenie przelało się przez prawą stronę polskiej debaty publicznej, gdy o reprezentowanie Polski na Eurowizji walczył duet Niczos i Swada z piosenką „Lusterka” w gwarze podlaskiej, przypominającej mieszankę języka białoruskiego z (o zgrozo!) ukraińskim. Tymczasem w Rosji odrębność etniczna nie tylko nie jest problemem, ale jest wręcz zaletą. Ay Yola to jeden z najpopularniejszych i najbardziej docenianych przez władze zespołów rosyjskich.
Jednocześnie, projekt „Głos Poety” po raz kolejny pokazuje, jak subtelną rolę odgrywa ten baszkirski zespół w głównym nurcie kultury w państwie Putina. Z jednej strony, muzycy kultywują rodzimą, nierosyjską tradycję. Z drugiej zaś strony, dowodzą swojego przywiązania do ogólnorosyjskiej tożsamości. Nie muszą tego czynić poprzez publiczne popieranie polityki Kremla wobec Ukrainy czy Zachodu. Wystarczy, że oddają hołd najwybitniejszemu poecie rosyjskiemu. Co zresztą czynią w sposób autentyczny. Historia rodzinna Szajchitdinowów nie została przecież wymyślona na Kremlu. Jest natomiast oczywistym przykładem skuteczności miękkiej siły imperialnej polityki Rosji. Można tworzyć nierosyjski folklor swojego regionu, zarazem będąc zafascynowanym rosyjską kulturą kolonialnego centrum. Jedno drugiego nie wyklucza. Jedno drugie uzupełnia.
Ale przede wszystkim Ay Yola to oryginalny, pięknie opakowany, świetnie brzmiący projekt muzyczny, który należy docenić niezależnie od tego, na ile – świadomie lub nie – gra swoją partię w orkiestrze Putina. Dlatego, odrzucając wszelkiego rodzaju konteksty polityczne czy ideologiczne, napiszę w anakreontycznym stylu Puszkina, zwracając się do współczesnej imienniczki bohaterki klasycznego wiersza: „Baw się, Adelo! I śpiewaj dalej!”. ©℗
Maciej PIECZYŃSKI
Dr Maciej Pieczyński to rusycysta, ukrainista i literaturoznawca, wykładowca Uniwersytetu Szczecińskiego oraz publicysta.