Miesiące letnie sprzyjają nie tylko wzmożonemu pragnieniu. Tu w Szczecinie, to również czas buntu i sprzeciwu wobec niesprawiedliwości. Do miejskich annałów przeszedł słynny Tumult Piwny, który, jak wiemy, wydarzył się w poniedziałek, 16 lipca 1616 roku.
Przypomnijmy, że tego dnia Rada Miejska wprowadziła nowe podatki od wwożonych towarów oraz od trunków. Zwłaszcza ten ostatni podatek dał się boleśnie odczuć mieszkańcom grodu: cena kwarty piwa wzrosła z 12 do 16 fenigów. Trzeba nam przy tym pamiętać, że piwo w tamtym czasie pełniło również rolę składnika pożywienia. I tak np. gotowano zupy na bazie piwa
Najbardziej znana z nich to „gramatka”.
Produkowane wówczas piwa były gęste i bogate w białko oraz węglowodany. Traktowano je wręcz jako sycący zamiennik stałego posiłku. W składzie gramatki znajdowało się gotowane piwo wymieszane z kluskami. W bogatszych domach zupę podawano ze śmietaną, cukrem i twarogiem. Na pańskich stołach do zupy dodawano masło, czosnek lub cynamon.
Powróćmy do buntu mieszczan. Nowe rozporządzenie dotykało szczególnie uboższą część mieszkańców zamieszkujących głównie Dolny i Górny Wik oraz Łasztownię. Podnosząc cenę piwa podnoszono w rzeczywistości cenę podstawowego posiłku.
Podwyżka skutkowała tumultem, czyli buntem. Plądrowano domy, składy i magazyny. Wzburzony tłum wdarł się również do miejskiego ratusza gdzie zabito Laurentza Drewelowa miejskiego urzędnika, a jego trupa wyrzucono przez okno!
Rokosz mieszkańców zakończyła się następnego dnia i była możliwa dzięki osobistej interwencji księcia Filipa II, który powołał specjalną komisję mającą za zadanie naprawę miejskich finansów oraz rozpatrzenie skarg mieszczan.
Minęły wieki, a pamięć o minionych wydarzeniach jest nadal w Szczecinie żywa. Nie tylko za sprawą kronikarzy, ale także m.in. dzięki przechowywanej w miejskim muzeum złotej monecie upamiętniającej tamte wydarzenia. Jest to złoty gulden tak opisany przez Filip Hainhofera, wpływowego kupca i bankiera: „Na chwałę Boga w 1616 roku wybity, w podzięce za to, iż Bóg tumult tak rychło po powrocie Jaśnie Wielmożnego Księcia uciszył”. Na monecie widać napis Soli Deo Gloria.
Ta maksyma jest jedną z najważniejszych w chrześcijaństwie. Była to osobista dewiza kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, który uczynił z niej program swojej posługi biskupiej i prymasowskiej.
Przenieśmy się teraz do XX wieku. Jest gorące lato 1980 roku. W całej Polsce trwają strajki. Wśród protestujących zakładów pracy znajdują się czołowe firmy i gałęzie przemysłu – strajkują hutnicy, górnicy, budowlańcy, transport oraz także stoczniowcy.
W Szczecinie powołany zostaje Międzyzakładowy Komitet Strajkowy skupiający protestujące firmy. Największym zakładem pracy regionu jest Stocznia Szczecińska im. Ludwika Warskiego. Siłą MKS jest jedność i solidarność strajkujących – nie zabrakło wśród nich również załogi szczecińskiego browaru.
Protesty z roku 1980 przeszły do historii jako Sierpień ’80. Szczecin był pierwszym miastem gdzie 30 sierpnia podpisano tzw. Porozumienia Sierpniowe. Przyczyniły się one do wielu zmian w Polsce – dalekosiężnie skutkowały zmianą systemu, demontażem Berlińskiego Muru oraz rozpadem Układu Warszawskiego i ZSRR.
Dziś, ze zmian korzystają również firmy, które przeszły transformację systemową i utrzymały się na rynku. Jest wśród nich także szczeciński Browar „Bosman” wchodzący obecnie w skład grupy Carlsberg – jednego w najważniejszych na świecie graczy na rynku napojów.
Browar „Bosman” to dziś jeden z najnowocześniejszych browarów w Europie. Można go śmiało zaliczyć do światowej pierwszej ligi technologicznej. Za dwa lata browar „Bosman” będzie świętować 180. lecie rozpoczęcia produkcji. Historia warzonego w nim piwa to również dzieje zbuntowanego miasta – wznieśmy toast za mieszczan z 1616 roku orz za robotników z gorącego Sierpnia 1980 roku!
Krzysztof ŻURAWSKI
Krzysztof Żurawski, dziennikarz i publicysta "Kuriera Szczecińskiego".