Nazwy żeńskie stanowisk i zawodów szybko się rozpowszechniają i nie budzą już, jak dawniej, niepotrzebnych emocji. Nie uznajemy takich form, jak prezeska, profesorka, wykładowczyni, psycholożka za lekceważące czy deprecjonujące. Feminatywne nazwy są cechą systemową polszczyzny. Ich użycie jest wyborem osoby mówiącej lub piszącej, a czasem wręcz koniecznością.
Nie chodzi więc już o to, czy stosować formy żeńskie, tylko kiedy ich używać i jak tworzyć te, których dotąd nie używaliśmy. A że trzeba się tego nauczyć, dowodzi między innymi znowelizowany artykuł z kodeksu pracy. Nakłada on na pracodawcę konieczność formułowania ogłoszeń o naborze na stanowisko tak, by „nazwy stanowisk były neutralne pod względem płci, a proces rekrutacyjny przebiegał w sposób niedyskryminujący”. Chodzi o to, by unikać dominacji rodzaju męskiego i męskoosobowego, który przede wszystkim odnosi się do płci męskiej. Można to zrobić na kilka sposobów. Można użyć słowa osoba w opisowych określeniach: Poszukujemy osoby (osób) na (jakieś) stanowisko. Można postawić obok siebie rzeczownik męski i żeński: Poszukujemy nauczyciela/nauczycielki, recepcjonistki/recepcjonisty (nauczycieli i nauczycielek, recepcjonistek i recepcjonistów). Polszczyzna daje nam wiele możliwości formułowania informacji, które zapewniają równowagę obu płciom.
Jednak tworzenie nazw żeńskich nie zawsze jest łatwe. Najprościej je utworzyć, dodając przyrostek -ka: portierka, lekarka, prezydentka, komandoska, lotniczka, pilotka, żołnierka, marynarka, planistka, politolożka, socjolożka itp. To, że niektóre z nich, choćby marynarka, pilotka czy cukierniczka, mają swoje homonimiczne pary, nie przeszkadza w ich stosowaniu. Z dwoma znaczeniami nazwy pilot dajemy sobie doskonale radę.
Formy żeńskie tworzą też cząstki -yni/-ini: radczyni, gospodyni, gościni, kierowczyni, świadkini, a także cząstki -ica/-iczka: pracownica/pracowniczka, pomocnica/pomocniczka, społecznica/społeczniczka itp. Może je także tworzyć cząstka -owa, która się jednak wyspecjalizowała w tworzeniu nazw żon: dyrektorowa, prezesowa, prezydentowa, prokuratorowa. Chyba jedynie w trzech wyrazach cząstka -owa sygnalizuje żeńskość, nie tylko zależność od mężczyzny: królowa, krawcowa i szefowa. Królowa nie musi być żoną króla, a krawcowa żona krawca. Z historii znamy niezamężne królowe, a z sąsiedztwa samodzielne krawcowe. Potoczna niegdyś nazwa szefowa dziś może być neutralna w zestawieniach: szefowa prokuratury, szefowa ministerstwa, szefowa banku (dane z Wielkiego słownika języka polskiego PAN).
Wszystkie typy nazw żeńskich są wyrazami pochodnymi (derywatami) od nazw męskich. Taki jest efekt wielowiekowego patriarchalnego ustroju społecznego. Nie ma więc odpowiedzi na proste wydawałoby się pytanie moich studentów: Jeśli żona prezydenta to prezydentowa, to jak nazwać męża prezydentki? W polszczyźnie nie ma mechanizmu słowotwórczego ani cząstek słowotwórczych, które umożliwiłyby utworzenie takiej nazwy. Jeszcze nie ma…
Ewa Kołodziejek