Piątek, 10 kwietnia 2026 r. 
REKLAMA

Prużyć i prażyć

Data publikacji: 2026-04-10 12:00
Ostatnia aktualizacja: 2026-04-10 12:00

Są takie dni w roku, gdy szczególnie skupiamy się na przygotowywaniu odświętnego jedzenia. Czasem też wydobywamy z zakamarków stare przepisy, by przypomnieć potrawy, które niegdyś gościły na świątecznym stole. A z nimi dawno nieużywane słowa.

Wyrazem, które w mojej rodzinie wywołało pokoleniową dyskusję, jest czasownik prużyć. Gdy po pieczeniu szarlotki zostało trochę obranych jabłek, postanowiłam je uprużyć na konfiturę jabłkową, bo tak się w naszej rodzinnej tradycji robiło. Chyba uprażyć – poprawiła mnie córka. No jednak nie – odparłam, bo nie chcę ich ‘piec, przypiekać, suszyć, palić na ogniu, grzać i skwarzyć’ – jak definiują słowniki czasownik prażyć. Chcę je uprużyć, a więc ‘powoli, z niewielką ilością wody, poddawać działaniu niezbyt wysokiej temperatury’. Można tak prużyć ryż, można kaszę, można cebulkę. O uprużonej cebulce znalazłam w internecie ciekawą wypowiedź: „Cebulka z patelni, delikatnie przysmażona na maśle, z dodatkiem soli i pieprzu. Z nieznanych mi przyczyn na takową mówi się upróżona (nie jestem pewien ortografii). Sformułowanie pochodzi od babci ze wschodu. Z drugiej strony, ostatnio spotkałem się z tym słowem w Poznaniu i zastanowiło mnie, może to jednak polskie wyrażenie? Upróżyć? Uprużyć?”.

Intuicja internauty nie zawiodła. Prużyć ma prawdopodobnie pochodzenie wschodnie, ukraińskie, ale się zadomowiło w polszczyźnie. Dodałabym – w dawnej polszczyźnie, choć swój język za dawny nie uważam. W niektórych słownikach prużyć było jednak utożsamiane z prażyć z powodu bliskości znaczeń. Tę bliskość potwierdzają cytaty ilustrujące słowo prażyć notowane we współczesnym „Wielkim słowniku języka polskiego” PAN: „Przeznaczoną do sosu mąkę prażymy z olejem, następnie zasmażkę rozprowadzamy wodą”; „…na chodniku leżą rozdeptane chorągiewki i strzępy balonów, torebki po prażonej kukurydzy”. No przecież prażona kukurydza to nie ta sama czynność co uprużona cebulka, czyż nie?

Dyskusja o różnicach semantycznych czasowników prażyć i prużyć przypomniała mi prażuchę, potrawę z prażonej mąki żytniej lub gryczanej, sparzonej wrzątkiem i okraszonej tłuszczem, najczęściej słoniną.  Czasem dodawano do niej tłuczone ziemniaki. Dziś i nazwa, i potrawa jest pewnie młodemu pokoleniu nieznana.

A skoro mówimy o różnicach w nazwach potraw lub w sposobach ich przyrządzania, to warto zauważyć, że w potyczce: szarlotka czy jabłecznik bezapelacyjnie zwyciężyła szarlotka. Zapożyczona z języka francuskiego szarlotka to ‘kruche ciasto z jabłkami’, a jabłecznik to ‘placek z jabłkami’ (pomijam znaczenie: ‘wino z jabłek’). A co to jest placek? To ‘płaskie, słodkie kruche, biszkoptowe albo drożdżowe ciasto pieczone z różnymi dodatkami’. Tak więc szarlotka z powodzeniem mogłaby być jabłecznikiem, ale wybraliśmy inaczej.

Czy wszyscy na kruche ciasto z jabłkami mówią szarlotka? Tego nie wiem. W moim osobistym słowniku nie ma placka, jest za to szarlotka, jest też prażucha i czasownik prużyć. Ten ostatni będę chronić, bo zawsze lepiej mieć o jedno słowo więcej w wielkim zasobie języka ojczystego.

Ewa Kołodziejek

Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj