Piątek, 27 marca 2026 r. 
REKLAMA

Mieć miejsce

Data publikacji: 2026-03-27 11:45
Ostatnia aktualizacja: 2026-03-27 11:45

O zwrocie mieć miejsce autorzy słowników i poradników językowych mówią z pewnym dystansem. Większość nie uznaje go za błąd, ale wskazuje lepsze sformułowania. Tak jest w słownikach poprawnej polszczyzny, w których pisze się o nim, że jest nadużywany, i proponuje trafniejsze warianty: zdarzać się, dziać się, odbywać się. We współczesnych słownikach ów zwrot traktowany jest dość łagodnie, bo na przykład Stanisław Słoński, autor „Słownika polskich błędów językowych” wydanego w 1947 roku, jednoznaczne uznaje mieć miejsce za błąd językowy.

Dlaczego to sformułowanie jest kontrowersyjne? Niegdyś podkreślano jego nierodzime pochodzenie. Mieć miejsce to kalka z języka obcego, choć trudno powiedzieć, z którego. Taki sam zwrot ma język angielski: take place, niemiecki: stattfinden, francuski: avoir lieu, rosyjski: imiet’ miesto. Jeśli więc jest w wielu językach, to nie tyle chodzi o jego pochodzenie, ile o funkcję, którą można by żartobliwie określić: pożeracz synonimów. Zamiast bowiem natrętnego mieć miejsce można przecież powiedzieć: zdarzyć się, wydarzyć się, odbyć się, dziać się, a nawet modnie zadziać się (choć tego akurat neologizmu nie polecam). Czasem podnosi się jeszcze jeden argument: że mieć miejsce jest kancelaryzmem, który powinien zostać w stylu urzędowym. Nie podzielam tej opinii, bo od dłuższego czasu zabiegamy o prostotę i komunikatywność stylu urzędowego, więc wrzucanie tam skostniałych sformułowań nie przyniesie nam nic dobrego.

Niewątpliwie mieć miejsce jest językową kalką. Jednak nie wszystkie kalki uznaje się za błędy, tylko te, które wypierają rodzime elementy języka. Ale i to kryterium słabnie, gdy jakaś kalka zadomowi się w powszechnym zwyczaju językowym. Tak jest choćby z wyrażeniem rzecz w tym, negatywnie ocenianym przez wydawnictwa normatywne. Podnosi się argument, że jest to kalka z języka rosyjskiego dieło w tom i że lepiej zastąpić je wyrażeniami: chodzi o to, że…, idzie o to, że… Jeśli jednak zastosujemy tu kryterium ekonomiczności środków językowych, to okaże się, że sformułowanie chodzi o to, że ma cztery wyrazy i pięć sylab, a rzecz w tym ma trzy wyrazy i dwie sylaby – zatem w tym boju zwycięża! Ponadto używają go uznani pisarze (a także pisząca te słowa).

Upowszechnia się też inna kalka z języka rosyjskiego: pisać z małej (wielkiej, dużej) litery. Przeciwko niej mamy jeden konkretny argument: wypiera rodzimą konstrukcję składniową: pisać małą (wielką, dużą) literą. Ale gdy przejrzymy korpusy języka polskiego gromadzące miliony tekstów, to zobaczymy, że wyrażenie: z dużej (wielkiej, małej) litery dorównuje częstością użycia wyrażeniu: dużą (wielką, małą) literą. Obowiązująca norma językowa zaleca pisanie dużą, wielką i małą literą¸ ale czas pokaże, która konstrukcja w językowym zwyczaju zwycięży. 

Ewa Kołodziejek

Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj