W wyobrażeniu wielu osób opiekun prawny kojarzy się z czymś ostatecznym – z pieczątką, która symbolicznie odbiera dorosłemu człowiekowi samodzielność. Tymczasem w praktyce to często ostatnia deska ratunku dla rodzin, które patrzą, jak bliska osoba stopniowo traci zdolność podejmowania rozsądnych decyzji. Ubezwłasnowolnienie i ustanowienie opiekuna nie są karą. To narzędzia ochrony, które coraz częściej stają się tematem rozmów przy kuchennych stołach.
Gdy dorosłość przestaje wystarczać…
Starzenie się społeczeństwa, choroby neurodegeneracyjne, wypadki komunikacyjne, ciężkie zaburzenia psychiczne – to wszystko sprawia, że rośnie liczba osób, które formalnie są dorosłe, ale faktycznie nie są w stanie kierować swoim postępowaniem.
Wyobraźmy sobie pana Jana, byłego inżyniera, który przez całe życie prowadził skrupulatne notatki finansowe. Po kilku latach choroby Alzheimera zaczyna wypłacać pieniądze obcym osobom, podpisuje niezrozumiałe umowy i przestaje płacić rachunki. Córka chce pomóc, ale bank odmawia rozmowy – tajemnica bankowa. Lekarz nie może udzielić pełnych informacji – brak umocowania. Urząd odsyła z kwitkiem – brak pełnomocnictwa.
Rodzina stoi pod ścianą
W takich sytuacjach prawo przewiduje rozwiązanie: ubezwłasnowolnienie i ustanowienie opiekuna prawnego. Nie po to, by kogoś „wymazać” z życia publicznego, ale po to, by ktoś mógł legalnie działać w jego imieniu.
Opiekun: zarządca życia codziennego
Opiekun prawny przejmuje odpowiedzialność za sprawy, które dla większości z nas są rutyną: leczenie, rachunki, formalności urzędowe. To brzmi technicznie, ale w praktyce dotyczy najbardziej intymnych obszarów życia.
To opiekun:
• podpisuje zgodę na operację,
• wybiera ośrodek rehabilitacyjny,
• decyduje o miejscu zamieszkania,
• organizuje opiekę medyczną,
• zarządza pieniędzmi na utrzymanie.
Pani Ewa, matka dorosłego syna z głęboką niepełnosprawnością intelektualną, powiedziała mi wprost:
„Bez opieki prawnej nie mogłabym załatwić nic. Każdy urząd wymaga papierów. A przecież ja nie chcę nim rządzić. Ja chcę go chronić”.
To zdanie dobrze oddaje sens tej instytucji.
Pieniądze pod kontrolą, ale nie bez granic.
Jednym z największych lęków wokół opieki prawnej jest obawa przed nadużyciami. Prawo przewiduje tu wyraźne hamulce. Opiekun może zarządzać codziennymi wydatkami, opłacać rachunki, odbierać świadczenia. Ale przy poważniejszych decyzjach – sprzedaży mieszkania, darowiźnie, kredycie – potrzebna jest zgoda sądu.
To sąd jest strażnikiem równowagi. Opiekun nie jest właścicielem majątku podopiecznego. Jest jego administratorem.
Co więcej, opiekun musi składać sprawozdania i działać transparentnie. Konflikt interesów – na przykład sprawa majątkowa między nim a podopiecznym – automatycznie wyłącza go z reprezentacji. Wtedy wkracza kurator.
System nie jest idealny, ale zaprojektowany jest tak, by minimalizować ryzyko wykorzystania najsłabszych.
Trudna decyzja rodzin
Największą barierą nie są przepisy, lecz emocje. Wiele rodzin zwleka latami. Bo jak powiedzieć głośno: „mój ojciec nie radzi sobie”? Jak pogodzić się z tym, że dorosłe dziecko nigdy nie będzie samodzielne? Jak nie mieć poczucia zdrady?
Tymczasem brak formalnej opieki często prowadzi do chaosu. Nierozliczone rachunki, niekorzystne umowy, oszustwa, brak dostępu do leczenia – to realne konsekwencje. Prawo nie nadąża za uczuciami, ale musi reagować na fakty.
Ustanowienie opiekuna to nie wyrok. To organizacyjne uporządkowanie rzeczywistości, która i tak już się zmieniła.
Godność przede wszystkim
Najważniejsza zasada, o której rzadko się mówi: osoba ubezwłasnowolniona nie przestaje być człowiekiem decydującym o sobie. Opiekun powinien – na ile to możliwe – brać pod uwagę jej wolę, przyzwyczajenia, potrzeby. To nie jest zarządzanie przedmiotem. To towarzyszenie człowiekowi w sytuacji granicznej.
Dobra opieka prawna to nie tylko podpisy i rachunki. To rozmowy z lekarzami, pilnowanie terapii, dbanie o komfort życia, czasem walka z systemem. To rola wymagająca cierpliwości i empatii.
Ubezwłasnowolnienie budzi kontrowersje, ponieważ dotyka fundamentalnego pytania: gdzie kończy się autonomia, a zaczyna odpowiedzialność za słabszego? Prawo próbuje znaleźć środek. Opiekun prawny nie ma być strażnikiem władzy, lecz gwarantem bezpieczeństwa.
W świecie, w którym ludzie żyją dłużej, ale nie zawsze zdrowiej, ta instytucja będzie coraz bardziej potrzebna. I choć brzmi sucho / prawniczo, w istocie dotyczy najbardziej ludzkich spraw: troski, ochrony i godności.
Nie bójmy się pytać i rozważyć ustanowienia ubezwłasnowolnienia, szczególnie, gdy intuicja podpowiada nam, że to dobre rozwiązanie.
adwokat Agnieszka JUCHNO-MARCJAN