Chcieli wypocząć na jednej z dzikich plaż. Znaleźli wór pełen śniętych ryb. Jak się okazuje, nie byli jedynymi, których do weekendowego wypoczynku w rejonie Dziewoklicza zniechęcił koszmarny odór padliny rozkładającej się nad brzegiem Odry Zachodniej.
Ostatnie śnięte ryby z obszaru Szczecińskiego Węzła Wodnego - jak przekonywały miejskie i wojewódzkie służby - zostały usunięte w ubiegły piątek (5 czerwca). W sumie miało ich być około 200 kg. „Stwierdzone przypadki nie mają masowego charakteru. Dotyczą lokalnych zastoisk wody, gdzie dochodzi do zjawiska przyduchy" - uspokajano Szczecinian, którzy w śniętych rybach widzieli nie tylko wspomnienie katastrofy ekologicznej sprzed paru lat, ale też obawiali się jej fatalnej w skutkach powtórki na Odrze.
Tak zwany oficjalny przekaz zakłócił jednak obraz jednej z dzikich plaż w rejonie Dziewoklicza. Koszmarny odór, który czuć było już od parkingu, skutecznie zniechęcał do niedzielnego (7 czerwca) wypoczynku nad rzeką.
- W weekendy spaceruje tu wielu Szczecinian. Tym razem mdlący fetor, nie do wytrzymania, witał ich na Dziewokliczu -
...