czwartek, 22 sierpnia 2019.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Termopile przed Salaminą

Termopile przed Salaminą

Wywietleń: 1400

Grecy, od pewnego czasu uznawani za naród kupców, negocjatorów, słowem - ludzi skłonnych do ugody, najwyraźniej przypomnieli sobie wielką przeszłość. I jak na pionierów europejskiej kultury przystało, herosów z głębi starożytności - postanowili banksterom rządzącym Unią Europejską zgotować Termopile...

W powszechnym referendum odpowiedzieli „nie" wobec propozycji dalszych drastycznych oszczędności narzuconych przez tzw. trojkę (Komisję Europejską, Europejski Bank Centralny oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy). I jeśli Unia nie zredukuje greckiego długu, w obecnej postaci niespłacalnego, Hellada będzie musiała wyrzec się niebezpiecznego euro na rzecz starej poczciwej drachmy, która ma tę zaletę, że jest własna, można jej wartość w razie potrzeby podwyższać lub obniżać, nie pytając obcych nadzorców o zgodę.

Propaganda unijna sączona przez nasz rząd wmówiła wielu Polakom, że Grecy pławili się w nieróbstwie, wyłudzając tanie kredyty z Unii, a teraz nie chcą przyjąć światłych reform w postaci drastycznych cięć budżetowych.

Niedawno po raz pierwszy usłyszałem w TVP Greka; uświadomił, że wieści o rozrzutności jego rodaków (zaiste bulwersujące) są spóźnione o 7 lat; że wedle danych OECD najbardziej zapracowane narody Europy to Grecy (2100 godzin rocznie) i Polacy (1949 godz. rocznie). Doprawdy - osobliwe to nieróbstwo... Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą. Prezeska Międzynarodowego Funduszu Walutowego, pani Lagarde, z pasją piętnująca greckich przedsiębiorców za uchylanie się od płacenia fiskusowi, sama od swojej pensji (175 tys. zł miesięcznie!) podatku nie płaci... Narzucone Grecji „reformy", tnące wszelkie przychody oraz inwestycje, trwają już ponad 5 lat, od początku światowego kryzysu wywołanego przez spekulacje rekinów światowej finansjery. Kraje z walutą narodową (jak Polska) przeszły go w miarę gładko, natomiast w strefie euro postradali wszyscy, a najbardziej biedniejsi jej lokatorzy - z Grecją na czele. 90 proc. obecnych kredytów - zwanych pomocą dla Grecji - trafia do jej wierzycieli - banków niemieckich i francuskich. W efekcie grecki dług wciąż wzrasta!

Cóż, ja bym też takiej pomocy nie chciał. Zawierzając rządom kombinatorów, ideologicznie bliskich naszym obecnym władcom, Grecy, by spłacić gigantyczne zadłużenie perfidnie uplecione przez banksterów, sprzedali już Chińczykom terminal Pireusu - jednego z największych portów świata. W kolejce po kupno greckich wysp czekają już Rosjanie. Zdobywca Nobla w dziedzinie ekonomii Eric Moskin uznał, że wielkim błędem Grecji było wejście do strefy euro, gdzie brylują najbogatsze kraje kontynentu, które jak wampiry wysysają słabszych partnerów.

Premier Tsipras postawił wszystko na jedną kartę i uzyskał zgodę ludu na dalszą walkę o interesy kraju. Jeśli Grecja porzuci euro, by odbić się wreszcie od dna, jej śladem mogą pójść: Portugalia, Hiszpania, a nawet Włochy.

Termopile - po bohaterskiej obronie Spartan - Persowie wprawdzie zdobyli, zwycięski król Persów Kserkses zdołał złupić Ateny, ale wkrótce musiał z Grecji wiać po tęgim laniu w morskiej bitwie pod Salaminą. To fakt z historii świadczący, że bronić się warto.

Zwolennicy euro w Polsce mają doskonałą okazję do przemyśleń.

Janusz Ławrynowicz

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu