wtorek, 29 września 2020.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Studnicki – prorok wyklęty

Studnicki – prorok wyklęty

Wywietleń: 472

Niedobrze być w Polsce prorokiem, który ostrzega przed katastrofą, ale proponuje wyjście – wprawdzie najbardziej racjonalne, ale niechwalebne, nieestetyczne… A my szczycimy się pięknem dziejów.

Władysław Studnicki w swej działalności niepodległościowej przed i podczas I wojny światowej – podobnie jak Józef Piłsudski – stawiał na sojusz z państwami Osi, czyli z  Niemcami. To on namówił okupacyjne władze niemieckie w Warszawie do ogłoszenia już 3 maja 1916 roku powstania niepodległej Polski! Był to zaiste zalążek państwa polskiego, z lojalnym wobec Niemiec rządem w postaci Rady Regencyjnej, a przede wszystkim polskim wojskiem.

W niepodległej II Rzeczypospolitej Studnicki – uparcie lansujący, wbrew sympatiom większości rodaków, opcję niemiecką – był mało popularny. Natomiast Piłsudski po tym, jak mocarstwa zachodnie odmówiły udziału w zaproponowanej przezeń wojnie prewencyjnej przeciw odradzającej się potędze Niemiec, doprowadził do polsko-niemieckiego paktu o nieagresji, a swym następcom zalecił umiar w sporach, ostrzegał przed konfliktem z Niemcami („Nie pchajcie się do wojny, bo wy ją beze mnie przegracie!”). Niestety, desygnowany przezeń na sternika dyplomacji min. Józef Beck nie zdołał zachować zimnej krwi, gdy Hitler zażądał Gdańska i eksterytorialnej autostrady przez Pomorze: ufny w zapewnienia Brytyjczyków, wygłosił słynną mowę o honorze i „pokoju nie za wszelką cenę”. Oracją zachwycił, jako dyplomata popełnił seppuku…

Wtedy to Studnicki – przewidując z przenikliwością jasnowidza wszystkie fatalne skutki samotnej polskiej walki z Niemcami: przede wszystkim sojusz Hitlera ze Stalinem, zdradę „parszywieńkich sojuszników” (jak nazwał aliantów Piłsudski), ogrom polskich ofiar, zniszczenie odradzającego się przemysłu, utratę Kresów – zaapelował dramatycznie o podjęcie rokowań z III Rzeszą w imię ratowania kraju. Uważał, że Hitler zadowoli się paroma ustępstwami w zamian za sojusz przeciw Sowietom. Widział nasz symboliczny udział w niemieckiej wojnie z Rosją, odzyskanie terytorium przedrozbiorowego, zniszczenie bolszewizmu i wyzwolenie wielu narodów. Natomiast z chwilą przystąpienia Zachodu do wojny z Niemcami przewidywał – jak w 1918 roku – przejście Polaków na stronę aliantów, by ograniczyć zdobycze Rzeszy. Skuteczna polityka i moralność nie idą w parze, co potwierdza piękno i  tragizm polskich dziejów.

Jedno jest pewne – Polacy straciliby może miano niezawodnych sojuszników, ale ocalałyby miliony polskich obywateli (w tym Żydów). Tymczasem Studnickiego sanacja zamknęła w  Berezie, a cały nakład jego proroczej książki „Wobec nadchodzącej II wojny światowej” zniszczono przy akompaniamencie buńczucznych parad i zapewnień: „Silni, zwarci, gotowi!”. Nie dziw, że w klimacie tromtadracji młodym Polakom serce rosło. Gorzej, że ich wodzom zabrakło rozwagi.

Polityk musi stłumić emocje, jasno widzieć realia. Dostrzec, że po upadku Czechosłowacji wróg otaczał nas z trzech stron.

23 sierpnia delegacja niemiecka pojechała do Moskwy, by zawrzeć feralny pakt. Recepta Studnicklego na odwrócenie hekatomby przepadła.

Po masakrze II wojny i okupacji opcja proniemiecka wydaje się emocjonalnie nie do przyjęcia. Przed wojną natomiast ponad połowa Polski nie miała tragicznych doświadczeń z Niemcami i na bezbożną bolszewię latem 1939 r. poszłaby ochoczo nawet z Hitlerem.

Książka Władysława Studnickiego ukazała się w Polsce dopiero w latach 90., a ostatnio w 2018 roku wydana przez krakowski Universitas. I dziś możemy ino pogdybać.

PS Studnicki pozostał germanofilem do końca życia. Należę do generacji, która odruchowo odrzuca wszelkie sojusze z Niemcami, co nie zmienia faktu, że w geopolityce kalkuluje się na zimno. ©℗

Komentarze

Olaboga
Rota- Polonii- " Jak Świat światem nigdy Niemiec nie będzie Polakowi bratem......"
2020-07-30 14:07:10
Nippon
Drogi Panie. Japończycy nie popełniają już rytualnych seppuku więc słowo jest wyświechtane. Popełniają za to rytualne Bukakke.
2020-07-30 12:06:46
Racjonalista
Wreszcie p. Redaktor napisał coś pod czym bym się podpisał. Postać Studnickiego podobnie jak Bocheńskiego czy ogólniej ludzi powiązanych z wileńskim "Słowem" należy przypominać i mówić o nich. W odróżnieniu od typowego dla Polski "serca i honoru" w polityce zagranicznej oni używali rozumu. PS. gdyby Piłsudzki pożył 4,5 lata dłużej z hitlerem byśmy podbijali ZSRR.
2020-07-28 12:49:18

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Janusz Ławrynowicz

Janusz Ławrynowicz, dziennikarz i publicysta "Kuriera Szczecińskiego". Autor bloga patrzy na rzeczywistość "pod prąd" i nie poddaje się poprawności politycznej. Komentuje wynaturzenia w polityce i gospodarce. 

Ostatnie wpisy

Archiwum