Koszalińska wąskotorówka to jeden z nietuzinkowych zabytków techniki, a przy okazji atrakcja turystyczna regionu. Od degradacji i zapomnienia zachowali ją pasjonaci z prężnie działającego Towarzystwa Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej. To dobrze, bo jej początki sięgają 1898 roku.
Lata popularności codziennego korzystania z tego rodzaju transportu osobowego i towarowego minęły pod koniec ubiegłego wieku. Wtedy to wąskotorówki w całym regionie zaczęto likwidować. W 2001 roku taki też los spotkał koszalińską kolej wąskotorową.
Na szczęście 4 lata później zawiązało się Towarzystwo Miłośników Koszalińskiej Wąskotorówki, zmieniając z czasem nazwę na Towarzystwo Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej. To właśnie ta organizacja doprowadziła do wznowienia połączeń, które dziś mają charakter turystyczny. Uruchomiona trasa wiedzie z Koszalina przez Bnin, Manowo, aż do Rosnowa. W lipcu i sierpniu kursy pociągów realizowane są 5 razy w tygodniu: od środy do niedzieli. W piątki i soboty na czele składu pojawia się przy tym charakterystyczny parowóz Px48-3901.
Towarzystwo Koszalińskiej Kolej Wąskotorowej nie byłoby w stanie utrzymać taboru i linii bez wsparcia finansowego różnego rodzaju instytucji. W lutym Manowo pozyskało 150 tys. zł z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego na rewitalizację przebiegającej przez gminę linii. Teraz koszalińskie stowarzyszenie w ramach konkursu na ochronę zabytków otrzymało z wydziału kultury UM 200 tys. zł na remont 310-metrowego fragmentu torowiska pomiędzy Boninem a Manowem, który zakłada wymianę 440 podkładów i ułożonych na nich szyn.
W sumie do końca bieżącego roku Towarzystwo Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej przeznaczy na remonty torowiska ponad 700 tys. zł. Wkrótce na trasie zobaczyć będzie można zabytkowy wagon z 1911 roku, którego renowacja dobiegła właśnie końca. ©℗
(pw)