Wybudowanie nowego polskiego promu "Jantar Unity", który cumuje przy Wałach Chrobrego w Szczecinie i którego w niedzielę można zwiedzać, to wydarzenie dużej rangi. Najlepiej świadczy o tym fakt, że uruchomił spore emocje polityczne. I to także u tych największych graczy.
Wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka w weekend wyraźnie podkreślał, że to obecnemu rządowi udało się doprowadzić tę inwestycje do końca:
- Kiedy dwa lata temu wziąłem odpowiedzialność za gospodarkę morską, ten projekt nie miał zapewnionego finansowania. Tonął w długach. Mało brakowało, mówię to z pełną odpowiedzialnością, bardzo mało brakowało, a skończyłby jako rdzewiejąca stępka, która do dzisiaj zalega w Stoczni Szczecińskiej. Spłaciliśmy długi. Zapewniliśmy dofinansowanie.
W podobnym duchu wypowiedział się premier Donald Tusk w materiale video opublikowanym na Facebooku: "Pamiętacie stępkę Morawieckiego? Tak mógł skończyć ten prom. Prze zaniedbania poprzedniej władzy niemal utonął w długach. Nasz rząd przeznaczył ponad miliard złotych na ratowanie tego przedsięwzięcia". I konkludował: "Przygotowaliśmy rozsądny biznesplan, który pomoże przywrócić polską potęgę na Bałtyku".
Lider Koalicji Obywatelskiej nie musiał długo czekać na ripostę premiera z czasów Zjednoczonej Prawicy, Mateusza Morawieckiego. Ten stwierdził tak: "W sprawie promu, którym chwali się Tusk i pół Platformy, mam dla nich jedno pytanie. Kiedy odbyło się wodowanie kadłuba tego promu? 31 października 2022 roku. Czy Tusk wtedy rządził? Oczywiście, że nie. Więc panowie skończcie podpinać się pod nasze projekty i nasze sukcesy. Zacznijcie robić coś na swoje konto".
Tę argumentację podjął m.in. minister gospodarki morskiej w rządzie Zjednoczonej Prawicy Marek Gróbarczyk. Napisał na Twitterze: "Donald, wodowanie prom "Jantar Unity" odbyło się dwa lata temu. Już skończcie ten żałosny spektakl, że wy coś zrobiliście". ©℗
(As)