poniedziałek, 24 czerwca 2019.
Strona główna > Wiadomości > Niedokończony rejs kapitana Węgrzyna

Niedokończony rejs kapitana Węgrzyna

Niedokończony rejs kapitana Węgrzyna
Data publikacji: 2018-07-29 20:59
Ostatnia aktualizacja: 2019-04-13 00:50
Wywietleń: 1614 340545

O żeglarzu kpt. Grzegorzu Węgrzynie, który w czerwcu 2015 r. wypłynął w samotny rejs dookoła świata, głośno było zwłaszcza wiosną 2017 r., kiedy media w całej Polsce, ale nie tylko, podały informację, że nieopodal Nowej Zelandii w dramatycznych okolicznościach uratowano polskiego żeglarza z uszkodzonego jachtu s/y Regina R. Z informacji wynikało, że jacht został uszkodzony w trakcie silnego sztormu i że życie Polaka wisiało na włosku. Ponad rok od tych wydarzeń pytam Grzegorza, jak było naprawdę. – Nie było ani sztormu, ani zagrożenia – odpowiada. Organizatorzy akcji ratowniczej tak ratowali żeglarza, który uratowany być nie chciał, że w efekcie pozbawili go całego majątku, jakim był jego jacht i przede wszystkim – przerwali niemal dwuletnią samotną żeglugę dookoła świata, niwecząc tym samym kilkuletni okres przygotowań.

Nie mam jachtu, mam czas

Kapitan Grzegorz Węgrzyn nie wygląda na człowieka pokonanego. Wręcz przeciwnie. Kiedy go pytam o tę najważniejszą sprawę, mówi wprost: Tak, zamierzam dokończyć to, co zacząłem.

Znamy się od lat. Grzegorz urodzony koło Zamościa, lecz związany od wielu lat z Gryfinem, był za komuny działaczem „Solidarności”. W stanie wojennym nękany i inwigilowany przez SB, wielokrotnie zatrzymywany, karany zakazami wyjazdów, odmowami wydawania paszportu, co odbiło się na jego pasji do żeglarstwa. Po 1989 r. angażował się – aczkolwiek w dość umiarkowanym stopniu – w życie społeczne, jako człowiek wrażliwy na przejawy niesprawiedliwości starał się pomagać potrzebującym. Ale przede wszystkim – chciał zrealizować swoje dziecięce marzenie o rejsie dookoła świata. Gdyby nie tamta pechowa noc, najprawdopodobniej dziś siedziałby na tym samym miejscu jako kolejny żeglarz, który zamknął pętlę.©℗

Cały artykuł w „Kurierze Szczecińskim”, e-wydaniu i wydaniu cyfrowym z 27 lipca 2018 r.

Roman K. CIEPLIŃSKI

Fot. Grzegorz WĘGRZYN

 

Komentarze

A, a, a...
Tym dzialaczem "Solidarnosci" tez byl na wodzie...? Jak by tak dzialal, jak opisuje powyzszy dziennikarz... to SB-cja z Wielka Checia wydala by mu Paszport - by w ten sposob Oslabic owczesny NSZZ Solidarnosc 1980... !!!
2018-08-05 23:16:59
Amatorka
Dzień dobry. W sprawie niefortunnej wyprawy wypowiedziały się już środowiska żeglarskie i Państwowa Komisja Badania Wypadków Morskich (link do raportu: http://pkbwm.gov.pl/images/Raporty/Raport_koncowy_Regina_R_-WIM_20_17.pdf). Wykazane zostało nieprzygotowanie się kapitana Węgrzyna do podróży (stan techniczny jachtu, wyposażenie w środki łączności, brak odpowiedniej wiedzy o procedurach obowiązujących na morzu, związanych z łącznością, wzywaniem pomocy i ratownictwem morskim a także brak podstawowej znajomości języka angielskiego). Proszę porównać podobną sytuację naszego dzielnego kajakarza, pana Aleksandra Doby, który-odpowiednio wyposażony i wspomagany przez ośrodki lądowe w sytuacji awarii steru na Atlantyku nie przerwał rejsu i nie stracił łodzi a zdołał uzyskać pomoc od statku handlowego, który przebywał w pobliżu. Można było? Pan redaktor najwidoczniej popiera wersję "poszkodowanego" kapitana Węgrzyna-ma pan do tego prawo oczywiście. Proszę jednak odpowiedzieć sobie na pytanie czy byłby pan za brakiem konsekwencji w wypadku wzywania karetki pogotowia do wysypki czy zerwanie hamulca bezpieczeństwa aby wysiąść między przystankami? Widzę jednak pewną poprawę w postrzeganiu rzeczywistości przez pana Węgrzyna bo wcześniej, po wizycie w RPA, mało pochlebnie wyrażał się o "Polonusach" (w cudzysłowie, bo to jego określenie), którzy nie dość hojnie otwierali portfele. Tak jakby nasi rodacy w Afryce należeli do klasy posiadaczy kopalni diamentów! Jeszcze gorzej ocenia on wciąż ludzi, którzy wyciągnęli go z tej farsy, czyli nowozelandzkie ratownictwo morskie i załogę oraz armatora statku "Key Opus" a także polskie służby konsularne w Chile. Niestety nie jest tak, że wystarczy sobie wymyślić wyprawę życia i oczekiwać bezinteresownej pomocy od całego Świata. Był czas, że sam się zaangażowałem w tą sprawę, kiedy przebywając w rejonie południowego Oceanu Indyjskiego odebrałem powiadomienie z południowoafrykańskiego centrum koordynacji ratownictwa morskiego o zaginionym polskim jachcie w podróży z RPA do Australii (znów brak możliwości nawiązania łączności). Teraz tego żałuję bo pan Węgrzyn okazał się być typowym WAFI (skrót angielski, którego nie będę rozwijać, kto ma wiedzieć to wie co to znaczy). Pozdrawiam. Michał S. (kapitan ż.w.)
2018-08-03 12:38:35
Bolo do @ Oszust
Meldunek z 2017. 04. 16 http://www.esys.org/news/sos_1704.html Landsmann musste polnischen Einhandsegler überzeugen, gerettet zu werden (16.04.17) Der polnische Einhandsegler Gregor Wegrzyn musste mit aller Macht bewegt werden, seine 10,6 Meter lange Yacht “Regina R“ rund 2700 Kilometer östlich von Christchurch aufzugeben. Sogar ein Mann, der der polnischen Sprache mächtig war, wurde mit einem Flugzeug der neuseeländischen Luftwaffe zu dem Boot geflogen, dessen Notsignal am 13.4. aufgefangen worden und das am 14.4. lokalisiert worden war. Der unter Panama-Flagge laufende Frachter „Key Opus”, 42999 BRZ (IMO-Nr.: 9518206), traf am Nachmittag des 15.4. vor Ort ein, um ihn zu retten. Er war auf seiner Reise von Brisbane nach Angamos zwei Tage lang unterwegs gewesen zu der Yacht, die nach Ruderschaden vor den Chatham Islands trieb. Versuche, mit dem Polen zu kommunizieren, scheiterten aber an dessen geringen Englisch-Kenntnissen. Eine Orion der New Zealand Defence Force (DNZF) warf ein Funkgerät ab, und am 16.4. um neun Uhr war ein Landsmann des Seglers, der ihn sogar kannte, mit einem Flugzeug vor Ort und in der Lage, ihn vom Ernst der Situation zu überzeugen. Die Crew der “Key Opus” brachte ein Rettungsnetz an der Seite aus, an dem Wegrzyn sich festklammern konnte. Die Orion überwachte die Rettungsaktion. Vor Ort waren drei Meter Wellenhöhe und 25 Knoten Wind. Wegrzyn, der gerade in Richtung Kap Hoorn unterwegs gewesen war, wurde unversehrt an Bord des Frachters gezogen. Am 4.5. sollte er im chilenischen Zielhafen des Frachters an Land abgesetzt werden. Ten IDIOTA wysłał SOS 13 kwietnia i się dziwił że ktoś chce go ratować. Bez SOS nie znaleźli by jego nigdy! Nawet ratujący wzięli do samolotu Polaka aby z tym idiotą nie znającego angieskiego mogli się porozumieć....To taki sam „żeglarz“ jak ten, który zrobił sobie „jacht“ z plastikowych butelek (Kurier pisał).
2018-07-30 13:41:19
Oszust
Skandaliczne Jestem jedna z osób która tego bufona wspomagała i odprawiala do dalszego rejsu z Sydney Słów wręcz brakuje gdy się czyta te brednie Nowozelandzka armia ratowała tego durnia w Wielkanoc wyrzekając się swiat z rodzina Cymbał i naciągacz który nie potrafi nawet ludziom podziękować za ponoć i dobre serce A ci ludzie z narażeniem życia lecieli by ratować gołodupca To co czytam jest pokazem totalnej głupoty Facet podróżujący wrakiem bez ubezpieczenia I przygotowania Żerujący na ludzkiej życzliwości Który nawet nie potrafi powiedzieć dziękuje Oszust hosztapler i wyzyskiwacz Gwarantuje ze jak się pokaże w Sydney To osobiście zadbam by wszyscy wiedzieli kim ob jest i jak się odwdzieczyl za ponoć
2018-07-30 10:55:00
żeglarz
Rejs Grzegorza od początku był zbyt ryzykowny i wręcz lekkomyślny. Był na trasie kilka razy ratowany i wspomagany, m.in. przez Polonię - na Wyspach Zielonego Przylądka, w Kapsztadzie i Australii, wreszcie na Pacyfiku. Niech dziękuje Bogu i ludziom, że żyje...
2018-07-30 08:42:55
rejs
Nie chciał być ratowany? Gdy jest powódź lub inna klęska i władze nawołują do opuszczenia domostw, to ludzie też nie chcą być ratowani.
2018-07-30 06:54:28
Wsrod kolorowych...
I Zdjecie i Upal i Nowa Zelandia... wszystko jest mozliwe !!!
2018-07-30 00:16:34
zdjęcie nie takie , czy upał
Nowa Zelandia -to kraj Kunta Kinte ???
2018-07-29 23:00:57
@ A na co
Autor teksttu liczył ,że ktoś go zrozumie - Nowa Zelandia , to kraj Kunta Kinte ??? Zdjęcie Cię zmyliło , czy upał jak w Afryce ?
2018-07-29 22:58:05
A na co innego liczyl... wsrod "Kunta Kinte"
Dobrze ze chociaz Sam uszedl z Zyciem !!
2018-07-29 22:21:01

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
20
na godz. 21:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Widoki z wielkiego koła

Nekrologi

Sonda

Czy w Szczecinie powinien powstać pomnik Piotra Zaremby – pierwszego prezydenta Szczecina?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie