Piątek, 12 kwietnia 2024 r. 
REKLAMA

Na zachodniopomorskim szlaku. Wodnik z Regalicy [GALERIA]

Data publikacji: 25 lutego 2024 r. 08:11
Ostatnia aktualizacja: 26 lutego 2024 r. 22:20
Na zachodniopomorskim szlaku. Wodnik z Regalicy
Regalica Fot. Dariusz GORAJSKI  

Piękna rzeka Odra o długości 854 km, zaczyna swój bieg na terenie Czech w Górach Oderskich (Odrzanych), aby przez rozliczne krainy dotrzeć na Pomorze. Pod tajemniczą miejscowością Widuchowa (którą raz widać, raz się chowa i stąd nazwa) główny nurt Odry rozdziela się na dwa wielkie ramiona: Odrę Wschodnią zwaną Regalicą oraz Odrę Zachodnią. Pomiędzy tymi ramionami znajduje się kraina nurtów i kanałów bujnie porośniętych szuwarami i łęgami oraz podmokłych wysp, jeziorek i starorzeczy pełnych nenufarów. Ten ptasi raj to Międzyodrze, które rozciąga się stąd aż do brzegów jeziora Dąbie i szczecińskich Wzgórz Warszewskich.

Kraina ta ma ponad 40 km długości i osiąga do 5 km szerokości. To prawdziwy cud natury! Międzyodrze otoczone jest bajecznymi wzniesieniami Gór Bukowych na wschodzie oraz pasmem wzgórz Wału Bezleśnego na zachodzie. W jego obszarze znalazły się: po stronie zachodniej Park Narodowy Doliny Dolnej Odry oraz po stronie wschodniej Park Krajobrazowy Doliny Dolnej Odry. Objęły one tereny aż po Szczecin z unikatowym obszarem mokradeł i naturalnym ekosystemem wodno-błotnym. Spotkamy tutaj prawie sto zbiorowisk roślinności słynących wspaniałymi łąkami turzyc oraz bujnymi szuwarami i oczeretami z grzybieniem białym, grzybieńczykiem i salwinią pływającą na czele. Liczne grzęzawiska i torfowiska osiągają do 9 m miąższości. Świetne warunki bytowe mają tutaj bobry i wydry oraz nieprzeliczone ptaki z rzadkim bielikiem, kanią, żurawiem, batalionem i wodniczką. Spotkamy tutaj słynne łąki motyli, jętek i ważek. Wody słyną bogactwem węży wodnych, zaskrońców, żab, przeróżnych ryb i mięczaków oraz legendarnych stworów, do których należy tajemniczy regalicki wodnik. Jego historię zawiera opowieść Marzenny Rzeszowskiej.

„Nocą księżycową wychodził zielony wodnik z nurtów wielkiej rzeki. Srebrzysta poświata kładła się na seledynowych wodorostach oplatających jego ciało. Z czupryny rozstrzępionej na wszystkie strony jak kępa situ rozpierzchłego, ściekała i kapała woda. Małe, nieruchome oczy lśniły zimnym blaskiem. Stąpał powoli, sztywno stawiając żylaste nogi i wyciągając przed siebie chude, muskularne ręce, zakończone sękatymi szponami palców. Był przerażający. Gdy w oddali zamajaczyła jego sylwetka, tak wielka i rozczapierzona jak stara nadwodna wierzba, mieszkańców Marwic, Krajnika, Dąbrowy i Żabnicy ogarniała nieopisana trwoga. Gasili ognie i pogrążeni w ciemności z przerażeniem wsłuchiwali się w odgłosy miarowego stąpania dochodzącego z okolicznych moczarów. Wodnik krążył dookoła wsi i biada temu, kto by się odezwał lub poruszył.

Starzy ludzie opowiadali, że wodnik porwał wielu ludzi, którzy nie zdążyli wrócić z mokradeł przed zapadnięciem nocy. Podobno zawsze porywał tych, którzy skracali sobie drogę przez podmokłe trzęsawiska czy bagniste brzegi rzeki. I nikt nie wiedział, co się stało z porwanymi. Nigdy nie powrócili i nie odnaleziono ich ciał. Twierdzono, że okrutny wodnik zabrał tych ludzi na dno rzeki lub przepastnych moczarów i więzi ich tam w swoim podwodnym królestwie. Wprawdzie już od bardzo dawna nikt nie trafił w szpony regalickiego wodnika, ale przecież wszyscy w ciszy wsłuchiwali się w nocne odgłosy dochodzące z moczarów. Z upływem czasu niektórzy młodzi mieszkańcy zaczęli wątpić w istnienie wodnika, twierdząc, że odgłosy te mogą robić ptaki lub bobry. Aż nastąpiło wydarzenie, które zmąciło spokój nad brzegiem wielkiej rzeki Regalicy.

Oto trzy córki spokojnego rybaka Dąbka z Dąbrowy: Bogna, Miłka i Sława poszły na borówki do lasu nad rzeczką Tywą. Minęło sporo czasu, zanim zebrały trochę krasnych borówek. Przed zachodem słońca wyruszyły z powrotem do domu. Ale na skraju lasu spotkały żeglarza Bolka i jego braci, którzy byli na łowach. A upolowali prawdziwego króla leśnych ostępów, olbrzymiego puszczańskiego tura. Młodzi łowcy nie byli w stanie przed zmrokiem przetransportować zdobyczy do wsi. Dlatego zaproponowali dziewczętom, aby wzięły tyle mięsa, ile udźwigną, to z borówkami przygotują pyszną pieczeń. Dzielenie mięsa zabrało trochę czasu, tym bardziej że chłopcy flirtowali z uroczymi dziewczętami. Zapadał zmrok, gdy wszyscy ruszyli w dalszą drogę. Wieczorna mgła nadciągała znad rzeki, a księżyc w pełni to się pojawiał, to znikał zakryty chmurami. Dziewczęta były przerażone myślą, że mogą napotkać strasznego, zielonego potwora. Ale Bolko z braćmi drwili z ich obaw, a nawet zaczęli wzywać do siebie regalickiego wodnika.

Raptem wszyscy stanęli jak wryci. Oto od strony nadrzecznych moczarów rozległo się wyraźne stąpanie, przecinające ich drogę do wsi. Wsłuchani w tajemnicze odgłosy struchleli z przerażenia. Ich głowy wypełniły straszne myśli. To on! Już tutaj idzie! Coraz wyraźniej słychać jego kroki! Już czują na plecach jego spojrzenie!!! Wszyscy odwrócili się gwałtownie i ujrzeli przed sobą potężną sylwetkę wodnika, poskręcaną jak rosochata wierzba. Znieruchomieli, nie mogąc wydać z siebie głosu. Księżyc świecił im prosto w oczy. W jego poświacie wodnik wydawał się być jeszcze bardziej rozczapierzony, powykręcany i przerażający. Rozłożysty jak stare drzewo, z rękami dłuższymi od wioseł i rozkraczonymi nogami stał nieruchomo, wpatrując się w nich seledynem przenikliwych oczu… Bolko pierwszy wyrwał się z odrętwienia i chwyciwszy włócznię, ruszył na zielonego potwora. Bracia ujęli topory i rzucili się pomóc w śmiertelnej walce. Wodnik nadal stał nieruchomo, z pewnością dziwiąc się, że tak małe i śmieszne istoty zwane ludźmi nie uciekają, tylko chcą walczyć z nim – potężnym regalickim wodnikiem. Co za zuchwalstwo!

Wtedy poczuł, jak oszczep ciśnięty przez Bolka ugrzązł między jego żebrami. Natychmiast zamachnął się sękatą ręką, aby zmieść śmiałków, ale uderzenie topora Jarogniewa odrąbało szponiastą dłoń. Do tego kamień rzucony przez Światosława trafił olbrzyma w lśniące prawe oko!!! Wtem wszyscy ujrzeli, jak cień potwora zgina się, kurczy i maleje, prędko stapiając się z mrokiem nocy. Biały tuman mgły otoczył miejsce walki. Księżyc skryły chmury. Wśród mroku słychać było oddalające się odgłosy kroków, stęknięć i upadków. Młodzi byli pewni, że to poturbowany wodnik ucieka do swojej siedziby. Potężny chlupot i cisza, jaka później nastąpiła, utwierdziła ich w przekonaniu, że potwór skrył się na zawsze w wodnej głębinie…

Nazajutrz wszyscy mieszkańcy Dąbrowy i sąsiednich wsi poszli obejrzeć miejsce walki z wodnikiem. Ślady były bardzo wyraźne. Szczególnie na rozłożystej rosochatej wierzbie. Z ran zadanych drzewu razami toporów i kamieni płynęła jeszcze zielonkawa posoka. A złamana włócznia tkwiła wśród poskręcanych konarów. Aby upamiętnić historyczny bój, w miejscach, gdzie stały strwożone dziewczęta i odważni młodzieńcy posadzono sześć drzew, które nazwano ich imionami. A siódme drzewo wyrosło na miejscu prastarej wierzby. Stało się ono symbolem wodnika z Regalicy”.

Zjednoczeni wspólną przygodą młodzi mieszkańcy Dąbrowy pobrali się i żyli szczęśliwie. A nocne odgłosy dochodzące z moczarów już nigdy ich nie trwożyły. W uroczym mieście Gryfinie, które wchłonęło wieś Dąbrowę, przy ulicy Bolesława Chrobrego rosło do niedawna siedem drzew, które przypominały tę legendę, będąc świadectwem wydarzeń sprzed lat. Do dziś przetrwało niestety tylko 5.

Wrzesław MECHŁO

Legendę według W. Lawerentz oraz M. Rzeszowskiej opracował Wrzesław Mechło – krajoznawca, autor książek, przewodników i mistrz pięknej wycieczki

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Wodnik
2024-02-26 21:24:37
Słabo chronione tereny, jeszcze niedawno orzełki latały nad wyspą pucką, ale pato deweloperzy wszędzie betonu ją, a i drzew w okolicy portów mnóstwo wykarczowali. Bandyci.
ładny most
2024-02-26 20:49:40
:)
@Ta zła Unia...
2024-02-25 14:30:36
A skąd ta dobra Unia ma pieniążki? 😊
Most
2024-02-25 12:48:32
Dobrze że wykonano dwutorowy most na Regalicy ale trochę za niski powinien mieć tak min 8m nad lustrem wody.Aby mogły tam pływać średnie jednostki żeglugowe
Piękne
2024-02-25 12:44:14
To fakt że ten teren jest przecudowny jeżeli ktoś kocha przyrodę i naturę. Tam powinien powstać kolejny narodowy park przyrody.
Ta zła Unia Europejs
2024-02-25 11:09:29
Pokazany na zdjęciu most jest w znacznej części dofinansowany z Unii Europejskiej i Banku Światowego. Oby tylko nie przeszkodził wodnikowi w porywaniu ludzi.

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA