Maluch już odzyskał wigor i rośnie jak na drożdżach. Jest sam, więc pilnie potrzebuje rodziny, która mu pokaże na czym polega dzikie życie. Własną stracił w niewyjaśnionych okolicznościach i zapewne bezpowrotnie. Dlatego Zwierzogród szuka dla młodego łabędzia nowej rodziny - zastępczej.
Mógł mieć od piątki nawet do dziewiątki braci i sióstr, ale teraz jest szarą puchową sierotką - jednym z podopiecznych szczecińskiego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt, czyli Zwierzogrodu Wielgowo. Pluska się w zewnętrznym zbiorniku placówki - w towarzystwie mew. Choć powinien być pośród swoich.
- Trafił pod naszą opiekę prawie dwa tygodnie temu. Został znaleziony na wybiegu dla psów w północnej części Szczecina. Był sam: osłabiony i odwodniony. Znalazcy długo czekali, aż wróci po niego którykolwiek z rodziców. Ale się nie pojawili - wspomina Paulina Seweryniak ze Zwierzogrodu Wielgowo. - Gdy do nas trafił, był mokry. Co mogło świadczyć o tym, że został przeniesiony, czyli porwany przez psa. Ale nie był ani poturbowany, ani ranny. Nawet nie wymagał wdrożenia antybiotykoterapii. Po nawodnieniu odzyskał siły i zrobił się bardzo energiczny. Przenieśliśmy go więc do zbiornika zewnętrznego, w którym sobie dobrze radzi.
Maluch ma niewiele ponad trzy tygodnie. To istotne, bo właśnie łabędzia rodzina z młodymi w zbliżonym wieku jest dla niego poszukiwana.
- Możemy mu z sercem pomagać, ale nie znamy łabędziego, więc nie nauczymy go zasad dzikiego życia. W tym celu szukamy dla młodego rodziny zastępczej: łabędziej - mówi Paulina Seweryniak. - Prosimy o przekazywanie nam informacji o funkcjonujących łabędzich gniazdach w okolicy. Najlepiej ze zdjęciami, dokumentującymi aktualny stan rodzin potencjalnie zastępczych dla naszego młodego.
Na apel Zwierzogrodu Szczecinianie już zaczęli wskazywać różne miejscówki. Wśród nich Jeleni Staw oraz Syrenie. O ile jeszcze w ubiegłym roku łabędzie miały tam gniazda i wyprowadzały lęgi, o tyle w bieżącym - już nie. Najwyraźniej zmęczone nadmiernym zainteresowaniem publiczności uznały - jak sugeruje Paulina Seweryniak - że wychowanie młodych nazbyt blisko ludzi może być zbyt ryzykowne.
- Wskazano nam łabędzią rodzinę na Jeziorze Dąbie, z młodymi w podobnym wieku do naszego. Próbowaliśmy do niej dołączyć naszego młodego, ale do adopcji nie doszło. Łabędzia rodzina kryła się w szuwarach mocno przestraszona hałasem i wysokimi falami niebezpiecznie wzniecanymi przez skutery wodne. Nie mogliśmy do niej dojść wystarczająco blisko. Szukamy więc kolejnego miejsca: bardziej odpowiedniego i zacisznego. Ktoś wskazał Jezioro Głębokie, ale bez aktualnej dokumentacji fotograficznej uprawdopodobniającej szanse adopcyjne… W okresie lęgowym, mając setki zwierząt pod opieką, nie możemy sobie pozwolić na trzygodzinną wyprawę w ciemno z ośrodka. Dlatego prosimy tylko o odpowiedzialne, czyli aktualne i fotograficznie udokumentowane, wskazania - apeluje Paulina Seweryniak.
Młody łabędź jest syczący, a więc dziki. Co dobrze rokuje na jego przyszłość w naturze. Jednak czas goni: im szybciej znajdzie rodzinę zastępczą swojego gatunku, tym dla niego lepiej. Sygnały wraz ze wskazaniami lokalizacji czynnych łabędzich gniazd można przekazywać, wraz z aktualnymi zdjęciami, drogą SMSową na numer: 667 653 160. ©℗
A. NALEWAJKO