Jak odróżniać sygnały syren, gdzie znaleźć bezpieczne miejsce schronienia, jak przygotować rodzinny plan na wypadek zagrożenia i co powinno się znaleźć w każdym plecaku ewakuacyjnym - odpowiedzi na te i wiele innych pytań można było uzyskać w kolejnym odcinku Akademii Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Jego elementem tym razem - czyli w sobotę - był Krajowy Trening Rodzinny.
Było to wydarzenie organizowane przez samorządy i szkoły w całym kraju, a na polecenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. W województwie zachodniopomorskim odbyło się w 36 miejscowościach i blisko 50 punktach. Trzy z nich zostały wyznaczone do „treningu rodzinnego" w Szczecinie: SP 46 (ul. Felczaka), SP 37 (ul. Rydla) oraz w LO nr 7 im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (ul. Jana Styki). Właśnie w tym ostanim - głównym punkcie wojewódzkim - wziął udział również Adam Rudawski, wojewoda zachodniopomorski.
- Najistotniejsze jest to, żebyśmy w trudnych sytuacjach się nie bali. Bo strach jest bronią przeciwnika. Dlatego ćwiczymy, aby obywatele byli przygotowani na sytuację ewentualnego zagrożenia. Żeby wiedzieli, co zrobić, gdy usłyszą sygnał alarmowy - mówił wojewoda. - Gdy zagrożenie jest z powietrza - schodzimy do miejsc ukrycia: do pomieszczeń, gdzie nie ma okien. Jeżeli alarm dotyczy pożaru, bierzemy plecak ewakuacyjny z dokumentami, pieniędzmi, apteczką, z lekami przyjmowanymi na stałe i wychodzimy na zewnątrz. Nie panikujemy, sprawdzamy telefon: czy mamy komunikat RCB, co piszą w aplikacji RSO, sprawdzamy, gdzie się schronić i udajemy się do najbliższego miejsca ukrycia. Właśnie dzięki tego rodzaju wiedzy będziemy się czuli pewnie i bezpiecznie nawet w pierwszych chwilach zagrożenia.
W punkcie „treningu rodzinnego" na terenie LO nr 7 na zainteresowanych czekało pięć baz tematycznych: sygnały i komunikaty, bezpieczne miejsce, procedura szkolna na wypadek alarmu, plan rodzinny oraz plan wyjazdowy. Porad udzielali ratownicy, harcerze, przedstawiciele Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych, strażacy (OSP) oraz policjanci, a wśród nich także - po raz pierwszy - specjaliści od cyberbezpieczeństwa.
- Cały czas obserwuję to, co dzieje się na wschodniej granicy naszego kroju. Przyznam, że z niepokojem. Poza tym bardzo mnie poruszyły ataki w szkołach, do jakich dochodziło w ostatnim czasie. Zdecydowałam, że trzeba coś zrobić dla naszego bezpieczeństwa. Pierwszy krok to edukacja, więc... Jesteśmy tutaj z córką - mówiła Magdalena Borowiecka, która wraz z córką wzięła udział w głównym szczecińskim punkcie krajowego treningu rodzinnego (ul. Jana Styki). - W sytuacji zagrożenia człowiek w pierwszej kolejności myśli o rodzinie: jak ją przygotować, zabezpieczyć, co spakować i zrobić. Oczywiście, dostaliśmy poradniki, ale jednak rozmowa z fachowcami i praktyczne ćwiczenia daje większe poczucie pewności. Po dzisiejszym spotkaniu na pewno skompletujemy plecak ewakuacyjny. Niech będzie w domu, niech stoi i... oby nigdy się nie przydał.
- Co zapamiętam z tych ćwiczeń? Że trzeba uważać, pilnować się, że trzeba być przygotowanym - dodawała Alicja Borowiecka.
Kto nie zdołał wziąć udziału w sobotnim (17 października) Krajowym Treningu Rodzinnym, ten z pewnością będzie miał jeszcze okazję zdobyć wiedzę z zakresu obrony cywilnej i ochrony ludności. Od maja br. - w skali kraju - w tego rodzaju spotkaniach wzięło udział blisko 800 tys. osób. ©℗
A. NALEWAJKO