Środa, 30 września 2026 r. 
REKLAMA

Stolica polskiego malarstwa

Data publikacji: 30 września 2026 r. 13:21
Ostatnia aktualizacja: 30 września 2026 r. 13:29
Stolica polskiego malarstwa
Podobnie jak w latach ubiegłych Festiwal Polskiego Malarstwa Współczesnego przyciąga tłumy. Organizatorzy spodziewają się, że do końca trwania prezentacji, Zamek Książąt Pomorskich odwiedzi kilkadziesiąt tysięcy osób. Fot. Piotr SIKORA  

Od 24 września trwa w Szczecinie 26. Festiwal Polskiego Malarstwa Współczesnego. To największa tego typu impreza w Polsce, a nawet w tej części Europy. Podobnie jak w latach poprzednich Festiwal Malarstwa przyciąga tłumy. W przeciwieństwie do tak zwanej sztuki współczesnej, która – mimo instytucjonalnego i finansowego wsparcia – okazała się mało atrakcyjna dla publiczności… Zamknięta w swoim „eliteryzmie” nie budzi tak pozytywnych emocji. 

REKLAMA

Ogłoszona przed laty przez krytyków i kuratorów „śmierć malarstwa”, okazała się pozorna i… przedwczesna. Wręcz przeciwnie w Europie malarstwo ma się świetnie. Świadczą o tym wystawy i emocje towarzyszące prezentacjom sztuki, której autorzy dysponują nie tylko „ideą” czy „koncepcją” ale również umiejętnościami warsztatowymi, znajomością zasad, technik, no i przede wszystkim – talentem, który tworzy wspólnotę autentycznych doświadczeń estetycznych, a nie li tylko ideologicznych, zazwyczaj też poprawnych politycznie, wpisujących się w bieżącą politykę kulturalną.

Pomysł stworzenia Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie zrodził się w środowisku artystycznym związanym ze znanym szczecińskim klubem „13 Muz”, gdzie spotykała się lokalna inteligencja twórcza, w tym literaci, dziennikarze i artyści. Dość powszechnie ideę przypisuje się malarzowi Ziemowitowi Szumanowi, choć pomysł imprezy można by przypisać także „autorowi zbiorowemu”. Był on bowiem efektem swoistej burzy mózgów, w której uczestniczyło środowisko młodych malarzy, w tym głównie z grona absolwentów „szkoły sopockiej”. Pomysł zrodził się więc w głowach bardzo młodych twórców, dwudziesto, trzydziestolatków, członków ZPAP, wśród których wyróżniał się Jerzy Brzozowski. Pomysłodawcy szybko wówczas uzyskali wsparcie instytucjonalne i finansowe. Organizacją zajął się Zarząd Okręgu ZPAP w Szczecinie przy finansowym i politycznym wsparciu ówczesnych władz. Przedsięwzięcie wpisywało się bowiem w potrzebę wypełnienia kulturowej próżni na ziemiach odzyskanych i w autentyczny głód sztuki mieszkańców obszarów niedawno na powrót włączonych do polskiego państwa.

Festiwal przeżywał również trudne chwile. Tak było w czasie stanu wojennego, kiedy to reżim gen. Jaruzelskiego zdelegalizował Związek Polskich Artystów Plastyków, który to był organizatorem tego biennale, a także w burzliwych latach 90. i w pierwszej dekadzie XXI w., kiedy to kilkukrotnie ogłaszano śmierć tradycyjnego malarstwa. Były to jednak na szczęście tylko fake newsy.

(RC)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA