Środa 27 października 2021r. 
REKLAMA

Jedzenie z szafek ratuje potrzebujących

Data publikacji: 2020-04-02 12:33
Ostatnia aktualizacja: 2020-04-03 16:03
Jedzenie z szafek ratuje potrzebujących
 

Od kilkunastu dni zamknięty jest lokal Jadłodzielni przy ul. Żółkiewskiego w Szczecinie. Ale żywnością wciąż możemy się dzielić. Na terenie miasta są cztery bezobsługowe szafki, gdzie przy zachowaniu szczególnych zasad higieny i bezpieczeństwa można zostawiać i brać jedzenie. W obecnej sytuacji stały się one bardzo ważnym miejscem wspomagania osób najsłabszych, najbiedniejszych, dla których czasem nawet zakup chleba jest problemem.

Wciąż pomagają

Obsługiwany przez wolontariuszy lokal Jadłodzielni przy ul. Żółkiewskiego został zamknięty 16 marca, w związku z kryzysem epidemicznym.

– Bardzo byśmy chcieli ruszyć na nowo przynajmniej po okresie świątecznym, żeby ta żywność ze świąt nie została zmarnowana – mówi Elżbieta Abramowicz, prezes Stowarzyszenia Jadłodzielnia Szczecin. – Dziś trudno powiedzieć, jak będzie. Byśmy mogli tam przynajmniej wydawać chleb, na który jest duże zapotrzebowanie, sytuacja z pandemią musi się uspokoić.

Stowarzyszenie nie zostawia ludzi bez pomocy. Z inicjatywy lub przy wsparciu Jadłodzielni w mieście w ciągu ostatnich lat powstały 4 bezobsługowe szafki (przy ul. Łokietka 22, przy Manhattanie – od strony sklepu Netto, przy Stowarzyszeniu Stołczyn po Sąsiedzku – ul. Nad Odrą 18 oraz na targowisku Zdroje, ul. Młodzieży Polskiej 26 b). Teraz to wyłącznie tam, przy zachowaniu zasad higieny i bezpieczeństwa, można się dzielić jedzeniem. Dwie z szafek, przy ul. Łokietka oraz przy Manhattanie, wolontariusze Jadłodzielni kilka razy w tygodniu zapełniają chlebem przekazywanym przez piekarnię w Policach.

– Oprócz chleba do szafek trafia to, co przynoszą szczecinianie – podkreśla Elżbieta Abramowicz. – Te miejsca naprawdę są potrzebne. W tej chwili, oprócz ważnej idei niemarnowania żywności, na pierwszy plan wysuwa się wspomaganie najsłabszych, najbiedniejszych, dla których czasem zakup chleba jest problemem. To w większości starsi ludzie, wśród nich bezdomni, którzy teraz mają jeszcze trudniej. Prosimy, jeśli macie nadwyżki jedzenia, przynoście je do szafek. Produkty muszą być opakowane, by nie były narażone na dotykanie.

Więcej zielonych szafek

W styczniu br. swoją zieloną szafkę na żywność przy siedzibie, w podwórku przy ul. Łokietka 22, uruchomiła Rada Osiedla Śródmieście Zachód. Szafka szybko zaczęła się zapełniać, ktoś przyniósł opakowanie ryżu czy kaszy, ktoś inny słoik kawy, owoce. Para obchodząca małżeński jubileusz przekazała 40 porcji obiadowych. A po tłustym czwartku rada rozdała mieszkańcom okolic trzysta otrzymanych pączków. Teraz to doświadczenie procentuje.

– Znamy dobrze nasze lokalne środowisko, każdy z nas, radnych, mieszka w innym zakątku dzielnicy – mówi Anna Marczyńska, wiceprzewodnicząca rady osiedla. – Wiemy, gdzie są potrzebujący, osoby starsze, rodziny wielodzietne, te z różnymi trudnościami.

Seniorom z dostawą

Seniorom 80 plus pan Bronisław z rady osiedla chleb z szafki przynosi teraz pod drzwi. Młode małżeństwo opiekujące się trójką starszych sąsiadów nosi im produkty z szafki do domów. Ostatnio ktoś przyniósł do podzielni dwie reklamówki jogurtów, a szef lokalnego slow foodu przywiózł po dwa kartony kabanosów i chleba dla cukrzyków. W ciągu dwóch godzin wszystko się rozeszło. Bo jest komu pomagać.

Po chleb do szafki przychodzi m.in. pan Jerzy. Ma 75 lat, jest bezdomny, schorowany. Żyje na ulicy, czasem korzysta z miejskiej ogrzewalni, tam dostaje coś do jedzenia. Ale bywa głodny.

– Jeszcze jako tako wyglądam, idę pod sklep i proszę ludzi, żeby mi coś kupili – opowiada, a po policzkach lecą mu łzy. – Jeden pomoże, drugi nie…

Osiedlowcy z ul. Łokietka mówią, że dopiero jak się skończy pandemia, szczecińskie szafki zostaną wypełnione po brzegi. Okaże się, ile ludzie zrobili zapasów i nie będą w stanie tego wszystkiego zużytkować. Jest na to sposób już teraz. ©℗

Anna GNIAZDOWSKA

Małgorzata Kapłan, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie:

Na ten moment nie ma przepisów zakazujących działalności jadłodzielni. Oczywiście należy pamiętać o zasadach dobrej praktyki higienicznej i zminimalizowaniu ryzyka wystąpienia potencjalnych zagrożeń. Można zostawiać wyroby własne, produkty zapakowane lub w pojemnikach. Jeśli przynoszone jest jedzenie ugotowane samodzielnie, powinno być opisane, co to jest i kiedy zostało przygotowane. Osoba biorąca powinna sprawdzić, czy jedzenie nadaje się do spożycia, bo to na niej spoczywa odpowiedzialność za to, co bierze. Często na liście rzeczy, których nie można zostawiać, wymienione są m.in.: surowe mięso, produkty z niepasteryzowanego mleka (nie dotyczy serów, jogurtów i twarogów), produkty napoczęte, które przekroczyły termin ważności czy alkohol.

9 marca br. EFSA opublikowała informację, zgodnie z którą nie ma dowodów na to, aby żywność była drogą transmisji wirusa SARS-CoV-2. EFSA ściśle monitoruje sytuację dotyczącą rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 na świecie.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

do SimoN-a
2020-04-03 16:03:19
- nie wyrzucam, ponieważ nie kupuję nowego "żarcia" gdy jest jeszcze "niezżarte" w lodówce. Wyrzucanie to zwiększanie zapotrzebowania u "producentów"(?), ci stosują "chemię", aby pokryć zapotrzebowanie, wycinają lasy, orają wszystko co się da zaorać itd. Wyrzca tylko ten kto nie był w życiu głodny!
SimoN
2020-04-02 13:29:53
Lepiej podzielić się z innym niż wyrzucić na śmieci. Dzisiaj artykuły spozywcze mają długą datę przydatności do spożycia , więc zamiast wyrzucić przed np.dwutygodniowym upływającym terminem na smietnik podzielmy się z ludzmi glodnymi ! Brzmi to nieprawdopodobnie,kiedy UE ma nadwyżki zywnosci ; ale takie są fakty !! Film "Znachor" daje wiele do myślenia ...

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA
Tylko teraz -50% na prenumertę eKuriera. KUP TERAZ