Pani Dorota z siostrą Agnieszką:
– Nasz tata miał na imię Ryszard, niestety od czterech lat już nie żyje. Był dla nas wyjątkowym człowiekiem, bardzo nas kochał i potrafił tę miłość okazywać każdego dnia. Ja, Dorota, mieszkam na co dzień we Francji i wielokrotnie zapraszałam tatę do siebie, aby mógł poznać i zwiedzić ten piękny kraj. Zawsze mówił, że dobrze się tam czuje, a ja widziałam, jak wiele radości sprawił mu pobyt we Francji i zwiedzanie Paryża. Tata nigdy nie zapominał o Dniu Dziecka i zawsze składał nam życzenia. Pamiętamy o nim. Regularnie odwiedzamy jego grób i zapalamy znicz pamięci nie tylko w Dniu Wszystkich Świętych, ale wiele razy w ciągu roku. Bardzo nam go brakuje. Był osobą, która dawała nam poczucie bezpieczeństwa i wsparcia. Za pośrednictwem „Kuriera Szczecińskiego” apelujemy, aby pamiętać o swoich ojcach i mówić im, że ich kochamy, póki są z nami.
Mustafa Gębicki:
– Niestety nie miałem okazji dobrze poznać swojego taty. Gdy wybuchła II wojna światowa, miałem zaledwie dwa lata. Tata poszedł na wojnę i już z niej nie wrócił. Razem z dwoma braćmi czekaliśmy na jego powrót, a mama samotnie nas wychowywała. Po wojnie długo go szukała, ale nigdy nie udało się go odnaleźć. Żałuję, że go nie pamiętam. Miałem jednak szczęście, ponieważ zaopiekował się nami wujek Jakub, najstarszy brat mojej mamy. Wszystkim dzieciom życzę, aby pamiętały o swoich ojcach i pielęgnowały z nimi relacje, bo to bardzo ważne.
Pani Dorota:
– Mój tatuś ma na imię Janusz. Kocham go najbardziej na świecie, bo jest nie tylko wspaniałym tatą, ale także moim najlepszym przyjacielem. Zawsze mogę na niego liczyć, niezależnie od sytuacji, i wiem, że nigdy mnie nie zawiedzie. Przeżyliśmy razem wiele pięknych chwil, ale najbardziej zapadła mi w pamięć nauka jazdy na rowerze. To właśnie dzięki cierpliwości, wsparciu i motywacji mojego taty nauczyłam się jeździć w zaledwie dwa dni. Choć minęło od tego już chyba 30 lat, wspominam ten czas z uśmiechem. Tatusiu, także a pośrednictwem „Kuriera Szczecińskiego” życzę ci przede wszystkim zdrowia.
Elżbieta Sulwińska:
– Mój tata miał na imię Józef. Nie żyje już od 40 lat, ale nadal bardzo ciepło go wspominam. Był rolnikiem w miejscowości Glicko i ciężko pracował, aby utrzymać rodzinę. W wielu obowiązkach pomagała mu moja mama, Stanisława. Moje dzieciństwo nie było łatwe. Pomagałam w gospodarstwie, a do szkoły codziennie chodziłam pieszo kilka kilometrów. Na szczęście miałam jeszcze dwóch braci, więc nigdy nie byłam sama. Tata był dobrym, pracowitym człowiekiem. Choć minęło tyle lat, wciąż go pamiętam. Z okazji Dnia Ojca życzę wszystkim dzieciom, aby pamiętały o swoich ojcach, spędzały z nimi więcej czasu i okazywały im szacunek. ©℗
Tekst i fot. Jarosław BZOWY