W piątek o godz. 18 piłkarze ekstraklasowej Pogoni Szczecin zagrają w Lubinie z tamtejszym Zagłębiem, a biorąc pod uwagę sytuację w tabeli, bardzo przydałoby się im zwycięstwo, bo wówczas, bez względu na inne wyniki, na kolejkę przed końcem rozgrywek definitywnie zapewnią sobie utrzymanie i z walczącym o europejskie puchary GKS-em Katowice będą mogli na Twardowskiego zagrać na przysłowiowym luzie...
Jeśli Portowcy zdobędą 3 punkty, wyprzedzą na pewno Termalicę i Arkę oraz kogoś z pary: Korona - Widzew. Teoretycznie nawet przy dwóch porażkach Szczecinianie mogą się utrzymać ale trzeba jednak zakładać najgorszy scenariusz... Kończąc spekulacje dodajmy, że Pogoń straciła już definitywnie szansę gry w europejskich pucharach, jaką miała jeszcze przed porażką z Jagiellonią.
Zmienna historia
Z Zagłębiem w lidze Pogoń grała 59 razy, odnosząc 20 zwycięstw, 22 spotkania remisując i doznając 17 porażek, lecz różnica bramek jest ujemna: 68-77. W listopadzie Portowcy rozgromili na Twardowskiego Zagłębie 5:1, w dwóch ostatnich spotkaniach zwyciężali, a w trzech poprzednich strzelali co najmniej jednego gola i nie doznawali porażek. W Pucharze Polski kluby spotkały się dwukrotnie, za każdym razem w 1/8 finału i oba spotkania wygrała Pogoń, na wyjeździe 3:1 i u siebie 4:3.
Kto zagra w Lubinie?
W Pogoni nie zagrają od dawna kontuzjowani Rajmund Molnar i Jose Pozo, a wielką niewiadomą jest stan zdrowia i forma Kamila Grosickiego oraz jeszcze kilku rekonwalescentów. Czy w Lubinie skład będzie się różnił od tego z meczu w Białymstoku?
- Zawsze wystawiamy skład, który wierzymy, że wygra, a nawet gdyby mecz się źle ułożył, to dokonanie zbyt wielu zmian nie byłoby słuszne - powiedział na konferencji prasowej trener Pogoni Thomas Thomasberg. - Czy w Lubinie będzie to jedna czy dwie zmiany, to zobaczymy. Na pewno nie będziemy robili rewolucji, bo nie jest to teraz potrzebne. Kamil Grosicki trenuje z nami cały tydzień. Czy dostanie 20, 30 czy 90 minut, to nie będę mówił. Po meczu z Jagiellonią Grosik powiedział, że chciałby, aby ten sezon się już skończył. Wszyscy mamy swoje emocje po meczu i podczas meczu, a on przedstawił swoje uczucia, które miał w tamtym tygodniu. On i cała drużyna znalazła się w takim miejscu, w którym nie chcemy być. On oczekuje, że jak najszybciej zapewnimy sobie utrzymanie i nowe otwarcie. Skupiamy się teraz, żeby jak najszybciej zapewnić sobie nowy sezon w Ekstraklasie. Do tego potrzebujemy jeszcze punktu, może trzech. Ten sezon jest niesamowity, że wciąż tyle drużyn jest zamieszanych w walkę o utrzymanie. Kamil doskonale wie, że ten sezon jeszcze się nie skończył. Wszyscy wiemy, że jesteśmy w miejscu, w którym nie chcielibyśmy być. Niezależnie od tego, czy uda nam się ten punkt czy trzy w Lubinie zdobyć, to sezon nadal nie będzie skończony, bo będziemy chcieli też wygrać z GKS-em. Nawet więc jeśli zapewnimy sobie Ekstraklasę na kolejny sezon meczem w Lubinie, to będziemy chcieli zakończyć sezon zwycięsko, pokonując GKS. Przygotowujemy się do meczu z Zagłębiem i zobaczymy, jakie podejmiemy decyzje. Pozostali zawodnicy praktycznie wszyscy są gotowi do meczu. W środę trenowało z zespołem 22 piłkarzy.
Białostocki koszmar i matematyka
Na konferencji prasowej T. Thomasberg powrócił jeszcze do fatalnego meczu z Jagiellonią, w którym już do przerwy Szczecinianie mogli przegrywać 0:5. ale dzięki ogromnemu szczęściu odrobili straty, by w końcówce pozwolić rywalom na zdobycie zwycięskiego gola...
- Oczywiście strata trzeciej bramki to był ciężki moment, bo to była niemal ostatnia akcja - stwierdził T. Thomasberg. - Czasem błędy rzecz jasna zdarzają się w piłce. Tak było w tym przypadku. Mieliśmy trzech piłkarzy, którzy poszli walczyć o piłkę. Jagiellonia nie miała nikogo. Sami sprezentowaliśmy rywalom tę bramkę. Zwykle wolę, by więcej zawodników walczyło o piłkę, ale w tym przypadku sami daliśmy sobie strzelić bramkę. Będąc szczerym, z perspektywy boiska Jagiellonia aż tak mocno nas nie cisnęła i nie dążyła do zdobycia trzeciego gola, ale mimo to daliśmy go sobie strzelić. Wszyscy byliśmy rozczarowani tą sytuacją i wynikiem. Wiemy, że to był punkt, który mógł być kluczowy do zapewnienia sobie Ekstraklasy już w poprzednim meczu (tu akurat szkoleniowiec się myli, ale miejmy nadzieję że jest lepszym trenerem niż matematykiem... - dopisek mij). Wszyscy siedzieliśmy w autobusie w drodze powrotnej przez wiele godzin. Po tym, jak przegrywaliśmy 0:2, a ostatecznie wyrównaliśmy, to uczucie to było dla nas bardzo ciężkie. W tym tygodniu ciężko pracowaliśmy i nie skupialiśmy się na tym uczuciu. Naszym zadaniem było, aby je z siebie wyrzucić, chociaż oczywiście po samym meczu i w podróży powrotnej ono nam towarzyszyło. Przepracowaliśmy mecz w Białymstoku i zrobiliśmy jego analizę, ale chcielibyśmy już o nim zapomnieć i myśleć o tym, co przed nami. W pierwszej połowie nie najlepiej wyglądał nasz pressing. Wszyscy też wiedzą, że Jagiellonia to dobry piłkarsko zespół. Gospodarze byli od nas zdecydowanie lepsi w pierwszej połowie, ale my w drugiej nawiązaliśmy rywalizację i nawet byliśmy lepsi od nich. Możemy wyciągnąć z tego meczu też dobre wnioski, że byliśmy w stanie się podnieść i wrócić do tego gry. Nie ma natomiast sensu tego roztrząsać. Od wtorku skupiamy się już na meczu z Zagłębiem. Po nim chcielibyśmy już sobie zapewnić utrzymanie na kolejny sezon w Ekstraklasie.
Lubin na drogowskazie
- Dróg do zwycięstwa w Lubinie pewnie jest kilka - zapewnia T. Thomasberg. - Będziemy musieli dobrze wyglądać ofensywnie i defensywnie. Wiemy, że Lubinianie mają silną linię defensywną. Grają dosyć nisko. Będziemy musieli znaleźć rozwiązanie, aby przełamać ich niską obronę i kreować szanse. Jeśli będziemy stwarzać sobie sytuacje, to będziemy strzelać bramki. W ofensywie rywale grają dosyć bezpośrednią piłkę, są dobrzy w pojedynkach i stałych fragmentach. Będziemy musieli sobie z tym poradzić. Bardzo wierzę, że narzucimy rywalom nasz styl gry i myślę, że to będzie klucz do zwycięstwa w tym meczu. Rozmawialiśmy o wszystkich mocnych stronach Zagłębia. Mamy rozwiązania w ofensywie, aby pokonać ich niski blok. Wierzymy w nasze pomysły. Oczywiście zawsze w meczach Ekstraklasy ważne jest, kto pierwszy strzeli gola. To pokazuje, kto potem musi atakować. Jeśli Zagłębie odda nam piłkę, to będziemy musieli kreować sytuacje. Jednocześnie nie będziemy mogli być naiwni w bloku obronnym, aby nie pozwalać im na kontry. W meczu domowym, gdy zmusiliśmy Zagłębie do atakowania, to bardzo dobrze radziliśmy sobie z kontrolowaniem meczu. Wiemy, co robić i mamy rozwiązania, jak przeciwstawić się grze Lubinian. Mamy taką grupę zawodników, którzy wiedzą, o co grają. Myślę, że pokażą to w piątek. Nie trzeba nikomu przypominać, że każdy punkt jest ważny. Zdajemy sobie sprawę, że w Białymstoku przegraliśmy, ale przez to, że straciliśmy gola w jednej sytuacji w końcówce meczu mówimy teraz o problemach ze strefą mentalną. Gdybyśmy tego gola nie stracili, to byśmy mówili o drużynie, która świetnie wróciła do meczu i pokazała w ten sposób swój mental. (mij)
W 33. kolejce grają
PIĄTEK
Zagłębie - POGOŃ 18.00
Korona - Widzew 20.30
SOBOTA
Motor - Cracovia 14.45
Wisła - Górnik 17.30
Radomiak - Lech 20.15
NIEDZIELA
Piast - Raków 12.15
GKS Katowice - Jagiellonia 14.45
Lechia - Legia 17.30
PONIEDZIAŁEK
Arka - Termalica 19.00