Kibic głodny, to kibic zły, a już szczególnie kiedy jego drużyna przegrywa. To zdarza się bardzo często szczecińskiej Pogoni w tym sezonie, która nie rozpieszcza swoją grą i wynikami.
A jak wygląda stadionowy catering i jak klub dba o podniebienia kibiców? Co się zmieniło od czasu, gdy ponad rok temu, właścicielem Pogoni został Alex Haditaghi, kanadyjski biznesmen urodzony w Iranie? „Kurier" postanowił to sprawdzić i porównać z tym, co w zakresie cateringu oferuje się w oddalonym o 150 km Berlinie, a konkretnie na Stadionie Olimpijskim, na którym gra II-ligowa Hertha.
Koniec z kwaśnym piwem
Po przejęciu klubu przez Haditaghiego Pogoń mocno postawiła na poprawę jakości, a było co poprawiać. Kwaśne piwo, zimna kiełbasa z grilla - mieli na co narzekać kibice.
Wcześniej Pogoń współpracowała z zewnętrzną firmą Dragon Event, która dostarczała i była odpowiedzialna za jakość cateringu. Już w kwietniu szef Pogoni zapowiedział koniec współpracy z tą firmą. Od obecnego sezonu klub przygotowuje catering we własnym zakresie, a formalnie powołano w tym celu spółkę Pogoń 1948
...