Czwartek, 09 kwietnia 2026 r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Tomasz Kaczmarek komentuje sytuację Pogoni: Zmiana trenera jest niepotrzebna

Data publikacji: 09 kwietnia 2026 r. 13:02
Ostatnia aktualizacja: 09 kwietnia 2026 r. 13:08
Piłka nożna. Tomasz Kaczmarek komentuje sytuację Pogoni: Zmiana trenera jest niepotrzebna
Tomasz Kaczmarek współpracował w Pogoni z Kostą Runjaiciem i Robertem Kolendowiczem. Fot. Ryszard PAKIESER  

Rozmowa z Tomaszem Kaczmarkiem, byłym asystentem Kosty Runjaica w Pogoni

REKLAMA

Pogoń Szczecin jest w coraz trudniejszej sytuacji w ligowej tabeli. Po porażce z Legią zajmuje 14. miejsce mając zaledwie 1 punkt przewagi nad strefą spadkową. Sytuację Pogoni w rozmowie z „Kurierem Szczecińskim” ocenił Tomasz Kaczmarek. W sezonie 2020/21 sięgnął on z Portowcami po brązowy medal w PKO BP Ekstraklasie jako asystent Kosty Runjaica, a rok później już samodzielnie doprowadził Lechię Gdańsk do czwartego miejsca i europejskich pucharów. Obecnie jest asystentem pierwszego trenera w holenderskim NAC Breda.

– Czy opuszczając Pogoń w sierpniu 2021 roku spodziewał się pan, że po niespełna pięciu latach może być ona zagrożona spadkiem z Ekstraklasy?

– Pięć czy cztery lata temu, bo wówczas dokładnie odchodziłem z Lechii i jednocześnie z Ekstraklasy, ta liga wyglądała inaczej. Była dużo mniej wyrównana, a Pogoń należała do TOP 4 w Ekstraklasie. Tyle, że w piłce nożnej pewne tendencje i siła drużyn się zmienia. Wpływ na to ma wiele rzeczy, głównie zmiany które następują w klubach. Pogoń była w wielu aspektach stabilna, ale gdy następuje przebudowa w klubie na wielu płaszczyznach, jak ma miejsce w Pogoni, to zawsze wymaga czasu. Nie ma klubu, który bez problemu sobie z takimi zmianami poradzi. Widać to po zespołach w znacznie silniejszych ligach, jak choćby angielska Chelsea. Po latach rządów Romana Abramowicza klub zmienił koncepcję. Jest bardzo ciekawa, ale jej wprowadzenie i zamierzone efekty wymagają czasu. Odpowiadając na pana pytanie, sytuacja w której znalazła się Pogoń nie jest dla mnie dużym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę rozwój ligi i że stała się tak wyrównana. Runda wiosenna jest kluczowa dla wielu klubów, bo pokaże które z nich są stabilne, również pod względem mentalności piłkarzy.

– W ubiegłym sezonie Pogoń zajęła 4. miejsce i dotarła do finału Pucharu Polski. Czy były potrzebne aż tak duże zmiany personalne, a wręcz rewolucja w drużynie?

– Śledzę losy Pogoni, ale jestem za daleko, żeby to ocenić. Na pewno nowi ludzie rządzący w Pogoni mieli świadomość, że wprowadzenie dużych zmian wymaga czasu i może dojść do pewnych turbulencji. Jest oczywiste, że w każdym klubie nowy zarząd chce mieć swoich ludzi. W piłce jedną ważną sprawą są kompetencje, a drugą zaufanie. Nie dziwię się właścicielowi, że chciał przemeblować klub. Pracując w Den Bosch jako trener, wykonaliśmy z dyrektorem sportowym bardzo dobrą pracę. Ale gdy zmienił się właściciel, to nawet bez jednej rozmowy pożegnano zarówno dyrektora jak i mnie. Przy naszym odejściu dowiedzieliśmy się jedynie, że słyszeli dużo dobrego o nas, ale wraz z nowym właścicielem zaczyna się nowy etap klubu i chcą mieć na tych stanowiskach nowych ludzi. To w nawiązaniu do tego, że i w Pogoni pojawiły się nowe osoby. Gdy mieli dobrego trenera, bo takim był Robert Kolendowicz, nie było łatwą decyzją jego zwolnienie, ale finalnie właściciel ma prawo do zmian i trzeba to szanować.

– Właściciel wykłada pieniądze, więc ma do tego prawo. W Pogoni aspekt finansowy był o tyle ważny, gdyż Alex Haditaghi musiał spłacić około 70-milionowe długi po poprzednim właścicielu, Jarosławie Mroczku. Mógł dodatkowo nie ufać ludziom, którzy przyczynili się do powstania tych długów.

– Nie chodzi tylko o to, że właściciel wykłada pieniądze. Oszem pieniądze to jedno, a druga rzecz, że nowy właściciel chce budować swoje dziedzictwo, czyli robić po swojemu, wprowadzać swój pomysł i ma do tego prawo. Finalnie w piłce chodzi o wyniki. Jeśli Pogoń za 3 lata będzie wyglądała gorzej, niż wtedy gdy ją przejmował, to będzie znaczyło, że droga na którą zdecydował się właściciel nie była skuteczna, ale nie chciałbym oceniać po jednym sezonie.

– Jednak ocena może przyjść po pierwszym sezonie, jeśli drużyna zostanie zdegradowana z ligi, a ma tylko 1 punkt przewagi nad strefą spadkową.

– Spadek to byłby trudny moment dla właściciela klubu. Jednak Pogoń jest nad kreską w tabeli, a zarówno Legia i Widzew są w gorszej sytuacji, bo znajdują za Pogonią.

– Tyle, że Legia idzie do góry ze zdobywaniem punktów i poziomem gry, a Pogoń spada w dół, co pokazał bezpośredni mecz.

– Proszę pamiętać o tym, że w czasie jednego weekendu w piłce dużo może się zmienić, a ludzie o tym zapominają. Za dwa tygodnie Pogoń może mieć 40 punktów i jeszcze walczyć o wyższe cele, a Legia może mieć większe kłopoty.

– Wlewa pan dużo optymizmu w serca kibiców Pogoni. Dużo uwag można mieć do dyrektora sportowego Tana Keslera, skoro z kilkunastu transferów w ciągu dwóch okienek w miarę pozytywnie można ocenić dwóch piłkarzy – Paula Mukairu, Jose Pozo, może jeszcze Atillę Szalaia. Inni nie prezentuje ekstraklasowego poziomu ani ambicji.

– Z własnego doświadczenia wiem, a pracuję w piłce ponad 15 lat w różnych krajach, to jeżeli przychodzą do klubu ludzie na stanowiska trenerów czy dyrektorów, którzy nie znają tej ligi w najmniejszych detalach, wówczas na początku zdarzają się im błędy. Myślę, że większość nowych trenerów z zagranicy nie poradziła sobie w tym sezonie w Ekstraklasie. Chyba jedynym, który od początku dał radę, to Luka Elsner w Cracovii.

– A Słowak Michał Gasparik w Górniku Zabrze?

– Okej, ma pan rację. Tyle, że on przyszedł z kraju o podobnej kulturze piłkarskiej i nie tylko, a oprócz tego był piłkarzem w Ekstraklasie. Nie jest kimś nowym w polskich realiach. Po innych którzy weszli pierwszy raz do Ekstraklasy, widać jak trudno jest przyjść nie mając świadomości, jak ta liga wygląda. Jak bardzo jest wyrównana i detale decydują o tym, żeby sobie tutaj poradzić.

– Po bardzo słabym meczu z Legią pojawiło się mnóstwo głosów kibiców i niektórych dziennikarzy, domagających się zwolnienia trenera Thomasa Thomasberga. To dobry pomysł?

– W takiej sytuacji w jakiej jest Pogoń, zawsze wszyscy najpierw „dobierają się” do trenera. Ja uważam, że w decydującym momencie sezonu drużyna musi mieć trenera, który naprawdę ją zna. Najczęściej kluby które są w stanie zagrożenia wytrzymać presję, wychodzą na tym najlepiej. Jedynym powodem, żeby w takich sytuacjach zwolnić trenera jest całkowicie zepsuta relacja między trenerem a zawodnikami. Trener Thomasberg poznał zespół i coraz lepiej zna polską ligę. W Pogoni w obecnym sezonie było już tak dużo wszelkich zmian, że każda następna jest olbrzymim ryzykiem.

– Alex Haditaghi jednak często kieruje się emocjami i trudno do końca przewidzieć jego decyzje. Załóżmy hipotetycznie, że dokonuje zmiany trenera i panu proponuje pracę. Podjąłby się pan takiego wyzwania na 7 kolejek przed końcem?

– To byłoby niemożliwe z przyczyn formalnych. Moja drużyna NAC Breda znajduje się w trudnej sytuacji, bo grozi nam spadek i musimy odrobić trzy punkty do 15. zespołu w tabeli, żeby się uratować. Jestem z władzami klubu dogadany, że do końca sezonu nawet jako asystent będę potrzebny i na pewno mnie nigdzie nie puszczą. Poza tym życzę obecnemu sztabowi Portowców jak najlepiej i trzymam za nich kciuki. Sądzę, że nie znając obecnego zespołu, nie mógłbym w tym momencie pomóc.

– Jednak był pan wymieniany w gronie dwóch kandydatów do objęcia funkcji trenera Radomiaka.

– Był to bardzo konkretny temat. Rozmowy były bardzo zaawansowane, a ja poważnie o tym myślałem. Jednak w moim obecnym klubie doszliśmy do wniosku, że w sytuacji której się znaleźliśmy muszę zostać do końca sezonu. Szanuję ludzi z Bredy, którzy dali mi szansę pracować na poziomie Eredivisie, a to jest liga naprawdę o wysokim poziomie. Do końca robimy razem wszystko, żeby utrzymać klub w lidze.

– Dziękuję za rozmowę. ©℗

Rozmawiał Jerzy CHWAŁEK

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA