W sobotę o godz. 14 piłkarze II-ligowego Świtu Szczecin zmierzą się w spotkaniu o przysłowiowe sześć punktów z rezerwami ekstraklasowego Śląska Wrocław, a w przerwie meczu zaplanowano m.in. występ na płycie boiska Orkiestry Rythm Rebels. Z okazji spotkania postanowiliśmy porozmawiać z najbardziej utytułowanym piłkarzem Świtu, 38-letnim Austriakiem Alexandrem Gorgonem, który zdobywał w przeszłości mistrzostwo z Austrią Wiedeń, czy mistrzostwo i trzykrotnie puchar z chorwacką HNK Rijeką, a w barwach szczecińskiej Pogoni, zagrał w ponad 100 spotkaniach, zdobywając przy tym 22 bramki.
– Za Świtem 14 kolejek obecnego sezonu. Chyba zarówno pan, jak i koledzy z szatni spodziewaliście się lepszego dorobku punktowego na tym etapie zmagań?
– Przed sezonem wyobrażaliśmy sobie, że rozgrywki potoczą się inaczej. Bez wątpienia każdy z nas jest rozczarowany, ale pracujemy ciężko, aby wrócić na właściwe tory. Liga jest jednak trudna i wymagająca, a często decydują detale. Błędy indywidualne są natychmiast wykorzystywane przez rywali, więc trzeba się ich ustrzec, a wtedy bez wątpienia będziemy punktować lepiej.
– Ma pan bogate doświadczenie zdobyte w Ekstraklasie oraz ligach zagranicznych, więc gra na poziomie II ligi to nowość. Co zaskoczyło na tym poziomie rozgrywkowym na plus, a co rozczarowało?
– Tak jak powiedziałem, jest trudna liga, gdzie ciężko się punktuje. Można powiedzieć, że Świt jest na początku swojej przygody jako klub na poziomie centralnym, ale bardzo chce się rozwijać. Natomiast inne zespoły, szczególnie z czuba tabeli, są bardzo dobrze zorganizowane, mają szerokie sztaby i widać że koniecznie chcą osiągnąć coś więcej. Nic mnie chyba specjalnie nie rozczarowało, jedyne co, za czym z pewnością nie tęskniłem, a znałem z poprzednich klubów, to dalekie wyjazdy, zwłaszcza na południe Polski...
– Pana była drużyna Pogoń Szczecin po serii 5 zwycięstw z rzędu, uległa w poniedziałek w Częstochowie Rakowowi 1:3. Na co stać Portowców w bieżącym sezonie?
– Pogoń miała bardzo fajną serię, choć teraz przytrafiła się im porażka na bardzo trudnym terenie, ale mecz ułożył się niefortunnie szczególnie w końcówce. Widać stabilizację w defensywie oraz jakość z przodu, którą z pewnością podniosły bardzo ciekawe transfery jak Jordi Sancheza z Wisły czy Darko Czurlinowa z doświadczeniem w Bundeslidze. A jeżeli z tyłu zagrasz na zero i z przodu masz sporo jakości, to zawsze jesteś w stanie coś strzelić. Typuje Pogoń w tym sezonie do czołowej piątki, ale życzyłbym sobie, aby to była przynajmniej 4. pozycja i gra w europejskich pucharach.
– Kibice w Szczecinie bardzo ucieszyli się z pana powrotu do grania w piłkę w stolicy Pomorza Zachodniego. Widzimy świetne liczby pod kątem motoryki, bo przebiega pan w każdym meczu po blisko 12 kilometrów. A kiedy doczekamy się pańskich celnych strzałów do siatki rywali na II-ligowych boiskach?
– Fizycznie czuję się naprawdę bardzo dobrze, choć wiek czasami jest odczuwalny. Myślę, że moje parametry wydolnościowe są na bardzo dobrym poziomie, a nawet nieco ponad stan. Oczywiście też czekam na pierwsze bramki w lidze, choć jedną udało mi się zdobyć w meczu Pucharu Polski, a kolegom jak na razie pomagam bardziej asystując. Ofensywnie mamy z pewnością spore pole do poprawy, co potwierdzają liczby, ale jest też spory potencjał i jak zainwestujemy na boisku nieco więcej w ofensywie, to z pewnością pojawią się też okazje i bramki.
– Świt to zespół, który ma swoje aspiracje i przez ostatnie lata poczynił duży postęp. Co pana zdaniem, patrząc już na to od środka, potrzebne jest w północnym Szczecinie do dalszego rozwoju klubu?
– W Świcie postęp sportowy wyprzedził znacznie infrastrukturalny, choć powstają nowe elementy jak ostatnio profesjonalny telebim czy też podobne rzeczy, ale baza nadal jest priorytetem. Życzyłbym sobie oraz innym, aby Świt dalej się rozwijał, a cele były coraz to bardziej ambitne. Myślę, że budowa zaplecza z szatniami jest konieczna do rozwoju, ale też rozbudowa struktur wewnątrz klubowych, aby poprawić organizację. Szanuję ludzi tu pracujących, którzy poświęcają swój czas i angażują środki finansowe oraz mam świadomość pewnych ograniczeń, ale żeby się rozwijać trzeba stawiać sobie ambitne cele i do nich dążyć i tak też musi być w Świcie.
– W sobotę czeka was bardzo istotny mecz w rozgrywkach II ligi ze Śląskiem II Wrocław, który jest określany mianem pojedynku o 6 punktów. Jak pan podchodzi to tego typu spotkań?
– Będzie to ważny mecz z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, ale matematycznie nie można zdobyć w nim więcej niż 3 punkty. Naszym celem powinno być to, aby w spotkaniach z rezerwami klubów z Ekstraklasy czy I ligi, być zdecydowanym faworytem, a w tym sezonie nie jest to takie jednoznaczne. Atutem musi być też domowe boisko na Skolwinie, na które rywale mają daleko z uwagi na odległość do pokonania. Do końca roku chcemy zdobyć jak najwięcej punktów, aby na wiosnę móc gonić rywali.
– W jaki sposób zachęciłby pan kibiców, aby w sobotę pomogli wam z wysokości trybun dopingiem?
– Mogę obiecać, że damy z siebie wszystko, aby sięgnąć po komplet punktów. Jest to bardzo ważny mecz, więc mam nadzieję, że będzie wsparcie z trybun, gdzie panuje fajna, kameralna i rodzinna atmosfera. Nawet nasz spiker dba o to, by była kultura i brak przekleństw, a przy tym w czasie spotkania można zjeść świetne kiełbaski z grilla i nie tylko. Obiecujemy też, że będziemy chcieli pokazać fajną piłkę nożną, dlatego gorąco zapraszam na ten mecz i do bycia razem z nami w sobotę.
– Dziękujemy za rozmowę.
(mij)