W sobotę o godz. 17 na Skolwinie odbędzie się mecz piłkarskiej II ligi, w którym odradzający się szczeciński Świt (ostatnio rozgromił na wyjeździe Lechię Zielona Góra, a wcześniej zremisował z liderem oraz wiceliderem i z pięcioma punktami jest siedemnasty) podejmie Chojniczankę Chojnice (12. miejsce, 8 pkt.), z którą do tej pory – w lidze, barażach i Pucharze Polski – zmierzył się 6 razy i ani razu nie wygrał, doznając trzech porażek oraz 3-krotnie dzieląc się punktami, więc przy Stołczyńskiej Szczecinianie będą walczyć o pierwsze historyczne zwycięstwo.
W przypadku zwycięstwa Świt zrówna się z rywalami punktami, ale dzięki bezpośredniej wygranej, wyprzedzi ich w tabeli. Dodajmy, że ze szczecińsko-chojnickich pojedynków, tylko dwa odbyły się w grodzie Gryfa i oba zakończyły się remisami. Przyjazd na sobotnie spotkanie zapowiedziało 130 szalikowców z Chojnic.
W ostatnim dniu okienka transferowego do IV-ligowego GKS-u Raciborowice przeszedł były 35-letni napastnik Świtu Mikołaj Lebedyński, który w ubiegłym sezonie zagrał w 30 meczach II ligi i strzelił 3 gole.
Przełamanie serii lipcowych i sierpniowych porażek ekipy ze Skolwina wiązać można ze zmianą trenera i przyjazdem do grodu Gryfa Przemysława Cecherza, który przed laty był szkoleniowcem właśnie Chojniczanki, więc była to doskonała okazja, by porozmawiać z tym byłym bramkarzem m.in. Bałtyku Gdynia i klubów amerykańskich.
– Jakie nastroje panują w drużynie pana podopiecznych przed meczem z Chojniczanką?
– Ostatnia wysoka wygrana z Lechią w Zielonej Górze bardzo poprawiła te nastroje, a zespół uwierzył w siebie, więc łatwo było zaobserwować, że jakość treningów mocno się zwiększyła. Co prawda dotychczasowe mecze z Chojniczanką pozornie nie napawają optymizmem, ale uważam, że historię trzeba znać, szanować ją i się na niej uczyć, lecz nie można nią żyć, bo teraz są już całkiem inne drużyny, zaś składy zmieniły się diametralnie. Jeśli chodzi o moją drużynę, to nikt nie będzie musiał pauzować z powodu kartek, a z przyczyn zdrowotnych zagrożony jest udział jedynie Kacpra Wojdaka. Wcześniej miał pewne problemy Alex Gorgon, ale ostatnio rozegrał całe zawody i jest w dobrej dyspozycji. Podsumuję więc, że nasza sytuacja kadrowa jest zadowalająca. Z Chojniczanką rozstałem się już dość dawno i emocje opadły, a klub ten darzę sympatią. Po moim odejściu z Chojnic już kilkakrotnie mierzyłem się z tamtejszą ekipą i pojedynki te nie wywołują u mnie dodatkowej adrenaliny.
– Często rozmawialiśmy przed laty, gdy prowadził pan III-ligową wówczas Vinetę Wolin świetnie sobie radząc, choć sytuacja finansowa i organizacyjna klubu, pozostawiała sporo do życzenia... Czy śledzi pan, co się obecnie dzieje w klubie z wyspy Wolin?
– Niestety, nie ma już Vinety w świecie profesjonalnego futbolu, więc nie jestem na bieżąco z tym, co się dzieje w Wolinie (po trzech kolejkach Wolinianie z kompletem zwycięstw liderują w Grupie 1 A Klasy – dopisek mij). Wiem, że ówczesny prezes Przemysław Tomków jest teraz dyrektorem sportowym III-ligowej Floty Świnoujście, a utrzymuję też kontakt z Dawidem Łodygą, kierownikiem Sewerynem Malikowskim i panią Małgosią Jaroszenko, która troszczyła się o zdrowie zawodników.
– W niedzielę na Twardowskiego dojdzie do pojedynku Pogoni z beniaminkiem Wieczystą Kraków, a to właśnie pan wprowadzał ten klub na futbolowe salony. Czy spotkamy się na trybunach stadionu imienia Floriana Krygiera?
– Nie będzie mnie w niedzielę na szczecińskim stadionie, ale oczywiście obejrzę to spotkanie w telewizji. Z Pogonią zmierzę się natomiast 23 września o godzinie 11 podczas reprezentacyjnej przerwy, gdy Portowcy zagrają ze Świtem w towarzyskim okolicznościowym pojedynku w Świdwinie z okazji oddania do użytku tamtejszego nowego stadionu, na którym ligowe zawody rozgrywa miejscowa Spójnia.
– Komu kibicował pan będzie w niedzielę przed telewizorem, jakim wynikiem zakończy się mecz i czego można się spodziewać po Wieczystej?
– Może nie spodoba się Szczecinianom to, co powiem, lecz uważam, że trzeba być szczerym, więc przyznam się, że będę kibicował Wieczystej, choć nie ukrywam też, że mam pewien żal do tego klubu, bo zostałem zwolniony za... dobrą pracę. Trzech lat nie da się wymazać z pamięci, był to mój klub i emocje ciągle żyją. Za mojej kadencji było pasmo sukcesów, awanse i dobra gra w I lidze. Jeśli chodzi o obecną drużynę ekstraklasowego beniaminka, to jest w niej piłkarska jakość i klasowi zawodnicy nie tylko w podstawowej jedenastce, ale i na ławce rezerwowych. Krakowianie plasują się jednak obecnie dopiero na przedostatniej pozycji, bo grają słabo, a przede wszystkim bez żadnej koncepcji, tracą sporo bramek i mało strzelają. Wygląda to tak, jakby spotkało się kilku wybitnych piłkarzy, a nawet mistrzów i każdy gra to, co umie, ale nikt tego nie koordynuje. Może jednak nowy chorwacki trener Żeljko Kopić zdoła to wszystko poukładać. Jeśli chodzi o typowanie wyniku, to moim zdaniem będzie remis, bo Pogoń w tym sezonie też nie gra rewelacyjnie. Nie stawiam na rozstrzygnięcie bezbramkowe, ale na 1:1, bo w obu zespołach jest zbyt dużo dobrych piłkarzy, by nie padły gole...
– Dziękujemy za rozmowę. ©℗
(mij)