Po szalenie emocjonującym meczu i dramatycznej końcówce, w której Portowcy grali w dziesiątkę z napastnikiem w bramce, po wyrównującym golu w doliczonym czasie byłego gracza Dumy Pomorza, Pogoń zakończyła sezon remisem, który być może nie w pełni usatysfakcjonował większość kibiców ale też chyba nikogo za bardzo nie zmartwił, bo najważniejsze, że Granatwo-Bordowi utrzymali się w najwyższej klasie rozgrywkowej, co zapewnili już sobie tydzień wcześniej.
Piłkarska PKO BP Ekstraklasa: POGOŃ Szczecin - GKS Katowice 1:1 (1:0); 1:0
Filip Cuić (31), 1:1 Marcel Wędrychowski (90+6).
POGOŃ: Krzysztof Kamiński - Linus Wahlqvist (72 Hussein Ali), Dimitris Keramitsis, Attila Szalai, Benjamin Mendy (58 Leonardo Koutris) - Fredrik Ulvestad, Jan Biegański (58 Kellyn Acosta) - Mads Agger, Sam Greenwood (65 Natan Ława), Paul Mukairu (65 Kamil Grosicki) - Filip Cuić
GKS: Rafał Strączek - Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński (66 Marcel Wędrychowski), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Borja Galan - Eman Markovic (46 Mateusz Wdowiak), Sebastian Milewski (46 Damian Rasak), Mateusz Kowalczyk (78 Adrian Błąd), Bartosz Nowak - Adam Zrelak (58 Ilja Szkurin)
Czerwona kartka: Kamiński (90). Żółte kartki: Biegański, Mendy - Strączek, Czerwiński. Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław). Widzów: 20 867.
Toczone w upale spotkanie miało swoją dramaturgię, a w końcówce dosłownie rozgrzało kibiców, gdy praktycznie na stojąco cały stadion ogłuszająco dopingował swoje drużyny (była bowiem także liczna grupa katowickich fanów). Dramat rozpoczął się w 90. minucie, gdy przy prowadzeniu gospodarzy 1:0 Kamiński, zastępujący pauzującego za kartki Valentina Cojocaru, zagrał ręką poza polem karnym i - po interwencji VAR-u - otrzymał za to czerwoną kartkę, a ponieważ trener Thomas Thomasberg dokonał już kompletu zmian, w bramce z konieczności musiał stanąć środkowy napastnik Cuić. Co prawda mur zablokował strzał z rzutu wolnego, lecz w jednej z kolejnych akcji były piłkarz Pogoni Wędrychowski, po krótkim rajdzie, mocnym strzałem koło słupka doprowadził do remisu, czym dał swej obecnej drużynie prawo gry w europejskich pucharach, a pozbawił tego już cieszącą się w stolicy z Ligi Konferencji Europy warszawską Legię...
Ale wróćmy do początku, a po krótkim wyrównanym fragmencie, szybko inicjatywę przejęli Szczecinianie i już w 12. minucie Mendy po sprytnym rajdzie spod końcowej linii w polu karnym wycofał do Greenwooda ale jego strzał został obroniony, a główką próbował dobijać Cuić, lecz Klemenz wybił piłkę na rzut rożny. Trudno ocenić, czy Szczecinianin miał za nisko głowę, czy Katowiczanin za wysoko nogę i czy doszło do kontaktu. Portowcy domagali się jedenastki ale po interwencji VAR-u skończyło się kornerem, po którym Cuić główkował nad bramką. W 16. minucie Mukairu odebrał piłkę rywalowi i po rajdzie strzelił z pola karnego tuż obok dalszego słupka. Przewaga miejscowych udokumentowana została w 31. minucie, gdy po dalekim wrzucie z autu i odegraniu piłki, trafiła ona do Cuicia, który przyjął ją na klatę, zgasił i mocnym strzałem zdobył pięknego gola. W 45. minucie po starciu w szesnastce przewrócił się Greenwood ale arbiter od razu gestami pokazał, że nic nie było... W doliczonym czasie pierwszej połowy, w akcji podobnej do tej z 12. minuty, Mendy dośrodkował do kolegów, lecz Klemenz zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Przed jego wykonanie przewróconych zostało dwóch Portowców ale piłka nie była w grze, więc jedyną karą była żółta kartka dla Strączka.
Po przerwie niecały kwadrans był spokojny i dopiero w 58. minucie goście mieli okazję do wyrównania, lecz Wdowiak strzelił tuż obok słupka. Później pod drugą bramką, bardzo blisko niej strzelali: w 63. minucie Szalai z kilku metrów i w 70. minucie Ulvestad zza linii 16 metrów. Trzy minuty po uderzeniu Norwega, bliski wyrównania był Klemenz, lecz trafił w poprzeczkę. W 76. minucie z bliska główkował Nowak ale Kamiński zdołał obronić ten strzał. W 85. minucie ładny rajd przeprowadził Ława i znalazł się w świetnej pozycji, lecz strzał odbił bramkarza, który przy dobitce Grosickiego był już bezradny. Okazało się jednak, że we wstępnej fazie tej akcji był spalony przy linii środkowej i po konsultacji z VAR-em, ostatecznie drugi gol dla Pogoni nie został uznany. Dwie minuty później z bliska strzelał Wdowiak ale z dość lekkim uderzeniem nasz golkiper nie miał problemów. W 89. minucie po akcji Ławy, Grosicki uderzył blisko słupka. W odpowiedzi zaatakowali przyjezdni i w 90. minucie do prostopadłej piłki zagranej z połowy gości, wybiegł Kamiński i interweniował rękoma poza polem karnym uprzedzając wychodzącego na pozycję Katowiczanina. Akcja trwała nadal, a nasz bramkarz pokazywał na migi bardzo sugestywnie, że interweniował w szesnastce. Przy najbliższej przerwie w grze sędzia skonsultował się z VAR-em, po czym sam obejrzał sporną sytuację na monitorze i ostatecznie ukarał golkipera czerwoną kartką, dyktując rzut wolny i pokazując, iż mecz potrwa jeszcze co najmniej osiem minut. Ponieważ Pogoń dokonała już pięciu zmian, w bramce musiał stanąć strzelec gola Cuić i miał od razu trudną próbę, bo rzut wolny prawie z linii pola karnego. Przy ogłuszającym dopingu publiczności piłkarze GKS-u trafili jednak w mur. W doliczonej 96. minucie w roli głównej wystąpił (wcześniej witany gromkimi brawami, gdy z ławki rezerwowych wchodził na boisko) wychowany w Szczecinie (Stal i Pogoń) Marcel Wędrychowski, który po solowej akcji mocnym strzałem z kilkunastu metrów doprowadził do remisu, dającego Katowiczanom grę w Europie. Po ostatnim gwizdku arbitra przyjezdni w euforii wpadli na płytę boiska, a do sędziego na krótką dysputę podszedł Mendy, zaś po chwili dołączył do nich jeszcze Thomasberg...
©℗ (mij)
Szczegółowa relacja, z licznymi ciekawostkami, wypowiedziami i statystykami, w poniedziałkowym „Kurierze" oraz w e-wydaniu.