Portowcy wygrali przedostatnie w tym sezonie spotkanie, w którym bramkę na wagę zwycięstwa zdobył pięć minut po wejściu na boisko reprezentant Iraku na mistrzostwa świata Hussein Ali, zaś wynik ten oznacza, że Duma Pomorza zapewniła sobie ekstraklasowe utrzymanie!
Piłkarska PKO BP Ekstraklasa: ZAGŁĘBIE Lubin - POGOŃ Szczecin 0:1 (0:0); 0:1 Hussein Ali (79).
ZAGŁĘBIE: Jasmin Burić - Mateusz Grzybek (85 Mihael Mlinarić), Filip Kocaba, Michał Nalepa, Damian Michalski, Josip Ćorluka - Marcel Reguła, Jakub Kolan (11 Adam Radwański; 77 Jakub Sypek), Damian Dąbrowski, Sebastian Kowalczyk (46 Tomasz Makowski) - Michalis Kossidis (46 Levente Szabo)
POGOŃ: Valentin Cojocaru - Linus Wahlqvist (74 Hussein Ali), Dimitris Keramitsis, Attila Szalai, Leonardo Koutris (83 Leo Borges) - Fredrik Ulvestad, Jan Biegański - Mads Agger (87 Benjamin Mendy), Natan Ława (87 Danijel Loncar), Paul Mukairu (74 Kamil Grosicki) - Filip Cuić
Żółte kartki: Szabo - Szalai, Ali, Cojocaru. Sędziował: Paweł Malec (Łódź). Widzów: 8112 w tym pełny sektor z grodu Gryfa.
Deszczowe spotkanie rozpoczęło się w ciszy na sektorach gospodarzy, bo uczczono pamięć niedawno zmarłego piłkarza Zagłębia i ponadto Lubinianie mieli świeżo w pamięci niedawne dramatyczne wydarzenia w mieście, gdzie w nocnej strzelaninie zginęły dwie osoby, a trzecia została ciężko ranna, zaś poszukiwany przez policję domniemany sprawca, postrzelił się, popełniając samobójstwo.
Mecz toczył się przy wyraźnej optycznej przewadze Szczecinian, która jednak przeważnie nie przekładała się na podbramkowe sytuacje, bo większość ataków była statyczna i szablonowa, a pojedynek rozstrzygnął się dopiero w końcówce, zaś w ostatniej minucie doliczonego czasu Zagłębie miało jeszcze tzw. piłkę meczową oraz szansę nas remis, lecz Cojocaru zrehabilitował się za poprzednie kiksy z całego sezonu, w świetnym stylu wybijając strzał z rzutu wolnego na korner.
Od pierwszych minut Granatowo-Bordowi długo utrzymywali się przy piłce, a pierwszą groźniejszą sytuacją była akcja Mukairu, który po krótkim rajdzie z bliska silnie centrował, lecz futbolówka nie znalazła adresata. W 21. minucie w dobrej pozycji znalazł się Ława ale nie trafił w piłkę, a chwilę później oddał strzał w gorszej sytuacji, zaś Burić obronił niezbyt mocne uderzenie. Trzy minuty później dużo biegający wspomniany szczeciński młodzieżowiec stracił piłkę na własnej połowie, lecz na szczęście Reguła nie wykorzystał okazji. Po dwóch minutach gorąco zrobiło się pod szczecińską bramką, gdy po podaniu Grzybka, Michalski z kilku metrów trafił w słupek. W 37. minucie w dogodnej sytuacji był Ćorluka i z kilku metrów strzelił nad poprzeczką. Cztery minuty później soczysty strzał zza pola karnego Wahlqvista trafił w... Aggera. Po chwili w szczecińskim polu karnym jeden z Portowców złapał za szyję rywala, ale sędzia nie uznał tego za wystarczający powód do podyktowania jedenastki...
Początek drugiej połowy był niemrawy, a w 56. minucie po dobrym zwodzie Ława strzelił z pola karnego tuż koło słupka, zaś piłka otarła się jeszcze o przeciwnika i mieliśmy rzut rożny. Po 12-minutowym przestoju, po dośrodkowaniu Wahlqvista, próbował główkować Cuić. Pięć minut później Reguła wygrał ostre starcie i znalazł się sam na sam z bramkarzem, lecz naciskany przez obrońcę nie mógł strzelić zbyt precyzyjnie i Cojocaru pewnie interweniował. Chwilę potem Keramitsis mocnym strzałem zza pola karnego znokautował jednego z rywali. Na ostatni kwadrans sztab szkoleniowy Pogoni zdecydował się na pierwsze zmiany, co okazało się bardzo szczęśliwym posunięciem, a w 79. minucie, po bardzo ładnej zespołowej akcji, Portowcy zdobyli zwycięskiego gola, gdy Agger precyzyjnie dośrodkował na tzw. długi słupek, Cuić odegrał głową, a główkę z trzech metrów Ulvestada, niesamowicie obronił Burić, lecz przy atomowej dobitce z siedmiu metrów Aliego, był już bezradny! Po uzyskaniu prowadzenia Pogoń zaczęła grać na czas i wprowadziła na boisko trzech rezerwowych obrońców (m.in. za dwóch ofensywnych graczy). W 94. minucie Duma Pomorza mogła "zamknąć mecz", gdy po kontrze i podaniu Mendego, w sytuacji sam na sam z golkiperem znalazł się Borges ale Burić obronił strzał, a po sekundzie nogą odbił dobitkę. Ta niewykorzystana okazja mogła się zemścić, bo w 96. minucie Zagłębie miało rzut wolny z 20 metrów od bramki ale po kąśliwym strzale Makowskiego, refleksem popisał się Cojocaru (pewny i skoncentrowany w całym spotkaniu, a także bezpiecznie wznawiający grę od bramki, z czym wcześniej miewał problemy...), wybijając na korner piłkę, zmierzającą przy słupku do siatki. Rzut rożny w ostatnich sekundach wykonywał były Portowiec Dąbrowski (do przerwy w lubińskiej ekipie grał też wychowany na Twardowskiego oraz w SALOS-ie Kowalczyk), a w szczecińskim polu karnym byli wszyscy gospodarze z golkiperem włącznie i w zamieszaniu piłka opuściła boisko. Arbiter pokazał na migi, że czeka jeszcze na sygnał z VAR-u, czy w ostatniej akcji zawodów nie było zagrania któregoś ze Szczecinian, kwalifikującego się do podyktowania rzutu karnego. Dość szybko zasygnalizował jednak sugestywnie, że nic takiego nie miało miejsca i bez wznawiania gry, zakończył mecz!
Na kolejkę przed końcem rozgrywek Pogoń zapewniła sobie utrzymanie i ostatni mecz z GKS-em Katowice w sobotę 23 maja o godz. 17.30 (wszystkie ekstraklasowe pojedynki rozpoczną się o tej samej porze) Portowcy rozegrają już bez stresów. Ulgę i radość widzieliśmy więc na twarzach licznie przybyłych do Lubina szczecińskich szalikowców oraz na obliczach włodarzy naszego klubu obecnych na dolnośląskim stadionie, właściciela i prezesa Alexa Haditaghiego oraz dyrektora generalnego Tana Keslera.©℗
(mij)
Szczegółowa relacja z wypowiedziami i statystykami w poniedziałkowym "Kurierze" oraz w e-wydaniu.