Mecz w Zabrzu gospodarze rozpoczęli z dużym animuszem od strzałów w słupek oraz poprzeczkę Chłania (z którym w ubiegłym roku Pogoń prowadziła trudne, a zarazem nadzwyczaj krótkie transferowe rozmowy...) i dwóch stuprocentowych okazji, a później długo nic się nie działo, zaś w końcówce, po zejściu z boiska wyjściowych szczecińskich napastników, Duma Pomorza uzyskała przewagę, a jej norweski pomocnik wypracował zwycięstwo.
Piłkarska PKO BP Ekstraklasa: GÓRNIK Zabrze - POGOŃ Szczecin 0:1 (0:0); 0:1 Fredrik Ulvestad (90+1 karny).
GÓRNIK: Marcel Łubik - Michal Sacek, Rafał Janicki, Josema, Erik Janża - Brandon Domingues (61 Yvan Ikia Dimi), Patrik Hellebrand, Lukas Sadilek (61 Lukas Ambros), Jarosław Kubicki (79 Lukas Podolski), Maksym Chłań - Sondre Liseth (79 Borisław Rupanow)
POGOŃ: Valentin Cojocaru - Hussein Ali (79 Danijel Loncar), Dimitris Keramitsis, Attila Szalai, Leonardo Koutris (79 Benjamin Mendy) - Paul Mukairu, Fredrik Ulvestad, Kellyn Acosta, Kamil Grosicki (90 Kacper Smoliński) - Sam Greenwood (46 Leo Borges) - Karol Angielski (67 Jan Biegański)
Żółte kartki: Sacek, Janża, Podolski - Greenwood, Ulvestad, Borges, Grosicki, Keramitsis. Sędziował: Wojciech Myć (Lublin). Widzów: 17 596.
Portowcy kolejny mecz rozpoczęli w nieco zmodyfikowanym ustawieniu, z dwoma napastnikami, lecz nie ustawionymi obok siebie lecz w pionie (Angielski wysunięty, Greenwood podwieszony), ale z ustawieniem ataku nie wyszło i Anglik w przerwie został słusznie zmieniony. Na bokach Grosiki był skrzydłowym, zaś Mukairu na przemian - skrzydłowym lub wahadłowym. W drugiej połowie po zmianie drugiego nominalnego atakującego, Pogoń powróciła do gry z wielu poprzednich spotkań, czyli dwoma klasycznymi napastnikami (Mukairu, Grosicki) i od tego momentu przejęła inicjatywę, co zwieńczone zostało zwycięskim golem z jedenastki.
Gospodarze rozpoczęli zawody z dużym animuszem, a Chłań już w 7.minucie strzelił w słupek, a chwilę później uderzył w poprzeczkę. W pierwszym kwadransie było jeszcze kilka spięć pod szczecińską bramką; w dobrej sytuacji zablokowany został Lisetch, lob Dominguesa Cojocaru sparował na korner, a Hellebrand strzelił tuż koło słupka. Portowcy odpowiedzieli zaledwie jedną akcją, gdy centra Greenwooda z zerowego kąta na rzut rożny profilaktycznie wybił Łubik. Później tempo meczu spadło, a Szczecinianie dość szybko zaczęli grać na czas, sprawiając wrażenie zadowolonych z remisu.
Tuż po przerwie w dobrej sytuacji tuż nad poprzeczką uderzył Kubicki, po czym Zabrzanie przysnęli, a obudzili się dopiero w doliczonym czasie, dążąc do wyrównania. Po zejściu Angielskiego i zmianie ustawienia, Pogoń uzyskała sporą optyczną przewagę. Wart odnotowania jest strzał z daleka Koutrisa, który trafił do Keramitsisa, a ten przedłużył uderzenie, lecz nie trafił w bramkę. Później oglądaliśmy pierwszy celny i mocny strzał Aliego, z którym jednak poradził sobie miejscowy golkiper. Świetną okazję mieliśmy zaś w 85. minucie, gdy po zagraniu Acosty, Grosicki z kilkunastu metrów strzelił tuż obok słupka. Losy meczu praktycznie rozstrzygnęły się w 87. minucie, gdy po uderzeniu zza pola karnego Ulvestada, piłka odbiła się od ręki Josemy, a po interwencji VAR-u sędzia sam obejrzał sporną sytuację i podyktował jedenastkę, a wykorzystał ją ten, który ją wywalczył, czyli norweski pomocnik. Od przewinienia do gola upłynęły blisko cztery minuty, bo prócz procedury VAR-u, przed strzałem było też sporo prowokacji i przepychanek. W doliczonym czasie Górnik rozpaczliwie zaatakował, dążąc do wyrównania, a po kornerach i rzucie wolnym, w polu bramkowym Pogoni widzieliśmy nawet golkipera gospodarzy, ale Szczecinianom udało się do końca utrzymać skromne zwycięstwo, a po ostatnim gwizdku arbitra nasi piłkarze spontanicznie podbiegli do dopingujących ich fanów w granatowo-bordowych barwach, dziękując za wsparcie.
Pod koniec meczu na boisku pojawiło się dwóch mistrzów świata; Portowiec Mendy, który pomógł w wywalczeniu złota Francuzom oraz nasz rodak Podolski, występujący w niemieckich barwach, a z tej dwójki zdecydowanie lepiej zaprezentował się aktualny Szczecinianin.
W Zabrzu zabrakło zawieszonego za kartki Jose Pozo i chorego Linusa Wahlqvista, a także Mora N'Diayego. Po przesunięciu do III-ligowych rezerw Musy Juwary, na szczecińskiej bardzo skromnej, zaledwie 7-osobowej ławce rezerwowych, z zawodników ofensywnych był jedynie junior Jacek Czapliński... Mimo to Portowcy wywalczyli komplet punktów, pierwszy taki w Zabrzu od 17 lat! (mij)
Więcej informacji, z wypowiedziami i statystykami, w poniedziałkowym „Kurierze"