Wtorek, 17 marca 2026 r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Pogoń przyjechała po remis i... wygrała

Data publikacji: 21 lutego 2026 r. 20:12
Ostatnia aktualizacja: 21 lutego 2026 r. 22:45
Piłka nożna. Pogoń przyjechała po remis i... wygrała
Fot. Pogoń Szczecin SA  

Mecz w Zabrzu gospodarze rozpoczęli z dużym animuszem od strzałów w słupek oraz poprzeczkę Chłania (z którym w ubiegłym roku Pogoń prowadziła trudne, a zarazem nadzwyczaj krótkie transferowe rozmowy...) i dwóch stuprocentowych okazji, a później długo nic się nie działo, zaś w końcówce, po zejściu z boiska wyjściowych szczecińskich napastników, Duma Pomorza uzyskała przewagę, a jej norweski pomocnik wypracował zwycięstwo.

REKLAMA

Piłkarska PKO BP Ekstraklasa: GÓRNIK Zabrze - POGOŃ Szczecin 0:1 (0:0); 0:1 Fredrik Ulvestad (90+1 karny).

GÓRNIK: Marcel Łubik - Michal Sacek, Rafał Janicki, Josema, Erik Janża - Brandon Domingues (61 Yvan Ikia Dimi), Patrik Hellebrand, Lukas Sadilek (61 Lukas Ambros), Jarosław Kubicki (79 Lukas Podolski), Maksym Chłań - Sondre Liseth (79 Borisław Rupanow)

POGOŃ: Valentin Cojocaru - Hussein Ali (79 Danijel Loncar), Dimitris Keramitsis, Attila Szalai, Leonardo Koutris (79 Benjamin Mendy) - Paul Mukairu, Fredrik Ulvestad, Kellyn Acosta, Kamil Grosicki (90 Kacper Smoliński) - Sam Greenwood (46 Leo Borges) - Karol Angielski (67 Jan Biegański)

Żółte kartki: Sacek, Janża, Podolski - Greenwood, Ulvestad, Borges, Grosicki, Keramitsis. Sędziował: Wojciech Myć (Lublin). Widzów: 17 596.

Portowcy kolejny mecz rozpoczęli w nieco zmodyfikowanym ustawieniu, z dwoma napastnikami, lecz nie ustawionymi obok siebie lecz w pionie (Angielski wysunięty, Greenwood podwieszony), ale z ustawieniem ataku nie wyszło i Anglik w przerwie został słusznie zmieniony. Na bokach Grosiki był skrzydłowym, zaś Mukairu na przemian - skrzydłowym lub wahadłowym. W drugiej połowie po zmianie drugiego nominalnego atakującego, Pogoń powróciła do gry z wielu poprzednich spotkań, czyli dwoma klasycznymi napastnikami (Mukairu, Grosicki) i od tego momentu przejęła inicjatywę, co zwieńczone zostało zwycięskim golem z jedenastki.

Gospodarze rozpoczęli zawody z dużym animuszem, a Chłań już w 7.minucie strzelił w słupek, a chwilę później uderzył w poprzeczkę. W pierwszym kwadransie było jeszcze kilka spięć pod szczecińską bramką; w dobrej sytuacji zablokowany został Lisetch, lob Dominguesa Cojocaru sparował na korner, a Hellebrand strzelił tuż koło słupka. Portowcy odpowiedzieli zaledwie jedną akcją, gdy centra Greenwooda z zerowego kąta na rzut rożny profilaktycznie wybił Łubik. Później tempo meczu spadło, a Szczecinianie dość szybko zaczęli grać na czas, sprawiając wrażenie zadowolonych z remisu.

Tuż po przerwie w dobrej sytuacji tuż nad poprzeczką uderzył Kubicki, po czym Zabrzanie przysnęli, a obudzili się dopiero w doliczonym czasie, dążąc do wyrównania. Po zejściu Angielskiego i zmianie ustawienia, Pogoń uzyskała sporą optyczną przewagę. Wart odnotowania jest strzał z daleka Koutrisa, który trafił do Keramitsisa, a ten przedłużył uderzenie, lecz nie trafił w bramkę. Później oglądaliśmy pierwszy celny i mocny strzał Aliego, z którym jednak poradził sobie miejscowy golkiper. Świetną okazję mieliśmy zaś w 85. minucie, gdy po zagraniu Acosty, Grosicki z kilkunastu metrów strzelił tuż obok słupka. Losy meczu praktycznie rozstrzygnęły się w 87. minucie, gdy po uderzeniu zza pola karnego Ulvestada, piłka odbiła się od ręki Josemy, a po interwencji VAR-u sędzia sam obejrzał sporną sytuację i podyktował jedenastkę, a wykorzystał ją ten, który ją wywalczył, czyli norweski pomocnik. Od przewinienia do gola upłynęły blisko cztery minuty, bo prócz procedury VAR-u, przed strzałem było też sporo prowokacji i przepychanek. W doliczonym czasie Górnik rozpaczliwie zaatakował, dążąc do wyrównania, a po kornerach i rzucie wolnym, w polu bramkowym Pogoni widzieliśmy nawet golkipera gospodarzy, ale Szczecinianom udało się do końca utrzymać skromne zwycięstwo, a po ostatnim gwizdku arbitra nasi piłkarze spontanicznie podbiegli do dopingujących ich fanów w granatowo-bordowych barwach, dziękując za wsparcie.

Pod koniec meczu na boisku pojawiło się dwóch mistrzów świata; Portowiec Mendy, który pomógł w wywalczeniu złota Francuzom oraz nasz rodak Podolski, występujący w niemieckich barwach, a z tej dwójki zdecydowanie lepiej zaprezentował się aktualny Szczecinianin.

W Zabrzu zabrakło zawieszonego za kartki Jose Pozo i chorego Linusa Wahlqvista, a także Mora N'Diayego. Po przesunięciu do III-ligowych rezerw Musy Juwary, na szczecińskiej bardzo skromnej, zaledwie 7-osobowej ławce rezerwowych, z zawodników ofensywnych był jedynie junior Jacek Czapliński... Mimo to Portowcy wywalczyli komplet punktów, pierwszy taki w Zabrzu od 17 lat! (mij)

Więcej informacji, z wypowiedziami i statystykami, w poniedziałkowym „Kurierze"

 


 

 

REKLAMA

Komentarze

kurier codzienny
2026-02-22 09:34:42
Szkoda ze mroczek teraz osłabia Pogon .Czy jego polityczni przyjaciele wieczorek , nitras , grodzki nie moga na niego wpłynąć by nie zadzierał z Pogonią. By sobie odpuścił . Ze nie da rady już więcej wyciągnąć z Pogoni.Zeby nam nowy właściciel nie uciekł.
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
carpe diem
2026-02-21 21:00:49
Dobra taktyka była kluczem do zwycięstwa. Nareszcie nie tracimy goli po kontrach przeciwnika. Tak trzeba grać na wyjazdach, czyli ze wzmocnioną defensywą. Attila Szalai dobrze kierował obroną. Rozczarowuje Greenwood. Jego transfer za 2 miliony euro to nieporozumienie. Piłkarze i trenerzy Pogoni często chorują. Dzisiaj nie grał chory Wahlqvist. Czy oni wszyscy są szczepieni przeciw grypie i przeciw zapaleniu płuc ?
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
kurier codzienny
2026-02-21 20:47:35
Acosta 53 krotny rep USA gubi 2 razy piłke i rozpoczyna akcje górnika mógł otworzyć nam negatywnie mecz.Dobrze że bramkarz nie ufając swoim obrońcom często wybijał lagę do przodu . Borges prosił się o wyrzucenie z boiska. Red mielcarski były piłkarz Pogoni miał obiekcje co do rzutu karnego, chyba jest ślepy, albo żle życzy Pogoni
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
carpe diem
2026-02-21 20:27:36
Brawo, brawo, brawo Portowcy ! Drugi mecz z rzędu na zero z tyłu. Widać duży postęp w grze obronnej całego zespołu, tak jak obiecywał trener Thomas. Górnik nie miał żadnej „setki”. Im bliżej końca meczu tym lepsza gra Pogoni. Oczywiście atrakcyjność meczu do zapomnienia, ale teraz najważniejsze są punkty na wagę utrzymania w Ekstraklasie. Ten zespół walczy i dociera się. Dlaczego jeszcze nie przedłużono kontraktu z Ulvestadem, Alex ?
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA