Portowcy odnieśli drugie z rzędu ligowe zwycięstwo o czym zadecydowała szczęśliwa pierwsza połowa, w której gospodarze przeprowadzili jedynie cztery dość groźne akcje ale strzelili aż dwa gole!
Piłkarska PKO BP Ekstraklasa: POGOŃ Szczecin - MOTOR Lublin 3:1 (2:0); 1:0 Darko Czurlinow (17), 2:0 Attila Szalai (43), 2:1 Makan Aiko (90), 3:1 Kellyn Acosta (90+1).
POGOŃ: Valentin Cojocaru - Linus Wahlqvist, Dimitris Keramitsis, Attila Szalai, Leo Borges (66 Benjamin Mendy) - Musa Juwara (80 Kamil Grosicki), Patryk Dziczek, Fredrik Ulvestad, Maciej Wojciechowski (57 Kellyn Acosta), Darko Czurlinow (57 Filip Czuić) - Paul Mukairu (80 Hussein Ali)
MOTOR: Mihai Popa - Thomas Santos (65 Makan Aiko), Bartosz Bereszyński, Tin Plavotić, Filip Luberecki - Mbaye N'Diaye, Yacine Bourhane (82 Dominik Gregorski), Mateusz Łęgowski, Christopher Simon (82 Paskal Meyer), Fabio Ronaldo (77 Kamil Lukoszek) - Karol Czubak
Żółte kartki: Keramitsis - Bourhane, Ronaldo. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 19 308.
Po wakacyjnym pierwszym kwadransie, w 17. minucie po wrzucie z autu w wykonaniu Dziczka w pole karne, Lublinianie wybili piłkę ale wróciła ona po główce Borgesa, a następnie strzał głową Keramitsisa odbił się od wewnętrznej krawędzi słupka, zaś do pustej bramki z najbliższej odległości posłał futbolówkę Czurlinow. Bardzo długo VAR sprawdzał, czy w momencie uderzenia piłki przez Greka, Macedończyk nie był na spalonym ale ostatecznie gol został uznany. Jeszcze przed przerwą goście próbowali odrabiać straty, choć mieli problemy z trafieniem w bramkę, a najlepsze okazje miał N'Diaye, lecz w 25 minucie zablokował go Borges, a chwilę później Senegalczyk uderzył obok słupka. Granatowo-Bordowi mogli podwyższyć rezultat w 37. minucie, lecz po dośrodkowaniu Juwary, Czurlinow z woleja wysoko przestrzelił. Sztuka udała się natomiast Szczecinianom pod koniec pierwszej połowy, gdy po centrze z rzutu wolnego Juwary spod linii autowej, piłkę głową odegrał Wahlqvist, a Szalai z czterech metrów zdobył drugą bramkę główką. W doliczonym czasie tej części gry jeden z Portowców główkował jeszcze nad poprzeczką.
W drugiej połowie - która także nie toczyła się w zbyt dobrym tempie - w 49. minucie dwukrotnie przyjezdni zablokowali strzały Wojciechowskiego, a następnie po rykoszecie, uderzenie Juwary wylądowało na górnej siatce bramki Motoru i skończyło się jedynie kornerem. Po sześciu minutach solową akcję przeprowadził Rinaldo, lecz strzelił tuż nad poprzeczką. W 68. minucie wychodzący na dobrą pozycję Mukairu został sfaulowany przez Ronaldo, za co ten otrzymał tylko żółtą kartkę... Po minucie Keramitsis z bliska strzelił blisko bramki, a w odpowiedzi Motor miał dwie okazje na kontaktowe trafienie; najpierw główkę z bliska Czubaka obronił Cojocaru, a następnie szczeciński bramkarz sparował na rzut rożny strzał Ronaldo. Pięć minut później rumuński golkiper z trudem i na raty obronił uderzenie Bereszyńskiego. Następnie dwukrotnie dopiero co wprowadzony na boisko Czuić starał się podwyższyć rezultat, lecz za pierwszą próbą strzelił obok słupka, a później został zablokowany. W 87. minucie, po podaniu Grosickiego, strzał Czuicia obronił Popa, a w ostatniej minucie regulaminowego czasu, po indywidualnej akcji, Aiko strzałem z 18 metrów w okienko zdobył kontaktowego gola. Pogoń odpowiedziała jednak niemal natychmiast, gdy w najskładniejszej akcji meczu Acosta wypuścił Grosickiego, a bardzo mało grający w tym sezonie „nowy" kapitan odegrał Amerykaninowi, który precyzyjnym strzałem z 12 metrów ustalił końcowy wynik. Motorowi nie pomogły więc szczecińskie wzmocnienia, czyli były Portowiec Łęgowski w roli defensywnego pomocnika oraz trener Mariusz Misiura, jako piłkarz będący wychowankiem SALOS-u (Salezjańska Organizacja Sportowa) oraz Pogoni. ©℗ (mij)
Szczegółowa relacja z wypowiedziami, statystykami i licznymi ciekawostkami, w poniedziałkowym „Kurierze Szczecińskim".