Rozmowa z Marcinem Lisem, trenerem Hutnika Szczecin, którego zapytaliśmy o zbliżający się mundial
– Z czym kojarzą się panu mistrzostwa świata?
– Mistrzostwa świata to święto piłki nożnej, często kojarzone z wakacjami. Ja na miesiąc zapominam o naszej piłce lokalnej i polskim futbolu.
– W którym roku po raz pierwszy oglądał pan mistrzostwa świata?
– Pierwsze mistrzostwa, które w pełni pamiętam to Meksyk w 1986 roku i półfinałowy mecz Anglii z Argentyną. Słynna ręka piłkarskiego Boga, czyli Maradony. To był początek ery Maradony i bardzo dobrze to pamiętam. Mundial we Włoszech z 1982 roku, pamiętam tylko ze spotkań reprezentacji Polski.
– Jakie jest pana nastawienie do nadchodzącej imprezy?
– Mundial oczywiście będę oglądał, gdyż jest to impreza, która odbywa się raz na cztery lata. Jednak brak reprezentacji Polski powoduje, że moje zainteresowanie tymi mistrzostwami jest trochę mniejsze. Osobiście wolę rozgrywki ligowe, bo co tydzień coś się dzieje, są napięcia boiskowe i zmienia się sytuacja w tabeli.
– Co pan sądzi o powiększeniu liczby uczestników mundialu? W Katarze były 32 państwa, a teraz jest 48. Poza tym cała impreza odbywa się w trzech krajach.
– Formuła zwiększania drużyn na Mundialu nie za bardzo mi się podoba. Większa ilość przypadkowych reprezentacji powoduje, że poziom sportowy jest niższy. Tak naprawdę mistrzostwa zaczną się od 1/8 finału, gdy słabsze drużyny odpadną i dopiero wtedy będą interesujące pojedynki. Nie jestem zwolennikiem mistrzostw, które odbywają się w kilku miejscach naraz. Uważam, że jedno państwo powinno organizować Mundial, gdyż jest większa więź między lokalnymi mieszkańcami, a turystami oraz zachowana jest tożsamość kulturowa. Będziemy mieli więcej latania niż grania w piłkę.
– Kto według pana wygra ten turniej?
– Obstawiam kogoś z dwójki Hiszpania, Argentyna. Blisko widzę Anglików i Niemców. Mocna powinna być Brazylia i nie skreślałbym Portugalii. Tak zwanym czarnym koniem będzie według mnie Norwegia. Widziałem ich mecz towarzyski ze Szwedami i ta reprezentacja dorosła do tego, żeby zaznaczyć swoją obecność na tych mistrzostwach.
– Na mundialu po raz trzeci z rzędu zabraknie reprezentacji Włoch…
– Poza Interem Mediolan włoskie kluby wyglądają dramatycznie w europejskich pucharach, a w lidze gra dużo zawodników przyjezdnych. Dziwi mnie jednak, że Włochy mają sukcesy w piłce młodzieżowej, a nie potrafią tego przełożyć na piłkę dorosłą.
– Czy spodziewa się pan nowinek taktycznych na tej imprezie?
– W piłce nożnej co chwilę jest coś nowego, ale często wraca się do starych rzeczy. Myślę, że analitycy piłkarscy wychwycą pewne schematy. Myślę, że podobnie jak na poprzednim Mundialu, będzie dominowała piłka ofensywa, która da kibicom wiele radości.
– Wróćmy jeszcze do przeszłości. Czego zabrakło naszej kadrze, aby awansować na mundial? Czy woli pan taktyczne zwycięstwo ze Szwedami 2:0, jak zrobiła to kadra Czesława Michniewicza w 2022 roku, czy ładną grę i porażkę 2:3, jak reprezentacja Jana Urbana?
– Do dziś mam niedosyt po tym przegranym meczu. Lubię ofensywną piłkę i kadra dostarczyła nam takiego futbolu. Mieliśmy większe posiadanie piłki, ale byliśmy niefrasobliwi w obronie. Ostatnie mecze towarzyskie z Ukrainą i Nigerią pokazały nam jednak, jakie mamy deficyty w defensywie, więc nie jest przypadkiem, że nasi obrońcy, którzy na co dzień grają w dobrych klubach, w konfrontacji na wyższym poziomie sobie nie radzą. Mi w reprezentacji Polski najbliżej było do futbolu Paolo Sousy, czyli solidnie z tyłu i fajnie z przodu.
– Czy oglądał pan na żywo mecz reprezentacji Polski?
– Byłem na takich meczach. Fajne wydarzenie i jest to oczywiście inne przeżycie niż zwykły mecz ligowy. Jak gra kadra to dla wszystkich Polaków jest to święto. Powinniśmy utożsamiać się z naszą reprezentacją, bez względu na to, czy gra lepiej lub gorzej.
– Co pan sądzi o komercjalizacji piłki nożnej. Ile to jeszcze ma wspólnego z piłką nożną?
– Kierunki miejsc, gdzie odbywają się mistrzostwa, dają dużo do myślenia i są one daleko od Polski, a ceny biletów stają się nieosiągalne. Piłka nożna idzie niestety w tym kierunku – duży sponsoring, duże firmy i oglądalność. Wszystko jest ze sobą połączone.
– Czy piłkarze nie będą przemęczeni na tych mistrzostwach? Coraz więcej mówi się o tym, że zawodnicy rozgrywający za dużo spotkań i nie mają czasu na regenerację.
– Niedawno był finał Ligi Mistrzów, a za chwilę rusza Mundial, więc nie wiem, kiedy zawodnicy mogą się zregenerować. Pomysł, który musiał się wydarzyć, czyli Mundial w Katarze na przełomie listopada i grudnia był moim zdaniem fajnym pomysłem. Oczywiście strefa czasowa i warunki klimatyczne były takie, a nie inne. Nie było jednak dużo kontuzji, a teraz nie wiadomo jak będzie. Może się okazać, że niektóre reprezentacje w mało ważnym pojedynku, rozpoczną mecze bez głównych zawodników i będą ich wpuszczali na krótszy czas.
– Dziękujemy za rozmowę.
Paweł REICHELT