Niedziela, 17 maja 2026 r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Hokejowe zwycięstwo Świtu

Data publikacji: 17 maja 2026 r. 22:17
Ostatnia aktualizacja: 17 maja 2026 r. 22:33
Piłka nożna. Hokejowe zwycięstwo Świtu
Niedzielna wygrana Świtu (w czerwonych strojach) rozgrzała kibiców, a jak będzie więcej tak emocjonujących i widowiskowych spotkań, stadion może już wkrótce okazać się za mały... Fot. Świt  

Skolwinianie już na starcie przegrywali 0:2 ale po przerwie rozpoczęli frontalny szturm i zwyciężyli w hokejowych rozmiarach (na szwajcarskich lodowiskach trwają właśnie MŚ Elity) sprawiając wiele radości żywiołowo reagującym kibicom, a to najlepszy dowód, że renowacja stadionu przy Stołczyńskiej jest pilnie potrzebna!

REKLAMA

II liga piłkarska: ŚWIT Szczecin - ŚLĄSK II Wrocław 4:3 (0:2); 0:1 Paweł Kosmalski (3), 0:2 Michał Milewski (7), 1:2 Grzegorz Aftyka (48), 1:3 Paweł Kosmalski (49), 2:3 Maciej Koziara (62), 3:3 Grzegorz Aftyka (63), 4:3 Sebastian Rogala (81).

ŚWIT: Oskar Klon - Szymon Nowicki (62 Damian Ciechanowski), Kacper Wojdak, Sebastian Rogala, Dawid Kisły, Aleksander Woźniak - Maciej Koziara (62 Krzysztof Ropski), Robert Obst (62 Jurij Tkaczuk), Grzegorz Aftyka (85 Rafał Remisz) - Mikołaj Lebedyński (62 Dawid Kort), Szymon Kapelusz

Żółte kartki: Koziara, Tkaczuk, Wojdak - Milewski, Igor Kobelczuk, Łukasz Gerstenstein. Sędziował: Aleksander Borowiak (Poznań). Widzów 650.

Spotkanie rozpoczęło się pechowo dla Szczecinian, bo już w 3. minucie po mocnym strzale piłka odbiła się jak w bilardzie od dwóch piłkarzy i myląc bramkarza, wpadła do siatki, a gola zapisano Pawłowi Kosmalskiemu, grającemu wcześniej w Gwardii Koszalin (syn Jacka Kosmalskiego, byłego piłkarza m.in. Pogoni Szczecin, Kotwicy Kołobrzeg i Legii Warszawa, z którą wywalczył Puchar Polski). Bramka bardzo ucieszyła Wojskowych, w sztabie szkoleniowym których, w roli trenera przygotowania motorycznego, pracuje były obrońca szczecińskiej Pogoni Piotr Celeban. Gospodarze mogli szybko wyrównać, bo w 4. minucie po kornerze, z bliska główkował Wojdak, lecz strzał został obroniony. Dodajmy, że w całym meczu po wielu rzutach rożnych (Szczecinianie egzekwowali ich aż 11!) było bardzo groźnie pod wrocławską bramką. Trzy minuty później doszło do kuriozalnej sytuacji, bo daleko przed polem karnym Klon popełnił fatalny błąd przepuszczając piłkę i Milewski pobiegł z nią do pustej bramki zdobywając drugiego gola. W 10. minucie miejscowi mieli szansę na kontaktowe trafienie, lecz po kornerze Rogala główkował tuż obok słupka. Za chwilę po kolejnym rzucie rożnym główkował Lebedyński, lecz Wrocławianie zdołali wybić piłkę tuż sprzed bramki. W dalszej części pierwszej połowy już się więcej nic ciekawego nie działo z wyjątkiem kontry Śląska w 30. minucie, po której Wiktor Niewiarowski mógł strzelić trzecią bramkę, lecz uderzył obok słupka.

Na drugą połowę podopieczni trenera Marcina Sasala weszli całkiem odmienieni i od pierwszego gwizdka sędziego przystąpili do szturmu, a jako pierwszy groźnie strzelał Woźniak ale goście zdołali wybić piłkę sprzed linii bramkowej. W 48. minucie, po podaniu Kapelusza, Aftyka szybkim, mocnym strzałem zdobył kontaktowego gola. Zanim spiker zdążył zapowiedzieć bramkę z całym boiskowym ceremoniałem, przyjezdni wznowili grę przeprowadzając szybką akcję i wykorzystując rozprężenie Szczecinian, zaś Kosmalski strzelił z bliska, a piłka ocierając się od słupka, po raz trzeci znalazła się w szczecińskiej bramce. Cztery minuty później Świt mógł znowu złapać kontakt po rzucie rożnym i główce Lebedyńskiego ale nieco zabrakło szczęścia. Sprzyjało ono za to w 62. minucie, gdy po dośrodkowaniu Aftyki z kornera, Koziara z pola karnego uzyskał drugą bramkę dla swej drużyny. W tym momencie szczeciński sztab szkoleniowy dokonał aż czterech zmian, a boisko opuścił m.in. strzelec kontaktowego trafienia. Po wznowieniu gry zespół ze Skolwina szybko przejął piłkę, a Aftyka pięknym strzałem z ponad 25 metrów doprowadził do wyrównania, po czym wykonał cieszynkę w formie kołyski dla swojej miesięcznej córeczki obecnej na stadionie! Świt nie zadowolił się remisem, lecz nadal atakował, a jedynym przerywnikiem był w 69. minucie strzał Wrocławian obroniony przez Klona. W 81. minucie po jednym z kolejnych rzutów rożnych, po centrze Kisłego, Rogala główką z bliska strzelił zwycięską bramkę. Śląsk dążył do odrobienia strat i miał swoje szanse w doliczonym czasie. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i strzale głową z kilku metrów będącego chyba na spalonym Huberta Muszyńskiego, fantastycznie interweniował Klon, który chwilę później obronił groźny strzał Oskara Gerstensteina i dzięki temu Świt mógł świętować zdobycie kompletu punktów, a zwycięstwo uznać należy za zasłużone. ©℗

(mij)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA