Pogoń pokonała Arkę Gdynia 1:0 przełamując serię czterech meczów bez wygranej w lidze. Wynik jak i postawa Portowców dają nadzieję na skuteczną walkę o utrzymanie w Ekstraklasie, bo sytuacja drużyny nadal jest trudna. Szczecinianie zajmują 13. miejsce z przewagą tylko trzech punktów nad strefą spadkową. W Pogoni pierwszy raz w podstawowym składzie zagrał napastnik Karol Angielski, pozyskany w przerwie zimowej.
- Oprócz trzech punktów z Arką ważna jest chyba podbudowa mentalna w tym trudnym okresie dla drużyny?
- Bardzo ważna. Generalnie wyniki budują atmosferę w zespole i potrzebowaliśmy tego zwycięstwa za wszelką cenę. Nieważny był styl, a ważne były trzy punkty. Co prawda mogliśmy podwyższyć wynik, ja miałem piłkę na głowie w dobrej sytuacji, ale najważniejsze, że stwarzamy takie okazje. Poza tym pierwszy raz od dawna zagraliśmy na zero z tyłu.
- Przy nie najlepszej formie, związanej też z przebudową drużyny ważna jest walka i zaangażowanie. Mówiąc wprost trzeba "jeździć na dupie" i walczyć o każdy punkt.
- To prawda, bo jesteśmy w takim momencie sezonu, gdzie te murawy nie są najlepszego kalibru i ciężko się gra piękną piłkę, wymieniając wiele podań. Zaangażowania w meczu z Arką nam nie brakowało. Prowadząc od piątej minuty 1:0, nie jest łatwo utrzymać wynik, jeżeli popatrzymy na nasze ostatnie mecze, gdzie przeważnie zawsze traciliśmy bramki,
- Zagrał pan dzisiaj po raz pierwszy od początku wspólnie z Kamilem Grosickim i Paulem Mukairu. Czy jest to korzystna opcja dla zespołu?
- Było też zmienione ustawienie w porównaniu do poprzednich meczów. Kamil z Paulem grali na bokach, ja grałem tego centralnego napastnika i myślę, że to nie wyglądało źle. Natomiast przy bramce Kamil dogrywał, a nas dwóch było w polu karnym. Gdyby murawa była trochę lepsza, to pewnie skierowałbym piłkę do bramki, ale gdy wykonywałem wślizg piłka skoczyła. Dobrze, że Paul był koło mnie i dołożył nogę.
- Czas pracuje na pana korzyść, bo jednak jest potrzebne lepsze zgranie z partnerami?
- To prawda. Chyba pierwszy raz wyszliśmy w takim ustawieniu na jednego napastnika i było trzech pomocników w środku. Myślę, że to zdało egzamin na tyle, co trenowaliśmy i nie wyglądało źle. Przy większym szczęściu mogliśmy podwyższyć wynik.
- Jak wygląda pana aklimatyzacja w zespole i w samym Szczecinie, po kilku latach gry za granicą?
- Jeśli chodzi o wspólną grę, to z dnia na dzień będzie wyglądać lepiej. Ja nie grałem z tymi chłopakami, którzy są tu trochę dłużej i muszę poznać ich nawyki, przede wszystkim w ofensywie. Punkty w meczu z Arka są ważne, ale nie możemy się zatrzymywać. Liczę na to, że złapiemy serię, bo to nie jest nasze miejsce w tabeli na którym teraz jesteśmy. Szatnia po meczu była wesoła i widać, że brakowało wygranej. Trener mówił, że te zwycięstwa będą budować drużynę, a z Arką zrobiliśmy dużo na boisku. Może nie było dużo dobrej piłki, ale więcej zaangażowania i „jazdy na dupach”.
Rozmawiał Jerzy Chwałek