Koszykarze Kinga przegrali w Zielonej Górze trzeci mecz ćwierćfinałowy Orlen Basket Ligi. Rzucili zaledwie 70 punktów, nie mieli recepty na rywali i mocno oddali się od półfinału rozgrywek.
Zastal Zielona Góra - King Szczecin 84:70 (17:12, 25:22, 19:16, 23:20)
Zastal: Cartier 15, Garrison 14, Maughmer 13, Fayne 11, Szumert 9, Mazurczak 9, Sulima 6, Wilson 4, Lewis 2, Matczak 1, Majewski 0.
King: Roach 18, Popović 13, Kostrzewski 10, Freidel 10, Gielo 8, Roberts 6, Novak 5, Dandridge 0, Egner 0, Żołnierewicz 0.
W serii ćwierćfinałowej King nie jest zespołem z rundy zasadniczej. Przed kilkoma dniami w Szczecinie porażkę można było tłumaczyć absencją trzech kluczowych koszykarzy. W poniedziałek Gielo, Popović i Żołnierewicz wrócili do gry, ale z całą pewnością, żaden z nich nie był w swojej optymalnej dyspozycji. Gielo przed końcem meczu opuścił parkiet, Popović wyraźnie oszczędzając kontuzjowany staw skokowy, był zdecydowanie mniej dynamiczny niż w całym sezonie, a Żołnierewicz wspierał Kinga praktycznie tylko w obronie.
Mecz w Zielonej Górze od początku nie układał się po myśli szczecinian. Nie potrafili uzyskać przewagi na tablicach i popełniali mnóstwo strat. Wprawdzie rozpoczęli kolejną rywalizację ćwierćfinałową od skromnego prowadzenia, ale potem na dobre inicjatywę przejął Zastal. Przewaga gospodarzy już w połowie meczu urosła do 10 punktów, a w III kwarcie osiągnęła nawet 17 punktów. W IV kwarcie King próbował gonić rywala. Zbliżył się na 6 oczek, ale nie miał argumentów w ofensywie, aby wyrwać Zastalowi wygraną.
Zastal w ćwierćfinałowej serii prowadzi 2:1 i już w środę przed własną publicznością może zapewnić sobie awans do półfinału. King, aby utrzymać się w play-off musi wygrać zarówno w środę w Zielonej Górze, jak i w ewentualnym ostatnim sobotnim meczu w Szczecinie.
(woj)