Koszykarze Zastalu wykorzystali kłopoty kadrowe Kinga i wyrównali stan ćwierćfinałowej rywalizacji play-off. Szczecinianie grający bez reprezentantów Polski Żołnierewicza i Gielo, a w drugiej połowie meczu także bez najlepszego centra ligi Popovicia do ostatnich sekund walczyli o wygraną.
King Szczecin - Zastal Zielona Góra 79:82 (16:14, 27:29, 15:21, 21:18)
King: Roberts 24, Roach 18, Friedel 13, Popović 11, Kostrzewski 5, Novak 4, Egner 4, Dandridge 0, Ucieszyński 0
Zołnierewicz pauzuje już od kilku tygodni, a przed sobotnim meczem dołączył do niego Gielo. Pas ściągający na odcinku lędźwiowym zawodnika świadczy, że ma kłopoty z tym odcinkiem kręgosłupa. Żeby kłopotów było mało, to jeszcze w trakcie meczu staw skokowy skręcił Popović. Środkowy Kinga spędził na parkiecie 25 minut i w ich trakcie zdobył 11 punktów i zebrał 8 piłek
Spotkanie od początku było wyrównane. Od pierwszych minut w swoich drużynach punktowali Popović i Mazurczak. Obie ekipy nie prezentowały najlepszej skuteczności, a po "trójce" Freidela po 10 minutach było 16:15. W drugiej kwarcie do ataku Zastalu włączyli się Lewis i Cartier, a Zastal uciekł już na sześć punktów. King odpowiedział trafieniami Robertsa, Roacha i Freidela doprowadził do remisu po 20 minutach.
Zaraz po przerwie Szumert i Sulima dali przewagę gościom, a po trójce Mazurczaka i kontrze Wilsona Zielonogórzanie byli lepsi o osiem punktów. W czwartej kwarcie zespół trenera Majcherka po serii 7:0 wrócił krótko na prowadzenie. Na dwie minuty przed końcem trójka Garrisona ponownie zmieniała sytuację. Gospodarze do samego końca rzutami z dystansu starali się zmniejszać straty. Mieli jeszcze szansę na doprowadzenie do dogrywki, ale w ostatnich akcjach nie trafiali, a to oznaczało zwycięstwo Zastalu.
Już w poniedziałek w Zielonej Górze dojdzie do trzeciej konfrontacji ćwierćfinałowej tym razem w Zielonej Górze. Nie ma pewności, że do składu Kinga wróci już którykolwiek z kontuzjowanych graczy Kinga.
(woj)